SoloJuve.com - Vortal Fanów Juventusu Turyn - Juventus Online - Coppa Carnevale 2007
 
1. Inter 37 +41 82
2. Roma 37 +35 81
3. Juventus 37 +35 71
4. Fiorentina 37 +15 63
5. Milan 37 +25 61

Zarejestruj sie
Coppa Carnevale 2007
siedziba_juve_w_viareggioTragiczne wydarzenia z Catanii spowodowały, że rozegranie 59 Torneo Viareggio stanęło pod znakiem zapytania. W Turynie ze spakowanymi bagażami na oficjalną decyzję czekał Vincenzo Chiarenza i jego podopieczni. Na szczęście rozsądek w tym przypadku wziął górę: "Piłka nożna we Włoszech nie może się zatrzymać. Coppa Carnevale zawsze był symbolem pokoju na świecie." - powiedział Alessandro Palagi - prezydent Calcio Giovani Calciatori. Już na początku trzeba było dokonać korekty w kalendarzu rozgrywek i tak mecze, które miały być rozegrane 6 lutego zostały przesunięte o sześć dni. Poza tym, z udziału zrezygnowała ekipa Semences Olympiques, a na ich miejsce wskoczyli młodzi chłopacy z Livorno. 7 lutego nastąpiło oficjalne otwarcie 59 edycji Coppa Carnevale, a ceremonii tej przewodził Francesco Totti.

Pierwsze spotkanie piłkarzy Juventusu zaplanowano na 8 lutego na godzinę 15:00 w Quarrata. Boisko to nie było obce Bianconerim, ponieważ rok wcześniej grali na nim z Red Star Belgrad. "Graliśmy tu w ubiegłym roku. Była to dla nas trudna przeprawa. Podobnie może być i teraz." - powiedział przed meczem Vincenzo Chiarenza. Kolegom niestety nie mógł pomóc w pierwszym spotkaniu De Ceglie, który mimo tego, że przyjechał z całym zespołem do Viareggio, musiał wrócić do Turynu, gdzie był potrzeby Deschampsowi.

Minęła godzina 15:00 a Bianconerich jeszcze nie było widać na boisku. Kibice musieli poczekać na piłkarzy Juventusu dodatkowe 15 minut, bo jak się później okazało na autostradzie, którą ‘Młode Zebry’ zmierzały na mecz, doszło do wypadku, a sama droga została zamknięta. Prawie od razu po przyjeździe zawodnicy wybiegli na boisko. Pierwsze minuty spotkania należały do Palermo. W 5 minucie groźnie na bramkę Triniego strzelał Curiale (zawodnik z największą ilości goli zdobytych w tym sezonie w lidze), a minutę po tym swoich sił próbował drugi napastnik przeciwników – Carbonaro. Bianconeri nie mogli się odnaleźć na boisku i co rusz pozwalali rywalom na groźne akcje. Bliski wyprowadzenia Palermo na prowadzenie był w 25 minucie Mensah, który po podaniu Carbonaro uderzył minimalnie obok słupa. Podopieczni Pergolizziego zdominowali środek pola, gdzie dobrze radzili sobie z mającym już za sobą debiut w seniorskiej drużynie – Venituccim. Kreatywny pomocnik miał ciekawe pomysły, jednak jego podania nie dochodziły celu. Lanzafame zaczął częściej schodzić do skrzydła, a Giovinco musiał toczyć pojedynki z Mensahem i Genesio. Bianconeri powoli zaczynali grać ‘swoje’. Rozkręcali się z minuty na minutę, czego efektem była pierwsza bramka w tym meczu. Maniero świetnie zwiódł Sirigu, podał do Giovinco, a ten bez problemu umieścił piłkę w siatce. 42 minuta - oklaskgiovincoi na trybunach, a po paru minutach rozległ się gwizdek kończący pierwszą część spotkania. Gdy jeszcze na dobre nie zaczęła się druga połowa, wynik brzmiał już 2:0. Tym razem akcję spod własnego pola karnego zapoczątkował Pisani. Podał on do Venitucciego, a ten świetnym 40-metrowym podaniem uruchomił Giovinco. Turyńczyk świetnie ‘zgasił’ piłkę, po czym wygrał biegowy pojedynek z Genesio i wszedł w pole karne, gdzie nie pozostawił szans bramkarzowi przeciwnika. Zaraz po tym Chiarenza dokonał dwóch zmian. Na boisku pojawili się Duravia z Rodriguezem, a opuścili je Bettega i Lanzafame. Trener dokonał też korekty w ustawieniu i z początkowego 4-3-1-2 zawodnicy przeszli na 4-3-2-1 z operującymi za plecami Maniero Giovinco i Rodriguezem. ‘Trio’ zaczęło świetnie współpracować i co chwile stwarzało dogodne sytuacje na podwyższenie rezultatu. Najlepszą okazję zmarnował w 78 minucie Rodriguez, który po podaniu szalejącego na boisku Giovinco chybił celu. Chwilę przed tym Trini poradził sobie ze strzałem Velardiego. To wszystko na co było stać Palermo w końcówce spotkania. Bianconeri mogli cieszyć się ze zwycięstwa.


