allegri

Człowiek z gówna, który stał się człowiekiem ze złota

Gdy ogłoszono, że przejmie w Juventusie schedę po Antonio Conte, w Turynie nastąpiła żałoba. Optymiści wieszczyli, że przez sezon niczego nie zdoła permanentnie zepsuć, a potem i tak go wywalą. Pesymiści twierdzili, że to koniec dominacji Bianconerich, a Juve wróci do poziomu sprzed Conte. Kiedy podjeżdżał pod turyński stadion, kibice skandowali „Uomo di merda, Allegri uomo di merda”. Człowiek z gówna, zasraniec. Jakkolwiek nie próbować przetłumaczyć tego, co skandowali kibice – przyjemne to dla Allegriego z pewnością nie było. Powód był prosty: odszedł wielki Conte, a w jego miejsce przyszedł marny Allegri, pogoniony z pogrążającego się w kryzysie Milanu. Samochód którym podjechał do siedziby Juventusu kopano, obrzucano jajkami, a nawet na niego pluto. Istne pandemonium, zbiorowa emanacja pogardy i nienawiści.
5
11894
art-pogba

Paul Pogba – Czarne złoto z Turynu

Na portalu weszlo.com pojawił się artykuł dotyczący gwiazdy Juventusu, Paula Pogby. Można w nim znaleźć krótkie podsumowanie dotychczasowej kariery Francuza, razem z ciekawymi cytatami piłkarzy, którzy mieli okazję razem z nim trenować.
9
2148
art-conte

Świetny trener z paskudnym charakterem?

Na portalu weszlo.com pojawił się dzisiaj artykuł dotyczący byłego trenera Juventusu, Antonio Conte. Podsumowane są w nim słowne pyskówki i przepychanki obecnego selekcjonera reprezentacji Włoch. Trzeba przyznać, że włoski trener ma dość cięty język: Zdarzało mu się już także krytykować konkretnych zawodników. O Fabrizio Miccolim powiedział, że jest „piłkarzem o małych umiejętnościach, zawodnikiem niewielkiego kalibru”. Oberwało się również Materazziemu, gdy ten zażartował sobie na temat przeszczepu włosów, któremu poddał się Conte: „Włosy można przeszczepiać, jednak niestety nie można tego samego zrobić z mózgiem – a to przydałoby się Materazziemu”.
24
3473

