Antonio Conte - il nostro Capitano

Rok 2004 był okresem przemian w Juventusie - nowy trener, nowi zawodnicy, nowy herb i nowa jakość. Zapomniano o jednym, o „sercu", którego z taką łatwością się pozbyto. Nie przedłużono kontraktu z jednym z najbardziej zasłużonych graczy Juve. Antonio Conte - bo o nim mowa - musiał opuścić swój ukochany klub. Nowy trener Bianconerich - Fabio Capello - nie widział w swojej drużynie miejsca dla 35-letniego Włocha.  Trzynastoletni związek rozpadł się w jednej chwili, pożegnalną konferencję rozpoczął od słów: „Klub zaproponował mi warunki, których nie mogłem zaakceptować. To koniec pewnej ery, także dla mnie. Z Juve wygrałem wiele, mam nadzieje, że wrócę tu jako trener". Żegnając się, Conte nie zapomniał o kibicach. Przez lata gry stał się ich ulubieńcem, nazwany „wiecznym kapitanem" mógł liczyć na ich wsparcie w każdym spotkaniu: „Żałuje, że nie miałem okazji pożegnać się z kibicami na boisku. Z drugiej strony może lepiej, bo na pewno wzruszyłbym się. Uwielbienie, jakim mnie obdarzali będę pamiętał do końca życia. Juventus wykreował wielu mistrzów, ale niewielu trafia do serc fanów, to znaczy, że jednak coś zrobiłem dla klubu przez te 13 lat". Na zakończenie Antonio skierował kilka słów do osób, którym zawdzięcza najwięcej: „Dziękuję rodzinie Agnellich, Bonipertiemu i Trapattoniemu, z którymi przeżyłem trzy wspaniałe lata. Dziękuję także Moggiemu, Giraudo i Bettedze, a także wszystkim trenerom. Składam pokłon całemu sztabowi medycznemu.". Po krótkim i cichym pożegnaniu, wielki wojownik i przywódca Juventusu, odszedł, zakończył jakże obfitą karierę i na stałe zagościł w sercach fanów „Starej damy". Jego życie to historia walki i wielkich zwycięstw.Antonio Conte przyszedł na świat 31 czerwca 1969 roku w Lecce. Jego matka była projektantką mody, ojciec miał wypożyczalnie samochodów. Po 4 latach urodził się jego pierwszy brat Gianluca, a 12 lat później drugi, Daniele. Od najmłodszych lat jego marzeniem było zostać piłkarzem, kibicował dwóm zespołom: Juve oraz Lecce. Karierę sportową zaczynał w tym drugim, w lidze zadebiutował mając zaledwie 16 lat (6 kwietnia 1986 roku), Lecce zremisowało z Piacenza 1:1. Rok później zmagał się z kontuzją prawego kolana, jej wyleczenie wymagało długiej i bolesnej rekonwalescencji. W swoim pierwszym klubie spędził siedem lat, po tym czasie zgłosili się do niego włodarze bianconerich.Juve zapłaciło za zawodnika 4,8 mln. dolarów. Dla Conte rozpoczął się nowy rozdział w karierze. W biało-czarnych barwach zadebiutował w spotkaniu przeciwko Torino (17 listopada 1991 roku). Drużyna „Starej Damy" pokonała swojego odwiecznego rywala 1:0. W pierwszym sezonie w Juve, Conte nie był wyróżniającym się graczem, zagrał w 20 spotkaniach nie zdobywając bramek. Wraz z nową drużyną zajął drugie miejsce tuż za Milanem. Rok później Antonio rozegrał ponad dwa razy więcej meczów - w 47 potyczkach zdobył 3 bramki. Swoją grą przekonał do siebie trenera Juventusu - Giovanniego Trapattoniego, który w sezonie 1993/1994 pozwolił rozegrać zawodnikowi 41 spotkań, w czasie których zdobył 4 gole. Ten rok był udany dla Conte także pod innym względem, Włoch zyskał sympatie i uznanie selekcjonera reprezentacji - Arrigo Sacchiego. Debiut w koszulce Italii przypadł na mecz z Finlandią rozegrany 27 maja 1994 roku w Parmie. Conte pozostał na boisku do 78min., a Włosi pokonali drużynę ze Skandynawii 2:0 po bramkach Signoriego i Casiraghiego. Na mistrzostwach świata w Stanach Zjednoczonych udało mu się zagrać kilka spotkań, a reprezentacja poległa w pamiętnym finale z Brazylią. Kolejny sezon był okresem zmian w Juve. Po trzech latach bez mistrzostwa, słynnego „Trapa" zastąpił Marcelo Lippi. W tym samym roku Antonio Conte mógł cieszyć się z pierwszego Scudetto w barwach Juventusu, rozgrywając 33 mecze i zdobywając 3 bramki. Zespół Juve był bezsprzecznie najlepszy, przewaga nad drugim Lazio wyniosła 10 punktów. Do kolekcji gracze dorzucili także Puchar oraz Superpuchar Włoch.  Sezon 1995/1996 minął pod znakiem zwycięstw na arenie Europejskiej, Conte wraz z Juventusem sięga po najcenniejsze klubowe trofeum - Puchar Mistrzów. W finale Juve remisuje z Ajaxem 1:1 (bramka Ravanelliego), aby pokonać zespół z Holandii w rzutach karnych. Antonio - zmieniony w 44minucie - większość spotkania obserwuje z ławki rezerwowych. Na „własnym podwórku" Bianconeri zajęli drugą lokatę, przegrywając z Milanem. Warto podkreślić, że sezon ten był bardzo ciężki dla Conte. Włoch musiał rywalizować o miejsce w składzie z takimi gwiazdami jak Deschamps, Di Livio czy Sousa, mimo to zagrał w 41 meczach i zdobył 7 goli. Nie przekonało to selekcjonera reprezentacji Italii, który nie zabrał zawodnika na finały Euro 96.Kolejny rok był bardzo niefortunny dla piłkarza z Lecce. 