JUVENTUS - PALERMO 2-0
Strzelcy: 42’, 48’ Giovinco
Żółte kartki: Genesio, Terranova (Palermo) Bianco, Pisani (Juventus)
Rzuty rożne:: 5-3 dla Palermo
Arbiter: Perisan 6.
Widzów: 500.

JUVENTUS (3-4-1-2): Trini 6.5; Pisani 6.5, Di Be­rardino 6.5, Rizza 6.5; Cuneaz 6.5, Bianco 6.5, Venitucci 7.5, Bettega 6 (49’ Duravia 6); Giovinco 7.5; Lanzafame 6 (49’ Rodriguez 6.5), Maniero 6. Rezerwa: Merlano, Vecchione, Furgato, D’Elia, D’Antoni. Trener: Chiarenza 7.

PALERMO (4-4-2): Sirigu 6; Genesio 6, Cossentino 6.5, Terranova 6, Ficano 6 (61’ Romeo 6); Mensah 5.5, Temperino 6 (59’ Tranchina 6), Velardi 6.5, Polito 6 (64’ Palmiteri 6); Carbonaro 6, Curiale 6. Rezerwa: Ingrassia, Costantino, Misuraca, Parisi. Trener: Pergolizzi 6.

Po meczu Vincenzo Chiarenza tak skomentował to spotkanie: „Palermo to poukładany zespół, który sprawił nam problemy na początku meczu. Na pewno wpływ na to miało to, że na stadionie pojawiliśmy się na kilka minut przed pierwszym gwizdkiem. Na szczęście chłopacy świetnie sobie z tą sytuacją poradzili. Druga bramka Giovinco była kapitalna, wręcz klasy światowej. Również trzeba pochwalić obronę, która spisała się wyśmienicie.” Trenera ogarnęło spore zdziwienie, gdy usłyszał jak wysoko Juventud rozbił następnego przeciwnika Juve - Malaysian (mecz zakończył się wynikiem 11:0): „Przed rozpoczęciem turnieju powiedziałem, że mogą oni sprawić sporo niespodzianek, ale nie myślałem o aż takich. W sobotę nie możemy ich zlekceważyć i musimy zagrać swoje.”