Tydzień prawdy Maxa Allegriego

Gdy w lipcu pojawiła się informacja, że Antonio Conte porzuca Juventus, kibice Starej Damy poczuli się jakby dostali potężny cios, prosto między oczy. Niedługo potem czekał ich kolejny, który wielu posłał na deski - na miejsce uwielbianego Conte zatrudniono Massimiliano Allegriego. Trenera, który we Włoszech stał się wcześniej dla niektórych symbolem nieudacznika. Teraz kibice Juventusu śpią już spokojniej. Wszechobecna dwa miesiące temu panika uleciała, najczarniejsze scenariusze trafiły do kosza, przynajmniej na razie. Okazało się, że Bianconeri nie skończyli się na Conte, wręcz przeciwnie - radzą sobie świetnie, do tego stopnia, że niektórzy zaczynają powoli wysnuwać tezy, iż zamiana Conte wyszła drużynie z Turynu na dobre. I choć brzmi to cholernie kontrowersyjnie biorąc pod uwagę osiągnięcia włoskiego trenera (m.in. trzykrotne mistrzostwo Włoch z rzędu, rekordowe 102 punkty zdobyte w jednym sezonie Serie A), to być może jest w tym ziarno prawdy.Póki co drużyna prowadzona przez Allegriego wypełnia swoje zadania wzorowo - Bianconeri zwyciężyli we wszystkich pięciu meczach Serie A, strzelili 10 bramek i nie stracili żadnej. Także w Lidze Mistrzów zdołali zanotować już zwycięstwo nad Malmo - 2:0. Defensywa Zebr, pozbawiona kluczowego przecież Andrei Barzagliego, radzi sobie tak dobrze jak nigdy. Na tę chwilę jest ostatnią obroną spośród pięciu czołowych lig Europy, która nadal zachowała w tym sezonie czyste konto. Stanowi imponujący, trzyosobowy mur, który ciężko wyprowadzić w pole, a nawet jeśli komuś się to uda, to i tak jest to dopiero połowa wyzwania. Drugą połowę stanowi Gianluigi Buffon, który zdecydowanie nie ma zamiaru kończyć jeszcze kariery. Co ciekawe, po raz ostatni Buffona pokonał nie kto inny, jak grający w barwach Atletico Madryt Diego Godin, jeszcze podczas Mistrzostw Świata.Doskonale prezentuje się także pomoc Bianconerich. Claudio Marchisio świetnie zastępuje kontuzjowanego Andreę Pirlo, Paul Pogba utrzymuje wysoką formę, do składu wrócił już lider drużyny Arturo Vidal. Nawet wypożyczony z Udinese Roberto Pereyra, po którym kibice Juventusu nie spodziewali się fajerwerków, spisuje się fantastycznie. Ofensywa? Tu póki co odgrywany jest typowy spektakl jednego aktora. Carlos Tevez zdecydowanie przyćmiewa swoich kolegów z ataku. Wynika to w sporej mierze z nowej roli, jaką przydzielił mu Allegri: „Conte kazał mi grać bliżej bramki przeciwnika. Z Allegrim mam większa swobodę w grze za plecami Llorente. Lubię zmieniać pozycję na boisku. Podobnie grałem w Manchesterze City”. Efekty są widoczne gołym okiem - Carlitos jest wszędzie. Udziela się w pressingu, zbiega na skrzydła, wyprowadza piłkę z pomocy, wykańcza podania w polu karnym.Nic więc dziwnego, że w Turynie panuje doskonała atmosfera, a piłkarze czują się pewni siebie. Jest tylko jeden, mały problem - póki co Juventus czekał tylko jeden naprawdę poważny test, mecz z Milanem na San Siro. Test został zdany, jednak z pewnymi trudami - defensywa Rossonerich sprawiła zespołowi Allegriego duże problemy, choć trzeba wziąć pod uwagę to, że w drugiej połowie Filippo Inzaghi nakazał swoim piłkarzom grę ultra-defensywną. Jednak biorąc pod uwagę formę prezentowaną przez ekipę z Mediolanu, trudno nie odnieść wrażenia, że pierwszy prawdziwy sprawdzian czeka nowy Juventus dopiero dzisiaj, na Estadio Vicente Calderon.Już samo to, że włoskiej drużynie przyjdzie zmierzyć się z Mistrzem Hiszpanii i finalistą zeszłej edycji rozgrywek mówi wiele o tym, jak trudny będzie ten mecz. Sytuacja wygląda jeszcze gorzej, jeśli weźmie się pod uwagę problemy jakie Bianconeri mieli w europejskich rozgrywkach sezon temu. Mimo, że rozgrywali praktycznie doskonały