Na papierze to tylko powrót do gry po 1-meczowym zawieszeniu. Ale dla Felipe Melo, nieobecnego w pojedynku z Bari za czerwoną kartkę z Interem, spotkanie z Catanią ma większe znaczenie, również dlatego, że pod nieobecnosć zawieszonego Christiana Poulsena będzie dowodził linią pomocy. A najważniejsze, by uspokoić trenerów, potwierdzić klasę i uciszyć krytyków, od których dostał niedawno Bidone d'Oro. Jedyną odpowiedź może dać postawa na boisku i wie o tym Brazylijczyk, który prawie pół roku temu wygrywał w RPA Puchar Konferedacji z reprezentacją Selecao. Czeka go spore wyzwanie, bo może ostatni przeciwnik w tym roku nie jest najbardziej wymagający, ale i Melo nie prezentuje najwyższego poziomu, do tego wczoraj brał udział tylko w części sesji treningowej, którą i tak Ciro Ferrara zamknął przed kibicami i dziennikarzami. Razem z Giorgio Chiellinim Brazylijczyk trenował oddzielnie pod okiem Andrea Scanavino, bo choć nie ma ryzyka, że miałby nie wystąpić w weekend, to musi poradzić sobie z lekkim zmęczeniem.