9 października 1996 roku podczas spotkania eliminacji do Mistrzostw Świata z Gruzją, Conte doznał groźnej kontuzji, która wyeliminowała go z gry na dłuższy okres czasu. Przez kilka miesięcy mecze swoich kolegów z drużyny mógł obserwować jedynie z trybun. Juventus wywalczył Puchar Interkontynentalny, mistrzostwo oraz Superpuchar Włoch. Zespół „Starej Damy" mógł cieszyć się także z Superpucharu Europy, dwukrotnie pokonując Francuskie Paris Saint Germain (6-1 oraz 3-1).Po długiej rekonwalescencji Antonio Conte na polecenie Marcelo Lippiego został kapitanem zespołu, przejmując opaskę od Angelo Peruzziego. Juventus po raz kolejny okazał się bezkonkurencyjny wygrywając 25 Scudetto w historii. 20 maja 1998 roku na Amsterdam Arena miał nadejść dzień prawdy, kibice Juve na całym świecie ściskali kciuki za Conte i jego drużynę. W finale Ligi Mistrzów „Stara Dama" spotkała się z zespołem Realu Madryt, Antonio po raz drugi w karierze miał możliwość wzniesienia Pucharu Mistrzów. Niestety Juventus nie sprostał „Królewskim" przegrywając 1:0. Włoch w 44 meczach zdobył 6 bramek, niestety nie udało mu się przekonać do siebie selekcjonera i pojechać na mistrzostwa świata rozgrywane we Francji. Przyjście Carlo Ancelottiego wiosną 1999 roku miało odmienić słaby Juventus z sezonu 1998/1999, niestety tak się nie stało. Mimo, iż Conte grał bardzo dobrze (w 38 potyczkach zdobył 7 goli), nie mógł zaliczyć tego okresu do udanych. Dopiero 9 miejsce było wielkim rozczarowaniem. 9 stycznia 1999 roku kibice z grupy Fighters wręczyli Conte specjalny prezent - opaskę z napisem „Senza di te non andremo lontano, Antonio Conte il nostro Capitano" (Bez Ciebie nie ruszymy się daleko, Antonio Conte nasz kapitan), wzruszony zawodnik zakładał ją na każde spotkanie. Kolejne dwa sezony pod wodzą Ancelottiego wiązały się z brakiem sukcesów, dwukrotne vice-mistrzostwo Włoch nie było satysfakcjonujące. Conte trzymał poziom, lecz grywał coraz mniej. Selekcjoner reprezentacji Italii - Dino Zoff - postanowił zabrać go na ME. Antonio rozegrał bardzo dobre mecze przeciwko Turcji (zdobył bramkę) oraz Szwecji. W spotkaniu z Rumunią odniósł groźną kontuzję (w wyniku brutalnego faulu Hagiego) i nie pojawił się na boisku do końca mistrzostw.Nie zmieniło się wiele po powtórnym przybyciu do Turynu, Lippiego, co gorsza Conte stracił opaskę kapitana na rzecz Alessandro Del Piero. Jak sam mówi, był to jeden z najgorszych dni w jego życiu. Sezon 2001/2002 może i nie należał do udanych pod względem rozegranych spotkań (28 meczów, 3 bramki), ale był jednym z najbardziej „magicznych". Kolejkę przed końcem na szczycie tabeli był Inter Mediolan z przewagą punktu nad zespołem z Turynu. W ostatnim meczu Mediolańczycy grali z Lazio, a Juventus podejmowny był przez Udinese.Nerazzurri polegli 4:2, a „Stara Dama" bez większych problemów pokonała jedenastkę Udine 0:2, 26 mistrzostwo stało się faktem. Kibiców, działaczy, trenerów oraz zawodników Juve ogarnęła euforia.Przedostatni sezon Conte w Juventusie upłynął pod znakiem sukcesów. Niewiele brakowało, aby, do 27 Scudetto i Superpucharu Włoch, Bianconeri dołożyli 3 w historii Puchar Ligi Mistrzów. W finale nie sprostali jednak jedenastce Milanu. Jak wiele zmieniłoby się gdyby Conte zamiast w słupek, piłkę skierował do bramki Didy. Czwarty finał Antonio i trzecia porażka. Sezon 2002/2003 w swojej karierze zakończył z dorobkiem 1 bramki w 28 meczach. Ostatniego roku w Juve "Capitano" nie może zaliczyć do udanych. Drużyna w rozsypce, brak sukcesów oraz słabe wyniki na wszystkich frontach musiały przynieść gruntowne zmiany. Odszedł Lippi, a niedługo później Conte, mimo, iż jako jeden z nielicznych trzymał solidnym poziom w swoim ostatnim sezonie w barwach Bianconerich. Po odejściu z Juve rozpoczął pracę trenera. Przez pewien okres czasu był asystentem szkoleniowca Sieny, aby nieco później przejąć posadę pierwszego trenera zespołu.Niektórych zawodników pamięta się za wspaniałe zwody, innych za zdobycie pięknych bramek, a jeszcze innych za wole walki i serce włożone w grę. Do tej trzeciej grupy bez wątpienia należy Antonio Conte, wielki Juventino, idol kibiców na całym świecie oraz wojownik. W dzisiejszym futbolu, w którym coraz większą rolę odgrywają pieniądze brakuje takich zawodników. Coraz mniej piłkarzy potrafiących włożyć tyle serca w grę, coraz mniej zawodników umiejących zmotywować zespół w ciężkich chwilach, coraz mniej graczy takich jak Antonio Conte.Pamiętamy o Tobie Capitano!