sezon na boiskach słonecznej Italii, mecze w Lidze Mistrzów i Lidze Europy były dla kibiców Starej Damy powodem do płaczu i zgrzytania zębów. Kompromitujące wpadki z Kopenhagą i Galatasaray doprowadziły do odpadnięcia z LM już w fazie grupowej, a styl prezentowany w LE był po prostu dramatyczny. Niezależnie od tego, czy Juve grało akurat z Trabzonsporem, Fiorentiną, czy Lyonem, na ich grę przykro było patrzeć. Wygrywali, lecz po dużych męczarniach. Półfinałowy dwumecz z Benficą był w wykonaniu podopiecznych Antonio Conte po prostu straszny.To właśnie, naturalnie obok wygrania ligi, główne wyzwanie Allegriego - poczynić progres w Europie. Nikt zdrowy na umyśle nie spodziewa się oczywiście wygrania Ligi Mistrzów, czy nawet dojścia do finału - na to jest zdecydowanie za wcześnie. Jednak awans z grupy to absolutne minimum, którego oczekuje się wobec nowego trenera. Doskonale wie o tym sam trener Juventusu: „Nie powinniśmy wyznaczać sobie celów, lecz po prostu dać z siebie wszystko. Planem minimum jest awans do kolejnej rundy, a potem zobaczymy na co nas stać”.Co natomiast sądzi Allegri o nadchodzącym spotkaniu? „Musimy postarać się o pozytywny występ i powrót do domu z dobrym wynikiem”, oznajmił Massimiliano Allegri. „Będzie to trudny mecz, ponieważ Atletico ze sportowej agresji i stałych fragmentów gry uczyniło swoją najgroźniejszą broń. Spodziewam się bardzo technicznego spotkania. Ten zespół odzwierciedla charakter Simeone, czyli niesamowitą siłę mentalną, zjednoczenie i pressing nawet przez 95 minut. Nie zapominajmy, że Simeone doprowadził swój zespół do zwycięstwa w La Liga i finału Ligi Mistrzów, który został przegrany niemal w ostatniej minucie”.Dzisiejszy mecz z Atletico będzie dla Allegriego kluczowy. Po pierwsze, dobry wynik znacznie ułatwi awans do kolejnej rundy rozgrywek. Po drugie, zmierzy się z trenerem, który w ostatnich sezonach wyrósł na światową gwiazdę i jest przez wielu fachowców stawiany za wzór. Po trzecie, w końcu pokaże na co tak naprawdę stać jego drużynę. Choć kibice Juventusu zdołali już się uspokoić po letnich perturbacjach i są zadowoleni z dotychczasowych wyników w Serie A, to nowy trener nadal jest na cenzurowanym. Nie brakuje ludzi, którzy nadal mu nie ufają, większość nadal wstrzymuje się z oceną jego dotychczasowych dokonań. Jeśli jego zespół dobrze zaprezentuje się w dzisiejszym meczu, to z pewnością włoski trener zyska spore zaufanie u większości kibiców, spragnionych dobrej gry w europejskich pucharach. Natomiast jeśli zawiedzie, to bez wątpienia pojawi się przy jego ocenie spory znak zapytania.O tym jak trudny mecz czeka dzisiaj Starą Damę w Madrycie doskonale wie także Gigi Buffon: „Chcemy porównać się do Atletico, by zobaczyć na jakim etapie rozwoju jesteśmy. Atletico jeszcze 4-5 lat temu mogło być uznawane za niespodziankę, lecz teraz już nie. Dwa razy sięgnęli po Ligę Europejską, sezon temu zdobyli tytuł mistrzowski i byli w finale Ligi Mistrzów. Zespół zdaje sobie sprawę ze swojej siły i międzynarodowego kalibru. Wszyscy spodziewają się świetnych występów i wyników, co parę lat temu nie miało miejsca.” To Atletico jest dzisiaj faworytem, a nie zespół z Turynu.Ten tydzień może zdefiniować przyszłość nowego trenera Juventusu. Dziś zmierzy się z Atletico, a już w weekend czeka go starcie z Romą, która jest tak naprawdę jedynym poważnym kontrkandydatem Bianconerich w wyścigu o Scudetto. Kto wie, czy mecz z Rzymianami, choć rozgrywany w Turynie, nie będzie jeszcze trudniejszy. Totti i spółka udowodnili wczoraj, że są zdolną, dojrzałą i świetnie poukładaną drużyną, która jest w stanie rywalizować z każdym.Jeden tydzień, dwa wielkie sprawdziany. Powodzenia Max, na pewno będziesz go potrzebował.
1
831