48 godzin, właśnie tyle czasu dzieliło młodych zawodników Juventusu od kolejnego pojedynku. Rywal nie stawił oporu ubiegłorocznemu zwycięzcy, to dlaczego miałby to zrobić finaliście z zeszłego roku? Nic tego nie zapowiadało, ale tylko boisko może pokazać kto w danym dniu jest lepszy. Tym razem obie ekipy dotarły bez problemów na stadion Rosignano Solvay. primaveraO godzinie 20:30 sędzia Peretti z Verony dał znak do rozpoczęcia pojedynku. Trener Bianconerich postanowił użyć tego samego ustawienia co w poprzednim spotkaniu. Wzmocnił jednakże siłę rażenia przez postawienie w pomocy na Rodrigueza – nominalnego napastnika. Grząska murawa nie ułatwiała gry obu ‘11’, ale zdecydowanie korzystniej na tej trudnej nawierzchni prezentowali się gracze z Turynu, którzy po niespełna 6 minutach objęli prowadzenie po strzale Lanzafame – najlepszego strzelca Juve w rozgrywkach ligowych. Malaysian zamiast w tym momencie zaatakować, ograniczał się do barykadowania własnej bramki, ale była to także zasługa ‘naszych’ piłkarzy, którzy nie zamierzali zakończyć meczu na wyniku 1:0. W 29 minucie pierwszy groźny strzał oddał zawodnik Malaysian – Saravanan, który trafił w poprzeczkę. Mimo tego uderzenia, przeciwnik był przede wszystkim skoncentrowany na destrukcji. Zmasowana obrona własnej bramki przez zawodników Malaysian ponownie pękła w 38 minucie, a katem znowu okazał się Lanzafame. Gdy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się dwubramkowym prowadzeniem, Bianconeri przeprowadzili akcję, w której nieprzepisowego zagrania w polu karnym dopuścił się jeden z przeciwników.ghione Sędzia nie miał wątpliwości i pokazał na ‘wapno’. Karnego na bramkę zamienił strzelec dwóch bramek przeciwko Palermo – Giovinco. Chwilę po tym, obie drużyny zmierzały w stronę szatni, na 15 minutową przerwę. Podobnie jak i w poprzednim pojedynku, tak i teraz Juventus przycisnął rywala zaraz po przerwie. Efektem tego były trzy bramki w odstępie zaledwie 3 minut. W 48 minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Giovinco gola zdobył olbrzym rodem z Brazylii – Matteo Ghione (196 cm wzrostu i 93 kg), który na co dzień jest bardzo zaangażowany w walkę z rasizmem. Urodzony w Rio de Janeiro Matteo zadedykował bramkę swojej sympatii, Monice. Przeciwnik wyraźnie się załamał szybko straconą po przerwie bramką i dał sobie strzelić następne. Nie minęła minuta, a za sprawą Lanzafame zrobiło się 5:0. Sześć do zera zrobiło się po upływie 120 sekund, kiedy to drogę do bramki znalazło uderzenia Bianco (Neri brakuje nam Ciebie!). Nokaut! Rozdrażnieni własną nieporadnością przeciwnicy co rusz uciekali się do przewinień na ‘naszych’ zawodnikach. Kiedy Giovinco zaczął dryblować rywali, to jednemu z nich puściły nerwy i tak sfaulował Sebastiana, że ten musiał w konsekwencji opuścić boisko. W jego miejsce Chiarenza desygnował do gry Furgato. W 80 minucie dzieła dokończył Lanzafame i Primavera odniosła zwycięstwo nad Malaysian w stosunku 7-0.


JUVENTUS - MALAYSIAN INDIAN 7-0

Strzelcy: 6’, 38’, 51’, 80’ Lanzafame; 44’ Giovinco (karny); 50’ Ghione; 53’ Bianco
Żółte kartki: Md Ishan, Vinoth, Giri (Malaysian) – Ghione
Rzuty rożne: 7-1 dla Juventusu
Arbiter: Peretti 6
Widzów: 350

JUVENTUS (4-3-1-2): Trini 6.5; Duravia 6 (46’ Vecchione 6), Pisani 6, Ghione 6.5, D’Elia 6; Rodriguez 6, Bianco 6.5, Bettega 6; Giovinco 6.5 (64’ Furgato 6); Maniero 6 (52’ D’Antoni ng), Lanzafame 7. Rezerwa. Merlano, Di Berardino, Cuneaz, Borin. Trener. Chiarenza 6.5.

MALAYSIAN INDIAN (4-4-2): Pubalan 5; Md Iashan 5, Gan 5, Vinoth 5, Nithyakumaran 5; Saravanan 5.5 (54’ Thangamani 5), Md. Suhaman 5, Mughilan 5 (21’ Giri 5), Suresh 5, Veenod 5; Thinaraman 4.5. Rezerwa. Thesugan, Mario, Logheshran. Trener. Krisnan 5.