0
961

Delle Alpi

  Delle Alpi ma „zaledwie”15 lat, został wybudowany z okazji Mistrzostw Świata w 1990 roku, któreodbywały się we Włoszech. Koszt budowy trzykrotnie przekroczył zakładaną wcześniejsumę. Początkowo działacze mieli problem z nadaniem nazwy, lecz ostateczniezdecydowano się na stadion „Alpejski” ze względu na położenie Turynu u podnóżasłynnych gór Alp.Otwarcie miało miejscedokładnie 31 maja 1990 roku. Specjalnie na tę okazję rozegrano mecz, w którymto połączone siły Turyńskich klubów (Juventusu i Torino) zmierzyły się z FCPorto. Zwycięzcami zostali Turyńczycy, którzy ostatecznie pokonali Portugalczyków4:3.Kibice nie potrafiliprzyzwyczaić się do nowego obiektu, prawie nigdy niezapełniony, często nazywanystadionem „bez duszy” ma wiele niedogodności. Głównym mankamentem jestpołożenie trybun, bardzo daleko od boiska. Kibiców oddziela od placu grybieżnia, która początkowo miała służyć do zawodów lekkoatletycznych, lecztakowe odbyły się na stadionie „Alpejskim” tylko raz (głownie z powodu brakumiejsc do rozgrzewania się dla zawodników). Nowego stadionu nie omieszkałskrytykować wielki prezydent Starej Damy śp. Giovanni Agnelli. Jego zdaniemwidoczność była znacznie ograniczona, co zmniejszało atrakcyjność oglądaniaspotkań z trybun.Delle Alpi dzieliły międzysobą dwie zwaśnione strony: kibice Juve i Toro. Biało-czarni swój sektorpoczątkowo nazwali „Filadelfia”,lecz po śmierci wspaniałego obrońcy Juventusu Gaetano Scirei nazwę zmieniono na„Scirea” ku czci zawodnika. Tifosi drugiej drużyny swoje miejsca nazwali„Curva Maratona”.Turyński stadionnigdy nie czarował frekwencją. W roku otwarcia na „World cup” z okazji pół-finałowegomeczu Niemcy-Anglia na trybunach zasiadło 62.628widzów, mimo iż maksymalna pojemność wynosiła ok. 70tys. Już wtedy okazało się,że nigdy wszystkie 70tys. nie zostanie zapełnione. Przeszkód było kilka. FIFA iUEFA domagały się, mniejszej sprzedaży biletów ze względu na odpowiednieoddzielenie kibiców. Miało to zapewnić bezpieczeństwo tiffosim i zapobiegnięciezamieszkom. Z niektórych miejsc (głównie niżej położonych) była niemal zerowawidoczność, swobodne oglądanie spotkań uniemożliwiały transparenty, na którychznajdowały się reklamy. Przez tego typu niedogodności na Delle Alpi nigdy niezagościło więcej niż 67tys. kibiców. Rekord został pobity w sezonie 2002/2003 wrewanżowym meczu Ligi Mistrzów z Realem Madryt. Na trybunach zasiadło wtedy ok.67tys. sympatyków Bianconerich. Niestety daleko kibicom Juve do fanów chociażbyMilanu, na mecze którego niemal zawsze przybywa komplet widzów. Spotkania SerieA przyciągają na stadion „Alpejski” bardzo małą ilość osób ok. 20-30tys. Ludziezamiast przyjść i dopingować swoich ulubieńców na żywo wolą obejrzeć mecz wtelewizji siedząc wygodnie w ciepłym fotelu.Po pewnym czasie powstał konfliktmiędzy turyńskimi klubami, a agencją Publi-Gest, którazajmowała się Delle Alpi. Domagała się ona dużo większych opłat zawynajem stadionu od Juventusu i Torino niż od innych klubów Serie A. Turyńczycynie chcieli przystać na takie rozwiązanie. Po powstaniu nowych władz w Juve zpanami UmbertoAgnellim, Giraudo, Moggim i Bettegą na czele zaczęto zastanawiać się nad budowąnowego obiektu.Kosztwynajmu Delle Alpi był zbyt wysoki, kluby domagały się podpisania nowej lepszejumowy. Pomoc w załagodzeniu sytuacji oferowały władze miasta, lecz na niewielesię to zdało. Ostrzeżeniemmiało być przeniesienie dwóch meczów pucharu UEFA do Mediolanu. Spotkaniezebrało ogromną widownie. Pół-finał oraz finał oglądał komplet widzów nastadionie San Siro. W historii Delle Alpi podobna sytuacja miała miejscejedynie kilka razy przy okazji najważniejszych spotkań.Pookresie nieporozumień w roku 2002 doszło do istotnych zmian we władzach miasta.Wtedy to nastąpiło rozwiązanie sporu i otrzymanie korzystnych warunków przezturyńskie drużyny. W zamian za 25 milionów euro Bianconeri otrzymali na 99 latstadion wraz z 25 tysiącami metrów kwadratowych dookoła niego. Do roku2006 dzielić mają go z Torino, które w przyszłości zamierza przebudować StadioCommunale i tam rozgrywać mecze.Tuż pozałatwieniu sprawy z władzami miasta, zarząd Juventusu zabrał się za planynowego obiektu, który miałby zastąpić „stary” stadion. Przybierze on zupełnieodmienne kształty, nie będzie owalny jak Delle Alpi, lecz kształtem przypominaćma prostokąt.Niewszystkie szczegóły zostały ustalone, lecz na pewno usunięta będzie bieżnia, atrybuny znajdą się tuż przy boisku (najbliższe miejsca ok. 10-15m. od placugry). Antonio Giraudo wpadł na pomysł, aby wybudować szklany dach, który raz nazawsze zakończyłby problemy z kiepską turyńską pogodą.Nieustalono konkretnej liczby miejsc nowego obiektu. Początkowo mówiono o 35tys.