Zapowiedź: Real-Juve (LM 13/14)

Przez dwa lata od przejęcia sterów w Turynie przez Antonio Conte Bianconeri byli dla swoich kibiców nieustającym źródłem szczęścia, jakiego nie dane im było zaznać od chwili wygrania rozgrywek Serie A w sezonie 05/06. Po  kontrowersyjnej degradacji do Serie B Juventus grał raz lepiej, raz gorzej, jednak im dalej od powrotu do najwyższej klasy rozgrywkowej we Włoszech, tym sytuacja wyglądała dramatyczniej. Trend ten zdołał odwrócić dopiero Antonio Conte, który już w debiutanckim sezonie sięgnął po Scudetto, a w kolejnym dołożył jeszcze jedno. Świetne wyniki, znaczna przewaga w lidze, nowoczesny stadion, stabilna sytuacja finansowa - to wszystko sprawiało, że Juventus miał zdaniem wielu na lata zdeklasować konkurencję na włoskich boiskach, a także powalczyć o najwyższe zaszczyty w Europie. Obecnie, po zaledwie ośmiu kolejkach nowego sezonu, na Antonio Conte spadła lawina krytyki. Czy słusznie?Złe dobrego początkiConte pojawił się w Turynie z wizją autorskiej taktyki, którą zwykł przedstawiać jako 4-2-4. Miała to być, zaprzeczająca stereotypowej włoskiej mentalności, ultraofensywna taktyka, w której na skrzydłach mieli znajdować się zawodnicy nie kłopoczący się zadaniami defensywnymi, za które odpowiedzialna miała być dwójka środkowych pomocników, oraz obrońcy. Niestety rzeczywistość zweryfikowała wizjonerskie zapędy byłego reprezentanta Włoch - mimo ofensywnego nastawienia Juventus nie był w stanie stwarzać sobie dogodnych sytuacji pod bramką rywali, gra była statyczna, a skrzydłowi drużyny z Turynu doprowadzali swojego trenera do białej gorączki. W tym momencie nastąpiło coś, co osobiście wówczas uznałem za dużą zaletę nowego szkoleniowca Bianconerich - przytomnie zauważył, że nie wszystko działa tak jak powinno i podjął natychmiastową decyzję o porzuceniu wadliwego systemu, pomimo dopiero rozpoczynającego się sezonu. Juventus przeszedł na ustawienie 4-3-3 i ustawieniem tym zdołał zdominować Serie A. Taktyka ta wyciągała z zawodników Juve to co w nich najlepsze, a w połączeniu z niesamowitą determinacją wpojoną przez Conte w graczy, oraz świetnym przygotowaniem fizycznym sprawiła, że wielu kibiców po latach udręki w końcu mogło z całą pewnością powiedzieć, że wróciło ‘stare Juve’. Aż 68 strzelonych i zaledwie 20 straconych bramek w rozgrywkach ligowych, ani jednej porażki i w rezultacie 30 (oficjalnie 28) mistrzostwo Włoch. W trakcie tamtego sezonu Conte zaczął wprowadzać kolejne ustawienie, to w którym drużyna z Turynu gra do tej pory: 3-5-2, z demolującą przeciwników pomocą Marchisio-Pirlo-Vidal, z coraz pewniejszą trójką obrońców Chiellini-Bonucci-Barzagli, którą z chęcią i wdzięcznością przejął prowadzący reprezentację Włoch Cesare Prandelli. W kolejnym sezonie Bianconeri nadal imponowali, zwłaszcza wyjątkową umiejętnością dominowania w środku pola, jednak trudno było nie zauważyć, że momentami z piłkarzy Antonio Conte schodziło już powietrze. Zdarzało im się odpuszczać w defensywie, nie byli tak skuteczni w pressingu, a przeciwnicy sprawiali wrażenie, jakby powoli przyzwyczajali się do odrestaurowanego przez Conte staromodnego ustawienia 3-5-2. Rozgrywki Ligi Mistrzów okazały się dla Juventusu połowicznie udane - patrząc na same wyniki nie można mieć do nich większych pretensji. Wyrzucenie z LM  już w fazie grupowej obrońcy trofeum, Chelsea Londyn było niewątpliwym osiągnięciem. Sam Juventus został wyeliminowany