Podobnie jak po pierwszym meczu, tak i tym razem o komentarz został poproszony trener Chiarenza: „To było brzydkie spotkanie, ponieważ na boisku istniała tylko jedna drużyna. Płyta boiska również nie zachęcała do gry. Był to dla nas ważny mecz i jestem szczęśliwy, że rozbiliśmy przeciwnika, który od początku skoncentrowany był wyłącznie na obronie. Teraz, to tylko kwestia skoncentrowania się na ostatnim grupowym pojedynku.” Kolejnym rywalem Bianconerich w turnieju ma być Juventud. Chiarenza zapytany o to, czy chcą zrewanżować się za ubiegłoroczny przegrany finał odpowiedział „Nie myślimy o zemście. Oczywiście, będziemy chcieli ich wyeliminować, ale przede wszystkim koncentrujemy się na sobie. Jutro urodziny obchodzi Ciro Ferrara i chcemy tym meczem sprawić mu świetny prezent urodzinowy. On na to zasługuje.

Zaledwie 24 godziny mieli na odpoczynek młodzi piłkarze Juve. Czas na regenerację sił był taki sam dla zespołu Juventud, który 10 lutego zremisował w swoim drugim meczu 0:0 z Palermo. Mecz dla obu drużyn bardzo ważny, a zarazem prestiżowy. Rok temu kluby te zmierzyły się w finale tego turnieju. Górą okazał się zespół Juventud, który po bramce Ribasa mógł cieszyć się ze zwycięstwa. ‘Kat’ Bianconerich nie gra już w barwach drużyny prowadzonej przez swego ojca – przeniósł się po ubiegłorocznym Torneo Viareggio do Interu. Natomiast skład Primavery został wzmocniony przez De Ceglie i Venitucciego, którzy dostali pozwolenie od Deschampsa. Do rozegrania tego meczu zostało wyznaczone boisko, na którym Bianconeri grali ubiegłego wieczoru. Na trybunach zasiedli rodzice tragicznie zmarłego Riccardo Neriego i jego brat.
Chiarenza postanowił zmodyfikować ustawienie i tym razem zagrał z trzema obrońcami, pięcioma pomocnikami i dwoma napastnikami. Z tym, że Giovinco grał za plecami Maniero.

Minęło 12 minut, a wynik brzmiał 2:0 dla Juventud. Pierwszy drogę do siatki Bianconerich znalazł Puela. Zawodnicy Juventusu nie zdołali się jeszcze otrząsnąć, a Trini ponownie musiał wykładać piłkę z siatki. Tym razem pokonał go Mora. W 15 minucie boisko z podejrzeniem złamania nosa opuścił Bianco, a wszedł na nie Lanzafame. Ustawienie zmieniło się na 3-4-1-2. Nie trzeba było długo czekać na efekt tej ofensywnej roszady, bo 4 minuty po wejściu gola zdobył Lanzafame. Do końca pierwszej części gry żadna z drużyn nie zdołała zmienić rezultatu.
Kolejny raz po zmianie stron Bianconeri szybko zdobyli bramkę, a tego działa po indywidualnej akcji dokonał zbierający świetne recenzje Giovinco. “Jego gol to majstersztyk, publiczność wybuchła, gdy umieścił piłkę w siatce.” – powiedział po meczu trener Chiarenza. Tym razem młody Włoch bez problemów poradził sobie z obrońcami, a po chwili zwiódł bramkarza rywali i zrobiło się 2:2. Cieszył się obchodzący urodziny Ferrara, cieszyli się wszyscy na ławce Bianconerich, bo wynik dawał awans z pierwszego miejsca. Ostatnie 44 minuty nie były łatwe, Bianconeri musieli wystrzegać się błędów, aby awansować do następnej rundy i udało się. Sędzia Borriello gwizdnął po raz ostatni w tym pojedynku. Radość w szeregach Juventusu nie miała końca, a Juventud musiał pożegnać się z turniejem.