(umożliwiłoby to sprzedaż niemal wszystkich biletów na każde spotkanie), leczspotkało się to z niezadowoleniem kibiców, którzy oczekują większej ilościkrzesełek. Ostatecznie nie powinna ona wynieść więcej niż 40tys. Nowy obiektzostanie zapewne nazwany ku czci ś.p. Giovanniego Agnelliego, prezydenta klubu,którego wielką miłością był Juventus. Mówiono także o innych możliwościach,lecz tifosi nie wyobrażają sobie, aby nowy obiekt mógł nosić inną nazwę.Gianni był osobą, która dla Juve mogłaby poświęcić wiele, bywał na każdymmeczu, do końca życia wierny „Starej Damie” jak mało, kto zasługuje na to, abynowy stadion nosił jego imię. Wracającdo terenów, które klub otrzymał wraz ze stadionem, ma na nich powstać centrumrozrywki w skład, którego wchodzić będą różnego rodzaju sklepy, restauracje,biblioteki, hotele, kina itd.Władzeklubu mają nadzieję, że wszystkie te zabiegi pomogą w osiągnięciu korzystnychwyników finansowych.Kolejnelata płyną nieubłaganie, nadchodzi czas zmian, czas, w którym nielubiane przezkibiców Delle Alpi (Tifosi nigdy za nim nie przepadali, tęsknili za starym dobrym Communale położonym wcentrum miasta, na który zawsze przychodził komplet sympatyków) pójdzie w odstawkę, lecz na pewnonigdy nie zapomnimy tych pięknych chwil z nim spędzonym, mistrzów futbolu,których mieliśmy okazję na nim podziwiać, wszystkich sukcesów, które podczastych pięknych 15lat osiągaliśmy, to wszystko łączy się w historie wielkiego stadionu,stadionu leżącego u stóp Alp.Ważne informacje oDelle Alpi:Pojemność: 71.012 widzówAdres: Viale Grande Torino / 4Maggio '49 / 10151 TorinoTelefon: 011-7380081Rozmiarboiska: 105m x 68mźródło: http://bianconeri.tripod.com
0
1142

Marcello Lippi

Trener, który sięgnął z Juventusem po wszystko, co było dozdobycia: Puchar Mistrzów, 5 mistrzostw Włoch, Puchar Italii, PucharInterkontynentalny, Superpuchar Europy, 4 Superpuchary Włoch. Wielki fachowiecuważany za jednego z najlepszych włoskich szkoleniowców. W swojej karierze pracował w 11 zespołach, z czterech znich został zwolniony. Kiedy „srebrno” włosy, wiecznie palący cygaro geniuszprzybył do Turynu nadeszły wspaniałe czasy dla „Starej Damy”. Już w swoimpierwszym sezonie nie tylko doprowadził Bianconerich do pierwszego od latchwały Platiniego i spółki Scudetto, ale zdobył także Puchar Włoch. Pomiędzy ekscytacją związaną ze zdobyczami sprzedałRoberto Baggio. Nigdy nie znaleźli wspólnego języka, więc Włoch uważany zanajlepszego piłkarza świata odszedł do Milanu, jednego z największych rywaliJuve. W jego miejsce Lippi wprowadził mało znanego 19-letniego młokosa onazwisku Del Piero, który w przyszłości stał się prawdziwym mistrzem i asem wtalii Lippiego. Bajka trwała dalej, następny sezon Juventus zakończyłpokonując Ajax i zdobywając upragniony Puchar Mistrzów. Było to chybanajwiększe osiągnięcie Włocha. Po finale powiedział: „Chcę zostać w Juventusie tak długo, jak będzie tomożliwe. Pragnę odzyskać tytuły i zatrzymać Puchar Mistrzów na kolejny rok”. Żeby zrozumieć kunszt i mistrzostwo Lippiego w swoimfachu należy cofnąć się i przypomnieć sobie jego przeszłość, od latnajmłodszych po największe sukcesy. Urodził się na Toskańskim wybrzeżu w miasteczku Viareggio12 kwietnia 1948r., karierę juniorską rozpoczynał w miejscowej drużynie. Wwieku 19 lat przeszedł do Sampdori. 12 lat kariery spędził w Genoi (z małą przerwą, kiedy towystępował w Savonie). Zaczynał jako junior, systematycznie wspinając siędoszedł do poziomu kapitana zespołu. W serie A zadebiutował 27 września 1970roku, a już pól roku później rozegrał pierwsze z dwóch spotkań we WłoskiejKadrze B. Według krytyków Lippiemu brakowało agresji, mimo to swojąelegancją przyćmił wielu zawodników z tamtych lat. Jego Sampdoria miała sporo kłopotów. W 1977r. pozignorowaniu kilku ostrzeżeń została zdegradowana. „Jako kapitan ciężko pracowałem z naszym składem zarównona jak i poza boiskiem. Czasami klub nam nie płacił musiałem stawiać czołozarządowi oraz wesprzeć psychicznie chłopaków. To nie było łatwe” – dodaje Przez kolejne pięć lat klub utrzymywał się w serie, Blecz w sezonie 1979/80 Lippi powrócił do Toskanii, aby grać w Pistoiese, którejako kapitan wprowadził do upragnionego Serie A. Pracował tam do lata 