przez późniejszego triumfatora, Bayern Monachium, który był wówczas bez dwóch zdań najsilniejszą drużyną w Europie i ciężko było o kogoś, kto mógłby mu się na boisku przeciwstawić. Mimo wszystko, Juventus we wspomnianych rozgrywkach męczył się już w fazie grupowej - zarówno z Nordsjelland, jak i z Szachtarem, który momentami zadziwiająca gniótł mistrzów Włoch na ich własnym stadionie. Również pierwszy mecz z Celtic Glasgow okazał się problematyczny - turyńczycy nie byli w stanie narzucić Szkotom własnego stylu gry, gubili się w defensywie i po raz kolejny byli ofiarami pressingu, który przecież w założeniach miał być ich najważniejszą bronią. Co gorsza, w Serie A urzędujący mistrz Włoch zaczął grać wolno, przewidywalnie, a przeciwnicy z coraz większą skutecznością byli w stanie blokować ofensywne zakusy graczy z Turynu. Co warte zauważenia, w trakcie drugiego sezonu Conte zarzucił w pełni funkcjonujące ustawienie 4-3-3, koncentrując się w pełni na 3-5-2, którego nie zmieniał nawet wówczas, gdy gra jego drużyny kompletnie się nie układała.Gwiazdy tańczą z MarottąPrzenieśmy się do letniego mercato, które odbyło się przed obecnym sezonem. Po raz kolejny kibice masowo domagali się prawdziwej gwiazdy, która mogłaby wznieść ataku Juventusu na wyższy poziom. Od przyjścia do Juve Conte, z turyńską drużyną łączono niesamowitą ilość napastników - Robin van Persie był już podobno widziany na lotnisku i szukał w Turynie mieszkania, a poza nim regularnie pojawiały się nazwiska Suareza, Joveticia, Higuaina, Lewandowskiego, Dżeko, Aguero i wielu innych graczy. Niestety, do Turynu regularnie trafiały strzelby znacznie mniejszego kalibru - Anelka, Bendtner, Borriello. Prawdziwa gwiazda ataku została ściągnięta przez dyrektora transferowego Juve, Giuseppe Marottę, dopiero przed sezonem 2013/14. Na niesamowicie atrakcyjnych warunkach finansowych Marotta zapewnił Juventusowi usługi Carlosa Teveza - może nie był to wymarzony napastnik, jednak realnie patrząc, trudno było o lepszego. Poza Tevezem drużynę Juventusu wzmocnili Ogbonna, oraz Llorente, który miał razem z Tevezem stworzyć zabójczy atak. Niestety, zapomniano o wzmocnieniu newralgicznej pozycji w 3-5-2 Conte, bocznych skrzydłowych. Skrzydła, na których nie poleciszNiestety właśnie dramatyczna sytuacja wśród skrzydłowych jest powodem, dla którego Juventus coraz bardziej zawodzi, zarówno w Europie, jak i we Włoszech. Rywale drużyny prowadzonej przez Conte zdołali już rozpracować ustawienie, w którym od ponad półtora roku gra drużyna z Turynu i nie mają większych problemów w tym, by ją skutecznie blokować.Nie jest to zresztą niesamowicie trudne - cała rzecz sprowadza się do zablokowania środka boiska i zmuszania Juventusu, by starał się dogrywać kluczowe piłki ze skrzydeł boiska. Na skrzydłach niestety brakuje… skrzydłowych. Występują tam Asamoah (nominalny środkowy pomocnik), Isla (kolejny środkowy pomocnik), Lichtsteiner (prawy obrońca), Peluso (lewy obrońca), oraz Padoin (typowa zapchajdziura). Wszystkim brakuje przynajmniej jednej cechy, która jest kluczowa na pozycji skrzydłowego. Mają problemy z celnym wrzucaniem piłki, nie potrafią, a często nawet nie próbują wygrywać pojedynków 1 na 1 z obrońcami przeciwnika. Ich gra sprowadza się do obijania nóg przeciwnika nieudanym wrzutkami i wycofywania piłki do środkowych pomocników. W ofensywie cała piątka jest na dobrą sprawę bezużyteczna - wystarczy powiedzieć, że w