Niesamowicie szczęśliwy Chiarenza tak oto skomentował mecz: „Chłopcy świetnie się trzymali i nie dali się zdenerwować i wytrącić z równowagi rywalowi, który zamiast grać, prowokował.” Trener wypowiedział się również na temat kontuzji Bianco i Giovinco: “To nie powinno być nic poważnego. Uraz Bianco wyglądał gorzej, być może ma złamany nos. Wkrótce będziemy wiedzieć, czy będzie mógł grać. Z powodu złamania nosa straciliśmy również Lagnese.” Na szczęście nic poważnego nie stało się Giovinco. „Wejście na boisko Lanzafame? Myślałem o wpuszczeniu go na murawę. Nagle Bianco doznał urazu i bez zastanowienia posłałem go w bój. Wiedziałem, że drużyna nie straci równowagi z tyloma napastnikami na boisku jednocześnie. Udało się.” O następnych dniach trener powiedział: „Musimy trochę odpocząć w ciągu następnych dwóch dni oraz zobaczyć na kogo trafimy w losowaniu. Jestem przekonany, że jeśli dodamy do naszej gry trochę sprytu i przebiegłości, to możemy powalczyć o końcowe zwycięstwo." Wynik cała drużyna zadedykowała rodzinie Riccardo Neriego i Alessio Ferramosci: „Przyszli obejrzeć nasz mecz. Chcemy zadedykować ten wynik właśnie im ” – zakończył Chiarenza.


JUVENTUS - JUVENTUD 2-2
Strzelcy: 8' Peula (Juventud); 12' Mora (Juventud); 19' Lanzafame (Juventus); 46' Giovinco (Juventus).
Żółte kartki: Ibarguen, Caballero (Juventud).
Rzuty rożne: 8-0 dla Juventus
Arbiter: Borriello

JUVENTUS (3-5-1-1): Trini; Di Berardino; Pisani; Rizza; Cuneaz; Bianco (15' Lanzafame); Venitucci; Bettega; De Ceglie; Giovinco (76' Rodriguez); Maniero.
Rezerwa: Merlano; Vecchione; D'Elia; Furgato; Ghione. Trener: Chiarenza.

JUVENTUD (4-5-1): Salgueiro; Caballero; Peula; Fernandez; Orzan; Ibarguen (80' Dos Santos); Barrios; Machado; Marquez (63' Rodriguez); Mora; Murillo (65' Correa).
Rezerwa: Betancur; Silva; Masiero; De Los Santos. Trener: Ribas.

Następnego dnia Primavera udała się do Gambassi Terme niedaleko Castelfiorentino, gdzie spotkała się z mieszkającymi tu rodzicami i bratem Riccardo. Młodzi zawodnicy udali się na grób kolegi, gdzie wspólnie odmówili modlitwę za jego duszę. Po spotkaniu wzruszony Ciro powiedział: „Chcieliśmy jeszcze raz pokazać naszą bliskość wobec tych osób. Tego bólu nie da się zapomnieć, zarówno rodzinie Riccardo, jak i nam. Po powrocie do Turynu pójdziemy z wizytą do rodziny Alessio. Mamy nadzieję, że udamy się tam z pucharem.”

W międzyczasie Bianconeri poznali rywala, którym okazała się Piacenza.