1981roku, kiedy to przeniósł się do Luccany, która ugrzęzła w serie C2. Były toostatni transfer Marcello Lippiego jako zawodnika. W sezonie 1981/82 postanowiłwykonać pewien telefon. Kiedy odchodził z Sampdori, do Pistoiese, prezydent klubuMantovani powiedział: „Kiedy zakończysz grać wróć do nas, gdyż chcemy abyś unas pracował”. W 1982 roku Lippi przejął szkółkę młodzieżową Sampdorii iw pierwszym meczu został pokonany 5-0. Z szerokim uśmiechem na ustachprzypomina sobie ironiczną uwagę, jaką uczynił mu manager pierwszej drużynyFulvio Bernardinii: „Jeśli następnym razem mógłbyś postarać się odrobinębardziej...” Pracując z takimi juniorami jak Ganz, Lanna czy Gambaro,przemienił młodzików w prawdziwe diamenty grające w pierwszej drużynie. Tymsamym cierpliwie czekał na swoją szanse. Mimo, że trenerzy zmieniali się odUlivieriego przez Bersellini’ego po Vujadin’a Boskov’a to jednak Lippi niedostał swojej szansy. Włoch wzruszał tylko ramionami, lecz czuł niedosyt ilekki żal. „Nie miałem na koncie żadnych błędów a moje stosunki zprezydentem klubu były perfekcyjne. Chciałem wreszcie dostać upragnioną pracę izrozumiałem, że będąc w jednym klubie trener rzadko awansuje w hierarchii.Potrzebowałem nowych doświadczeń, doświadczeń w pracy z pierwszą drużyną, nawettaką z samego dna.” – przypomina. Lippi powrócił do Toskanii w 1985 roku, gdzierzeczywiście rozpoczął pracę od samego dna. Począwszy od czwartoligowejPontedera po Sienne, Pistolese, Carrarese, Cesene, Lucchese, Atalantę iNapoli…postęp był widoczny. Jednak w Sienie i Cesenie został zwolniony. W Pontederamiał do czynienia z buntem zawodników. W Pistoiese musiał wpoić piłkarzomdeterminacje, mimo iż wiedzieli, że klub nigdy im nie zapłaci. ?le się działodopóki nie trafił, do Carrarese, swojego czwartego klubu, w którym w końcuzasmakował sukcesu. Wrócił do domu w Viareggio by w sezonie 91/92 poprowadzićzespół Lucjany z powrotem do Serie B. Tam zapewnił im pewną pozycję w lidze,zostawiając ich na dziewiątym miejscy i przeniósł się do Atalanty. Po raztrzeci doznał goryczy zwolnienia. „Moja kariera trenerska jest jak dotąd bardzo kolorowa.Dwa doświadczenia były dla mnie bardzo ważne: w jednym klubie zostałemzwolniony po 17 kolejkach, w kolejnym wraz z końcem roku. Obydwa te kluby skończyłypóźniej na gorszych pozycjach niż ja je zostawiałem i w związku z tym mojesumienie jest czyste. Jestem pewien, że wina za problemy tych klubów nie leżałana barkach trenera.” – mówi Lippi. Później jednak było Napoli...a następnie Stara Dama. Resztato już historia europejskiej piłki... Przygoda z Napoli zaczęła się nienajlepiej, sezon przedprzybyciem Włocha wyprzedano najlepszych zawodników. Do tego oczekiwaniakibiców były wygórowane. Mimo to Lippi osiągnął sukces. Zajął szóste miejsce wSerie A dysponując mizernym zapleczem. Takie osiągnięcie zwróciło uwagę giganta z Turynu. Zarząd „Starej Damy” z trójcą Antonio Giraudo, LucianoMoggim i Roberto Bettegą nie wahał się długo, rok 1994 odegrał znaczącą rolę wżyciu trenera, wtedy rozpoczął się marsz Lippiego do „prawdziwych” zwycięstw. Od początku swej pracy w Juventusie Lippi podkreślał, żekażdy, kto chce grać w pierwszej jedenastce musi być silny i mieć kondycję napełne 90 minut gry. Nie pozwalałby w jego drużynie znajdowali się gracze nieużytecznii aby sentymenty wpływały na jego osądy oraz wybory. Dla Lippiego każdy piłkarz jest inny i jego sposób nazmotywowanie drużyny jest prosty: nie ustala im celów do osiągnięcia. Gdy byłpiłkarzem stawiano przed nim niemożliwe do osiągnięcia i wie jak negatywnieskutkuje to na drużynę. Każe zawodnikom wybiegać na boisko i dawać z siebiewszystko. Przed sezonem Lippi ściągnął Angelo Di Livio znanego zwoli walki, Didiera Deschampsa tworzącego przez wiele lat trzon pomocy w Juveoraz Alesandro Del Piero, który miał zastąpić odchodzącego do Milanu RobertoBaggio. Nikt nie spodziewał się, że już w swoim pierwszym sezonieWłoch osiągnie tak wiele. Kibice mogli cieszyć się z pierwszego od czasów gryPlatiniego Scudetto oraz 9 w historii Juve Pucharem Wloch. Do pełni szczęściazabrakło zwycięstwa w Europie, niestety w finale UEFA Cup Juventus nie sprostałParmie. Następny sezon Lippi zaczął od kupna Vladimira Jugoviciaoraz Gianluci Pessotto. To, co nie udało się w 1995 przyszło rok później. „StaraDama” zawojowała Europę pokonując w finale Champions League Ajax i tym samymzdobyła upragniony Puchar Mistrzów. Co ciekawe decydującego karnego zdobyłVladimir Jugovic. Biało-czarni