tym sezonie zaledwie jednemu z nich udało się zanotować asystę. Cała ofensywa Juventusu opiera się na skrzydłowych, którzy w ofensywie są kompletnie nieefektywni. Zresztą żeby ocenić ich poczynania wystarczy prosta statystyka. Ilość asyst skrzydłowych: 1. Ilość asyst Bonucciego, środkowego obrońcy: 3. Dramat.Wszystko wygląda jeszcze gorzej, jeśli weźmie się pod uwagę, że główną strzelbą miał być Llorente, który wręcz oddycha wrzutkami. Niestety, celnych wrzutek w Juve jak na lekarstwo, więc nic dziwnego, że Llorente zaczyna się już dusić, a swój niepokój wyrażał kilkakrotnie Vicente del Bosque, zaalarmowany sytuacją swojego reprezentacyjnego napastnika. „Nie mam bramkarza kurwa, gramy bez bramkarza”Niestety, nawet największe gwiazdy przeżywają swoje chwile słabości. Taką dłuższą chwilę ma obecnie nie tylko Iker Casillas, ale także Gigi Buffon, który puszcza praktycznie wszystko, co jest do puszczenia. Stracił swój legendarny refleks, a jego interwencje są niepewne, co jest o tyle widoczne, że także obrońcy mistrza Włoch spuścili w tym sezonie z tonu. W tym sezonie prawie każdy przeciwnik Juventusu choć raz sprawdzić wytrzymałość siatki bronionej przez Buffona, a w trakcie ostatniego weekendu Fiorentina zdołała strzelić aż cztery bramki, co w ostatnich dwóch sezonach byłoby zupełnie nie do pomyślenia. Po ośmiu kolejkach Serie A Juventus ma już aż 10 straconych bramek, więcej niż jedenaste w tabeli Udinese. Do Romy nie ma co się nawet porównywać - De Sanctis do tej pory musiało zaledwie raz wyciągać piłkę z bramki Giallorossich. Czasy kiedy Juventus tracił 24 bramki w 38 meczach ligowych już zdecydowanie minęły - Juventus można ‘ugryźć’ i wie to już każda drużyna. Defensywny monolit runął jak zamek z kart. Nie idzie nam, więc dalej grajmy swojeNa początku tekstu wspominałem, że jedną z cech które najbardziej ujęły mnie w Conte była jego elastyczność taktyczna. Rotował nie tylko drużyną, lecz także ustawieniem. Rozpoczął od 4-2-4, w obliczu niepowodzenia przeszedł na 4-3-3, po czym postanowił odkurzyć dawno już zapomniane na najwyższym poziomie ustawienie 3-5-2. Niestety, po swoim pierwszym sezonie Conte się zaciął. Uparł się, że będzie grał 3-5-2 zawsze, niezależnie od dostępnych graczy, niezależnie od przebiegu kolejnych meczów. Skąd taka przemiana? Jak człowiek guma zamienił się w człowieka z litej skały? Być może to kwestia ego i chęci bycia trenerem wyjątkowym. Mam wrażenie, że jednym z celów Conte jest stworzenie nowego stylu gry. Chce być jak Helenio Herrera, który stworzył catenaccio. Jak Rinus Michels, który wymyślił i udoskonalił na przestrzeni lat koncepcję futbolu totalnego. Pragnie swej własnej, nieskażonej cudzą myślą metody gry. Chce, by wymieniać go jednym tchem obok Mourinho i jego perfekcyjnej gry defensywnej oraz zabójczych kontrataków, a także Guardioli i jego koncepcji gry, opartej na tiki tace. Pragnie bycia wyjątkowym.Niestety, ta mania wielkości może doprowadzić go do upadku. Po pierwszych dwóch sezonach, mimo pewnych sygnałów ostrzegawczych, był w Turynie bogiem. Wymieniano go w kontekście prowadzenia wielkich klubów spoza Włoch, między innymi Arsenalu i Chelsea. Jednak teraz jego koncepcja gry wydaje się nieskuteczna, pozbawiona polotu i pomysłu na rozerwanie defensywy rywali.Także u piłkarzu widać znaczącą różnicę pomiędzy obecną grą, a tą jaką raczyli swoich kibiców w trakcie poprzednich sezonów. Brakuje u nich serca do gry, nie