Chłopcy z regionu Emilia Romagna zakwalifikowali się do następnej rundy 59 Torneo Viareggio jako jeden z czwórki zespołów, które zajęły drugie miejsca w swoich grupach. Zawodnicy z Piacenzy uplasowali się tuż za Interem, z 6 punktami na koncie. Przyszli rywale Bianconerich ponieśli porażkę na początku turnieju z Nerazzurimi, ale z kolejnych meczów z Modeną i San Marino wyszli już zwycięsko. Trener Vincenzo Chiarenza zapewne liczył na łaskawsze losowanie, gdyż przyszły rywal jako jedyny w tym roku ograł jego podopiecznych w lidze, było to w pierwszej kolejce rozgrywek. 'Młode Zebry' przegrały wtedy 0-2 na własnym stadionie, jednak zrewanżowali się na wyjeździe, gdzie pokonali rówieśników z Piacenzy 2-3. Primavera przegrywała w tamtym meczu już 2:0, ale w końcówce spotkania bramki w 86’ Rodrigueza, 90’ Maniero (karny) i 94’ Bettegi zapewniły ‘naszym’ wygraną. A tak dwa poprzednie mecze z Piacenzą skomentował Chiarenza: "Oni wygrali z nami w Vinovo, ale to był inauguracyjny mecz. Przystąpiliśmy do tego pojedynku po wygranym 5-1 meczu z Interem o Superpuchar Włoch. W tamtym spotkaniu wystawiłem eksperymentalny skład. Natomiast w rewanżu wygraliśmy w ostatnich minutach. Oglądałem ten pojedynek i muszę powiedzieć, że zagraliśmy naprawdę bardzo dobrze."

Primavera miała zatem przed sobą trudny orzech do zgryzienia, patrząc tylko na bezpośrednie spotkania, bo w lidze Bianconeri przed meczem 1/8 Torneo Viareggio mieli ponad 20 punktów przewagi nad rywalem. W osiągnięciu korzystnego rezultatu miał pomóć De Ceglie, który ponownie dołączył do kolegów. Zawodnik, który w szkółce Juventusu jest od 10 lat, przeszedł przez każdy sektor szkolenia młodzieży, gdzie spotkał się z takimi trenerami jak Schincaglia, Gentile, Maggiora oraz Chiarenzą, pod dowództwem którego sięgnął dwa lata temu po Coppa Carnevale. Już jakiś czas temu Włoch otrzymał szansę zaprezentowania się w pierwszym zespole Juve, a w meczu z Lecce strzelił swojego pierwszego gola dla Bianconerich. Jednak nie tylko na nim miała być oparta gra. Giovinco i Venitucci to zawodnicy, na których spoczywa największa odpowiedzialność. Są największymi gwiazdami tego zespołu i to oni mieli poprowadzić kolegów do następnego zwycięstwa. Na kilka godzin przed meczem Bianconeri wydawali się być bardzo pewni własnych umiejętności. "Jesteśmy gotowi do tego pojedynku bardziej, niż jest to możliwe. Zespół jest skoncentrowany na zadaniu, które ma wykonać. Do tego, chłopacy doskonale wiedzą do czego są zdolni. To będzie twarda gra, taka, jaka byłaby z każdą inną drużyną w tej fazie turnieju. Jestem w świetnym humorze. Bianco po meczu z Juventud czuje się już dobrze, więc prawdopodobnie będę mógł desygnować na boisko ten sam skład, co w niedzielę." – powiedział opiekun Primavery.

di_berardinoWszystko plany miało jednak zniwelować boisko w Fucecchio. Primavera rozpoczęła to spotkanie od zmasowanych ataków i co chwilę na bramkę przeciwnika zmierzały strzały Bianconerich. Maniero (14'), De Ceglie (17' i 22'), Cuneaz (24'), Bettega (27') próbowali swoich sił, jednak wszystkie uderzenia nie trafiały tam, gdzie chłopacy zamierzali. Żadnej ze stron nie udało się w pierwszej części spotkania przeprowadzić akcji, która przyniosłaby gola. Primavera zaraz po przerwie zawsze strzelała w poprzednich meczach bramki. Jednak Piacenza nie pozwoliła sobie tego zrobić, co poprzednie zespoły ograne przez Juventus. W tym meczu nic nie układało się po myśli zawodników Juve. Na domiar złego, boisko w 53 minucie za czerwoną kartkę musiał opuścić obrońca Di Berardino. Chiarenza natychmiast zareagował i wpuścił Ghione, kosztem pomocnika Bianco, aby wzmocnić formację defensywną. Podopieczni Bruniego poczuli w tym swoją szansę i osiem minut po tym wydarzeniu po asyście Nainggolana Piccolo wyprowadził Piacenzę na prowadzenie. Bianconeri nie byli w stanie w żaden sposób odpowiedzieć.lanzafame Natomiast przeciwnicy postanowili postawić ‘kropkę nad i’. W 68 minucie drugiego gola dla Piacenzy zdobył Nainggolan, a osiem minut później na 3:0 podwyższył Cremona. Gdy wydawało się, że już po meczu na boisko wszedł Lanzafame. Po siedmiu minutach pobytu na boisku zniwelował on straty do rywala na jedną bramkę. W obu przypadkach asystował nie kto inny jak Giovinco. W sercach zawodników Juve odżyły nadzieje na korzystny rezultat i rzucili się do ataku. W 40 minucie drugiej połowy ”Maghetto” otrzymał piłkę na 3:3, jednak w tym najważniejszym momencie chybił celu. Do końca spotkania wynik nie uległ zmianie i Bianconeri pożegnali się z Coppa Carnevale.