z sezonu 95/96 byli najsilniejsza ekipą wEuropie, lecz na własnym podwórku udało im się sięgnąć jedynie po Superpuchar. Sezon 1996/1997 rozpoczął się od zwycięstw w SuperpucharzeEuropy i Pucharze Interkontynentalnym. W tym samym roku Lippi mógł cieszyć sięz 24 Scudetto. Na arenie Europejskiej jego zespół nie sprostał w finale BorusiiDortmund. Mimo to kibice byli wniebowzięci. Trener przed sezon sprowadził dodrużyny gwiazdę Atalanty Bergamo Christiana Vieriego oraz prawdziwego mistrza,którego gwiazda rozbłysła w kolejnych sezonach Zinedina Zidanea z Bordeaux. DoFC Middlesbrough odszedł Fabrizio Ravanelli a do Chelsea powędrował GianlucaVialli. Kolejny rok przyniósł Superpuchar Włoch i 25 mistrzostwo.Juventus zdominował włoskie rozgrywki nie mając godnego siebie przeciwnika,niestety przygoda w Europie znów się nie powiodła. Tym razem drużyna Lippiegopoległa w spotkaniu z Realem. Przed sezonem do zespołu dołączył Holender EdgarDavids z Milanu, Filippo Inzaghi z Atalanty oraz Alesandro Birindelli z Empoli.Już po swoim pierwszym sezonie zespół opuścił Christian Vieri, który przeniósłsię do Atletico Madryt, do Lazio odeszli Allen Boksic i Vladimir Jugovic. Sezonu 1998/1999 Marcello Lippi nie mógł zaliczyć doudanych. Odeszli wspaniali zawodnicy. Do Fiortentiny powędrował Toricelli, a doInteru Angelo Peruzzi. Zamian Juventus zakupił młodego Thierry’ego Henry, któryjak szybko się okazało nie pasował do zespołu, oraz Argentyńczyka Esnaidera. Coraz częściej było słychać głosy jakoby Lippi miałzamiar przenieść się do Interu, gdzie zatrudnić pragnął go Massimo Moratti.Władze Juve uprzedziły trenera zwalniając go wiosną roku 1999. Dla Włocharozpoczęła się nowa przygoda. Inter uważany był za najdroższą jedenastkę świata, nieszły jednak za tym zdobycze. Zatrudnienie Lippiego dawało nadzieje kibicom, żepo latach upokorzeń wreszcie sięgną po upragnione puchary. Przybycie Włochawiązało się z gruntowną przebudową zespołu. Po pierwszym bezowocnym sezoniekolejny przyniósł wielkie rozczarowania i upokorzenie dla mistrza taktyki. W2000 roku Inter odpadł z eliminacji Ligi Mistrzów przegrywając ze szwedzkimHelsingborgiem, już po tym spotkaniu odezwały się głosy nawołujące dozwolnienia Lippiego. Kielich goryczy przelała porażka z Reginą, po którejMoratti długo się nie zastanawiał i zwolnił trenera. Szkoleniowiec został bez pracy i czekał na rozwójsytuacji. W Juventusie nie radził sobie Carlo Ancelotti, który przez 2 sezonyzdołał sięgnąć jedynie po Puchar Intertoto. Do tego spotkał się z niechęciąturyńskich kibiców. Kwestią czasu było jego odejście. Kiedy Marcelo Lippi po raz drugi otrzymał propozycję odwładz „Starej Damy” długo się nie zastanawiał i przyjął ofertę. W sezonie2001/2002 zespół opuścił mistrz świata i Europy Zinedine Zidane. Real Madrytprzysłał astronomiczną ofertę w wysokości 65mln. dolarów, Luciano Moggipostanowił ją przyjąć. Oprócz francuza „Starą damę” opuścili Filippo Inzaghi,który przeniósł się do Milanu oraz Edwin Van Der Saar pragnący spróbować swoichsił w angielskim Fulham. Mając duże możliwości finansowe Lippi postanowiłwzmocnić swoją drużynę. Zakupił z Parmy Gianluigiego Bufona, bramkarzareprezentacji Włoch oraz Francuskiego obrońcę Liliama Thurama. Do tego sprowadzonoMarcello Salasa oraz Pavla Nedveda z rzymskiego Lazio. Z nową jedenastką już w pierwszym sezonie Lippi powróciłna drogę tryumfu sięgając po 26 Scudetto i przy okazji upokarzając swojegoniedawnego pracodawcę- Inter Mediolan. Juevntus był bliski zdobycia 10 whistorii klubu Pucharu Włoch, lecz w finale uległ Parmie. Sezon 2002/2003 rozpoczął się bez większych transferów,Juventus sprowadził super strzelca Parmy Marco Di Vaio oraz dwóch mało znanychzawodników: Rubena Olivere i Mauro Camoranesiego po czym zakończył działalnośćtransferową. Wystarczyło to bianconerim, aby pokazać swoją siłę zarówno weWłoszech jak i w Europie. Na własnym podwórku nie dali nadziei rywalomzdobywając 27 mistrzostwo. Kibice byli dumni ze swojego „Grande Marcello”, którykroczył z ich drużyną po kolejne zwycięstwa. Puchar Mistrzów był prawdziwym spektaklem w wykonaniuzawodników Juve. Mistrz taktyki mógł cieszyć się wyeliminowaniem Barcelony w1/4 finału. W 1/2 doszło do prawdziwej wojny z Realem Madryt. W pierwszym meczudrużyna Juve uległa „królewskim” 2:1, aby w rewanżu po doskonałym spotkaniupokonać ich 3:1. W finale na przeszkodzie stał Milan. Lippi poprowadził swójzespół do czwartego finału Champions League i po