są już tak nieustępliwi jak kiedyś. Zaprzestali wściekłych ataków na przeciwników, które często zaczynali od razu po stracie piłki, będąc jeszcze pod polem karnym rywala. Grają spokojnie, bez większych zrywów, często zupełnie nieodpowiedzialnie tracąc piłkę w kluczowych sektorach boiska.Determinacja Conte, by grać ustawieniem 3-5-2 jest o tyle dziwna, że ma świetnych graczy do ustawienia 4-3-3, choć osobiście twierdzi, że… granie trójką stricte ofensywnych graczy jest niemożliwe, ponieważ kontuzjowany jest jego ulubieniec, Simone Pepe. Z całym szacunkiem do reprezentanta Włoch, nie jest on żadnym wirtuozem, którego nie można by udanie zastąpić. Zresztą w trakcie meczu z Galatasaray, widocznie poruszony nieudolnością swoich piłkarzy, Conte zarządził w końcu zmianę ustawienia na swego rodzaju 4-3-3, z bardzo ofensywnym prawym obrońcą. Efekt? Dwie szybko zdobyte bramki, wiele udanych wejść w pole karne Galaty, zupełna odmiana gry. Niestety, trener Juventusu nadal twierdzi, że trzema napastnikami może grać co najwyżej z drużynami z włoskiej Serie C.Ciemność widzę, ciemnośćW Serie A powoli zaczyna Juventusowi odjeżdżać AS Roma, która znajduje się w niesamowitej formie. Juve pod względem punktów nie stoi najgorzej, jednak warto pamiętać o tym, że spora część tych punktów to efekt szczęścia i błędów przeciwników, oraz… sędziów. W meczu z Torino sędzia uznał Juventusowi niesłusznie zdobytą bramkę; dla odmiany w meczu z Chievo postanowił nie uznać prawidłowo zdobytej przez Alberto Paloschiego bramki na 2:1 dla piłkarzy z Werony. Jakby tego było mało, zwycięską bramkę dla Juventusu w meczu z Chievo zdobył… obrońca przeciwników, strzelając gola samobójczego. Ważne jest to, co w siatce, jednak nie sposób nie odnieść wrażenia, że z taką grą Juventusowi raczej bliżej do środka tabeli, niż pozycji lidera. Zwłaszcza biorąc pod uwagę świetną grę Romy, ciekawy projekt Napoli autorstwa Beniteza i z sezonu na sezon coraz mocniejszą Fiorentinę prowadzoną przez Montellę.Tymczasem w Lidze Mistrzów po dwóch wpadkach (1:1 z Kopenhagą, 2:2 z Galatasaray) Juve znajduje się niebezpiecznie blisko odpadnięcia. Kluczowy okaże się nadchodzący dwumecz z Realem Madryt, który prowadzi były trener Juventusu, Carlo Ancelotti.Jeśli nie teraz, to kiedy?Oczywiście każdą złą serię da się odwrócić. Czy można sobie wyobrazić lepszy moment na taką zmianę biegu wydarzeń niż mecz z Realem Madryt na Santiago Bernabeu? Zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że Real przegrał ostatnie cztery spotkania rozgrywane przeciwko Juventusowi? Fakt faktem, z tamtej drużyny w Turynie zostali już tylko Buffon, Chiellini i Marchisio, zmienili się trenerzy i tak naprawdę jedyną rzeczą która nie uległa zmianie, są ‘szyldy’ obu ekip. Włoscy dziennikarze jak jeden mąż donoszą o tym, że Conte w końcu przejrzał na oczu (a może po prostu boi się kontr Realu?) i zamierza wyjść na ten mecz ustawieniem z czwórką obrońców. Juventus poleciał do stolicy Hiszpanii osłabiony kontuzjami (zabraknie między innymi Lichtsteinera, Vucinicia, Quagliarelli; po kontuzjach wracają Caceres i Isla). Wygrana w dzisiejszym meczu, w tak niesprzyjających okolicznościach bez wątpienia podniosłaby morale graczy Antonio Conte. Porażka będzie oznaczała, że tegoroczna Liga Mistrzów może się dla mistrzów Włoch zakończyć krótko po tym, jak się rozpoczęła.Cóż, miejmy nadzieję, że będzie to przynajmniej interesujące spotkanie.
3
980