JUVENTUS – PIACENZA 2-3
Strzelcy: 61' Piccolo, 68' Nainggolan, 75' Cremona, 79' i 81' Lanzafame
Żółte kartki: Venitucci (Juventus), Passera, Ciarrocchi.(Piacenza)
Czerwona kartka: Di Berardino 53'.
Rzuty rożne: 10-2 dla Juventusu
Arbiter: Tasso 6,5
Widzów: 500.

JUVENTUS ( 3- 5- 1- 1): Trini 6; Di Berardino 5, Pisani 5,5, Rizza 5,5; Cuneaz 6, Bianco 6 (55’ (Ghione 5,5), Bettega 6, Venitucci 5,5 (71’ Rodriguez 6), De Ceglie 6; Giovinco 6; Maniero 6 (74’ Lanzafame 7). Rezerwa: Merlano, Furgato, Vecchione, D’Elia. Trener: Chiarenza 5,5.

PIACENZA ( 4- 3- 3): Capodici 6,5; G. Menichetti 6, Calderoni 6,5, Vignali 7, Passera 6,5; Marzani 6,5, Steglich 7, Bianchi 6,5; Nainggolan 7, Ciarrocchi 6,5, Piccolo 7 (70’ Cremona 7). Rezerwa: Serena, Donetti, Visconti, Guerra, Lisi, Ndagano. Trener: Bruni 7. 6,5.

Cztery kolejne finały w Viareggio były wielkim wyczynem, ten piąty z pewnością przeszedłby do historii. Niestety Bianconeri opuścili Coppa Carnevale, ale pozostawili po sobie bardzo dobre wrażenie. Ze swoich podopiecznych zadowolony był Vincenzo Chiarenza: "Rozegraliśmy dobry turniej, grając z meczu na mecz coraz lepiej. To pozwala patrzeć na resztę sezonu z optymizmem. Do wygrania jest jeszcze liga i Puchar Włoch." Przegrana 3-2 była drugą porażką Primavery poniesioną w tym sezonie przeciwko Piacenzie. Chiarenza uważa, że o losach spotkanie zadecydowała czerwona kartka, którą Di Berardino otrzymał na początku drugiej połowy. "Wygralibyśmy ten mecz w 11. Zapłaciliśmy drogo z tego powodu. Kiedy zdołaliśmy strzelić dwie bramki myślałem, że odrobimy straty."

Ostatecznie w 59 Torneo Viareggio zwycięstwo odniosła Genoa (ostatnia wygrana w 1965 roku), która w finale pokonała AS Roma 2-1. Bramki dla Genoi zdobył Siligato, natomiast honorowego gola dla AS Roma uzyskał Okaka Chuka. Mimo, że Bianconeri nie zdobyli nic jako drużyna, to po indywidualną nagrodę sięgnął Lanzafame, który z 7 trafieniami został królem strzelców. Za nim uplasowali się Mora (Juventud) i Romeo z Sampdorii.
wtorek, 20 luty 2007 Napisał: Pavon
 

Czy fuzja 3 serwisów o Juve była dobrym posunięciem?