raz trzeci poległ. Kolejny rok przynosił nowe nadzieje. Zespół miał byćjeszcze silniejszy, w tym celu sprowadzono Fabrizio Micolliego NicoleLegrottaglie i Stephana Appiaha. Dwaj ostatni zawodnicy okazali się całkowityminiewypałami. Niczym nie przypominali piłkarzy z Chievo i Brescii. Działaniatransferowe okazały się całkowitą klapą, mimo to kibice mieli nadzieje nazdobycze. Niestety drużyna zawiodła i sezon zakończyła bez trofeów. Juevntusnie potrafił nawet pokonać Lazio w finale Copa Italia. Sezon 2003/2004 zakończył wspaniały okres w historii JuventusuTuryn. Marcello Lippi postanowił odejść. Kibice mieli nadzieje ze ich „GrandeLippi” jednak zostanie i poprowadzi zespół w kolejnym sezonie, niestety decyzjabyła ostateczna i tym samym wspaniały taktyk pożegnał się ze swoja ukochaną„Starą Damą”. Nie musiał długo czekać na oferty, drużyna narodowa szybkoprzysłała swoją propozycję. Na efekty nie było trzeba długo czekać. Lippi spełnił pokładane w nim nadzieje i w 2006 roku, prowadzona przez niego reprezentacja zdobyła Mistrzostwo Świata na boiskach w Niemczech. Tym samym Marcello Lippi dopisał do swojego CV jeszcze jedno osiągnięcie.Kibice Juve na zawsze zapamiętają „srebrnowłosego”wiecznie palącego cygaro geniusza jako mistrza taktyki, dzięki któremu ich„Stara Dama” na nowo odzyskała blask i powróciła na drogę triumfu. MarcelloLippi na stałe zapisał się w historii Juve i być może to jeszcze nie koniec…
0
1359

Didier Deschamps

Didier Deschamps urodził się 15 października 1968 roku klinice Lachepaillet w miasteczku Bayonne we Francji. Wychowywał się w pełnej rodzinie wraz ze starszym bratem Philippem. Bardzo przywiązany i zżyty ze swoją rodziną. Kiedy w wieku 13 lat wybrał piłkę nożną ojciec wierzył że syn dokonał trafnego wyboru i podąża dobrą drogą. Deschamps w każdej chwili mógł liczyć na kochającą matkę Ginette. Od najmłodszych lat wysportowany, początkowo uprawiał lekkoatletykę, wygrywał wiele wyścigów juniorskich. W szkole radził sobie całkiem nieźle, nie miał większych problemów z nauką. W dzieciństwie wraz z ojcem i bratem wybierali się na wspólne polowania oraz spacery. Kochał swoją ojczyznę, a w szczególności miasto rodzinne Bayonne. Deschamps mile wspomina chwile z dzieciństwa, które były dla niego wspaniałym okresem. Karierę piłkarską rozpoczął w wieku 13 lat w amatorskim klubie Aviron Bayonnais, nie zagrzał tam zbyt długo miejsca gdyż już rok później przeniósł się do nowego świata, do szkółki piłkarskiej FC Nantes. W roku 1985 zadebiutował w lidze francuskiej, miał wtedy zaledwie 17 lat. Rok 1989 otworzył nowy rozdział w życiu Deschampsa, sprzedano go do Olimpique Marsylia. Wraz z nową drużyną zdobył tytuł mistrza kraju, lecz nie był w pełni zadowolony, gdyż zdawał sobie sprawę, że działacze mają zamiar wypożyczyć go do zespołu Girondins Bordeaux. Wystąpił tam w 29 meczach, bez większych osiągnięć. Po sezonie 1990/1991 powrócił z nową siłą do Marsylii. Mimo iż niechciany pojawił się ponownie i walnie przyczynił się do zdobycia przez Olimpique mistrzostwa Francji w roku 1991/1992 (zdobył także mistrzostwo w 1993r., lecz to zostało odebrane w związku z aferą). Największym osiągnięciem Deschampsa we Francji było zdobycie pucharu Mistrzów. W roku 1993 w finale Olimpique pokonał Milan i Deschamps po raz pierwszy w swojej karierze mógł unieść wspaniały puchar Champions League. Po doskonałych latach nadszedł nieszczęśliwy okres dla francuza. Jego drużyna została zdegradowana a, zawodnik musiał szukać nowego klubu. Deschamps otrzymał wiele ofert. Zainteresowane były nim kluby niemieckie, angielskie oraz włoskie. Marcello Lippi był zwolennikiem talentu francuza, obserwował go za czasów trenowania Atalanty, lecz zdołał zdobyć go dopiero po objęciu funkcji w Juve. Didier był zachwycony, gra w wielkim klubie stała się ogromnym wyzwaniem i szansą, którą miał zamiar wykorzystać. Został on drugim francuzem po Michelu Platinim, który założył biało czarną koszulkę. Rok 1994 rozpoczął nowy, najwspanialszy okres w jego życiu. Był znany jako doskonały pomocnik, wspaniały przywódca często wspierający kolegów w obronie. Jego zadanie w Juve nie zmieniło się. Nie wszystko wyglądało pięknie w Turynie, Didiera trapiła kontuzja Achillesa, przez którą pauzował 6 miesięcy, mimo to nie załamał się i dążył do swojego celu. W pierwszym sezonie zagrał jedynie 14 meczów, lecz wspólnie z Juve zdobył mistrzostwo i puchar Włoch. Nie udało mu się zwyciężyć w Pucharze UEFA, finał