Choć już jakiś czas temu zawiesił buty na kołku i został agentem piłkarskim, to nie zapomniał o Juventusie - Paolo Montero dodaje otuchy kibicom Juventusu przypominając, że Bianconeri wychodzi już z większych opresji. "Kibice o mnie pamiętają? To powód do wielkiej dumy, fakt, że nie zapomniano o mnie przez te kilka lat to dla mnie wielka przyjemność. Kryzys? Może tak to wygląda, ale by zrozumieć pewne mechanizmy, musisz być w środku, w szatni. Z pewnością nie jest to najlepszy moment, ale przeżywaliśmy podobne również kiedyś. Nie chcę niczego oceniać będąc na zewnątrz, sam mogę opowiedzieć, jak radziliśmy sobie po porażce w finale Ligi Mistrzów czy po odpadnięciu z Intertoto - w szatni to była masakra, latały przekleństwa, ale nie obrażaliśmy się nawzajem, wszyscy wiedzieli, że musimy po prostu znowu zacząć wygrywać. W szatni był wtedy również Ciro Ferrara, dlatego kibice nie muszą się martwić, Ciro był wtedy liderem i jest teraz, charyzma to jakość, nie da się jej kupić. Juve traci wiele bramek? To rzeczywiście dziwna sytuacja, wszyscy winią za to Chiellinego, Cannavaro czy Legrottaglie, ale trzeba przyznać, że Juve ma naprawdę solidną obronę. I Caceresa, który radzi sobie naprawdę dobrze, zresztą przewidywałem to już kilka lat temu, gdy pytano mnie o opinię na jego temat. Juve przegrało czterokrotnie na pięć ostatnich meczów, ale strata do Interu to tylko sześć punktów, a jesteśmy dopiero na półmetku. W przeszłości Juve potrafiło się podnieść mając większą stratę i mniej meczów do rozegrania, nie zapominajmy o Scudetto z 2002."