Poznajmy debiutantów z Primavery

Niedawno do pierwszej drużyny Juventusu dołączyło paru młodych zawodników, było to spowodowane ciężką sytuacją kadrową Starej Damy. Widoczne to było zwłaszcza w meczu Ligi Europejskiej przeciwko Salzburgowi, kiedy wśród zawodników powołanych na to spotkanie znalazło się aż dziewięciu graczy Primavery Juventusu. Byli to: Costantino, Camilleri, De Paola, Giandonato, Boniperti, Liviero, Buchel, Libertazzi i Giannetti; natomiast w kolejnych meczach miejsce w składzie wywalczył sobie Sorensen.
2
766

Melo-dramat

Felipe Melo i Diego mogą być w ogniu krytyki, ale Antonio Labbate twierdzi, że nie są oni najgorszymi letnimi zakupami Juventusu.To nie był wymarzony początek kariery w Juventusie dla Felipe Melo i Diego. Po Brazylijczykach spodziewano się tego, że będą stanowić różnicę między Juventusem walczącym o wygraną, a wygrywającym.Zamiast tego znajdują się oni obecnie w centrum krytyki. Zostali wygwizdani i wyszydzeni przez kibiców podczas schodzenia z boiska w czasie porażki 4:1 z Bayernem Monachium na stadionie w Turynie. Również krajowa prasa nie szczędziła im ostrych słów. La Stampa, dla przykładu, dosłownie zmasakrowała brazylijski duet w swoich ocenach zawodników - Melo otrzymał notę 3/10, a Diego 4/10. To musiało zaboleć.Jeśli chodzi o to, co prezentują na boisku - nie można ich bronić. Ale zrzucanie wszystkich niepowodzeń Juventusu w tym sezonie na ich barki to zbytnie uproszczenie, jeśli weźmie się pod uwagę to, że trudności Starej Damy są wielopoziomowe i rozciągają się od zarządu, przez trenera, aż do pojedynczych piłkarzy.We włoskim futbolu nie dostaje się zbyt wiele czasu by pokazać swe umiejętności, zwłaszcza w takich klubach jak Juventus, który nie wygrał niczego odkąd został zdegradowany w 2006 roku, ale Diego i Melo potrzebują przede wszystkim cierpliwości.Niejeden ekspert przypomniał już fanom o tym, że Michel Platini i Zinedine Zidane potrzebowali przynajmniej sześciu miesięcy, aby wkomponować się w Juve. Nie zapominajmy także o przypadku Pavla Nedveda, którego łączono z powrotem do Lazio praktycznie podczas każdego tygodnia odkąd tylko trafił do Turynu. Każdy ze wspomnianej trójki zdobył potem Złotą Piłkę.Nie wydaje się 50 milionów euro na dwóch piłkarzy tylko po to, żeby potem się ich pozbyć w styczniu. Obaj mają umiejętności - widać je było ewidentnie u Melo w Fiorentinie i Diego w Werderze - ale nie zdążyli się jeszcze wpasować do drużyny. Są nowymi piłkarzami, których wstawiono do zespołu który nie ma żadnej taktycznej tożsamości.Na korzyść Melo wskazuje fakt, że powierzono mu zadania reżysera gry, którym on nie jest, jak ostatnio stwierdził trener Fiorentiny Cesare Prandelli. Nie jest również jego winą to, że klub pozbył się Claudio Zanettiego w czasie lata, jak również to, iż nie sprowadził Xabiego Alonso w 2008, ani Gaetano D'Agostino w rok później. Jego zawyżona cena transferowa również nie działa na jego korzyść w chwili kiedy się go ocenia.Na samo koniec dodam, że Melo i Diego są w takim momencie swoich karier, kiedy mają potencjał, dzięki któremu - jeśli zostanie poprawnie wykorzystany - mogą wyrosnąć z dobrych piłkarzy na, przynajmniej, bardzo dobrych. To coś, czego nie można powiedzieć o Fabio Cannavaro, czy Fabio Grosso, dwóch pozostałych zawodnikach którzy zawodzą pokładane w nich oczekiwania, a są już na ostatniej prostej swoich karier.źródło: football-italia.net
0
657

Panel Bloggera

Najnowsze Wpisy

Popularne wpisy

Najnowsi Bloggerzy

Filip Waluś
1 post(ów)
Filip Waluś nie napisał/a notki o sobie.
ale10poz
3 post(ów)
ale10poz nie napisał/a notki o sobie.
Maciejovsky
6 post(ów)
Maciejovsky nie napisał/a notki o sobie.
Hu Kers
5 post(ów)
Hu Kers nie napisał/a notki o sobie.

Kategorie Wpisów

Transfery
0 post(ów)
Calcio
2 post(ów)
Juventus
457 post(ów)
Inne
0 post(ów)
Squadra Azzurra
0 post(ów)
SoloJuve.com
0 post(ów)

Blog Kalendarz

Poczekaj chwilę, ponieważ właśnie szykujemy kalendarz dla Ciebie