na swoją korzyść rozstrzygnął zespół Parmy. Najlepsze było dopiero przed nim. W zespole Bianconerich, Didier robił postęp w każdej dziedzinie: psychice, technice oraz taktyce. Zaprzyjaźnił się z Zinedine Zidanem, który przybył do klubu dwa lata po nim. Deschamps uważał go za najlepszego piłkarza, mówił: „Inni mogą powiedzieć, że grali z Maradoną, ja mogę powiedzieć, że grałem z Zidanem”. Przyjaciele na boisku a także poza nim, wspólnie tworzyli trzon pomocy zarówno w Juventusie jak i w zespole narodowym Francji. Ich wspólna gra w Juve przeminęła pod znakiem ciągłych zdobyczy i wspaniałych sukcesów. W roku 1995 Didier wraz z kolegami zdobył Superpuchar Włoch, rok później mógł po raz drugi w karierze cieszyć się ze zdobycia najcenniejszego pucharu wśród klubów, Pucharu Mistrzów. Oprócz zwycięstwa w Champions League Juventus z Deschampsem na czele zdobył dwa inne trofea: Superpuchar Europy oraz Puchar Interkontynentalny. Rok 1997 przyniósł porażkę w finale Ligi Mistrzów z Borussią, lecz Francuz mógł do kolekcji dopisać kolejne Scudetto i Superpuchar Włoch. W kolejnym roku Didier ponownie nie mógł być zadowolony z finału Pucharu Mistrzów, tym razem „Stara Dama” uległa Realowi Madryt. Jeszcze w 1997 roku Didier zdobył kolejne mistrzostwo. Ogólne zdobycze Juventusu z Deschampsem w składzie były imponujące: Puchar Mistrzów, trzy mistrzostwa Włoch, dwa Superpuchary Włoch, jeden Puchar Włoch, Superpuchar Europy oraz Puchar Interkontynentalny. 10 trofeów w ciągu pięciu lat. Bezapelacyjnie był to najbardziej owocny okres w karierze Francuza.   W roku 1999 miał kilka możliwości: Hiszpania, powrót do Francji i gra w Monaco bądź Chelsea, gdzie pragnęli się z nim spotkać Vialli (wspólnie grali w Juve) oraz Desailly (kolega z reprezentacji Francji, z którym poznał się już za czasu gry w Nantes) Wybrał trzecią możliwość. W Anglii odkrył nowy świat, mecze, co trzy dni dawały się we znaki. W pierwszym sezonie zagrał 49 spotkań na 61 możliwych. Z Chelsea zdobył Puchar Anglii, zajął piąte miejsce w lidze oraz odpadł z Champions League w ćwierćfinale. Po mistrzostwach Europy w 2000 roku Deschamps postanowił spróbować swoich sił w lidze Hiszpańskiej, podpisał kontrakt z Valencią. Okazało się, że Hiszpania nie była rajem dla Didiera i po średnio udanej przygodzie zakończył karierę. Należy pamiętać, że Francuz nie jest jedynie znany z występów klubowych, lecz także reprezentacji, z którą sięgnął po wiele trofeów. W 1989 roku zadebiutował, siedem lat później wraz z „trójkolorowymi” zdobył brązowy medal na mistrzostwach Europy zajmując trzecią lokatę. Największymi zdobyczami Francji Zidanea i Deschampsa było Mistrzostwo ?wiata z 1998roku oraz Mistrzostwo Europy z 2000 roku odebrane Włochom po dogrywce. Ten okres zakończył kolejny rozdział we wspaniałym życiu Francuza. Karierę reprezentacyjną zakończył w roku 2000 z dorobkiem 4 bramek w 104 spotkaniach. Zapamiętany zostanie na zawsze jako jeden z najpracowitszych piłkarzy, walczył zaciekle o zwycięstwo dla swojej drużyny. Po zakończeniu kariery piłkarskiej został trenerem. W 2001 roku objął posadę w As Monaco, 3 lata później wraz z drużyną z księstwa doszedł do finału Champions League (przegrana z Fc Porto). W 2005 roku zrezygnował z funkcji szkoleniowca Monaco. Rok później zgłosił się po niego klub, z którym osiągał najwięcej sukcesów - Juventus. Przed Deschampsem wielkie wyzwanie, wprowadzenie na szczyt "nowego" Juve.
0
1012

Angelo Di Livio

Od początku kariery słynąłz waleczności oraz hartu ducha. Urodził się w 1966r.,część życia spędził w Rzymie skąd pochodził. Występował w kilku włoskichklubach: Reggiana, Nocerina, Pérouse,Padoue, Juventus (1993-1999), Fiorentina. Początkowonie osiągał wielkich sukcesów, karierę zaczynał w Romie, w której nie mógłpokazać swoich umiejętności (nie zdobywając miejsca w pierwszym składzie). Patrzącna kolejne kluby, w których występował Angelo nikt nie mógł przewidzieć, że wswoim życiu osiągnie jeszcze bardzo wiele piłkarskich sukcesów. W1985r. Di Livio znalazł dla siebie miejsce w trzecioligowej Regginie, wnastępnym roku przeniósł się do Noceriny, a następnie do Perugii. Po grze w„amatorskiej” trzeciej lidze Di Livio wykonał postęp przenosząc się dopierwszoligowej Padoue (Padowy). Rok1993 na pewno można nazwać przełomowym w karierze „żołnierzyka”. W tym czasieniespodziewanie otrzymał ofertę od wielkiego Juventusu. 26-letni Angelo niepotrzebował dużo czasu na aklimatyzację, znalazł dla siebie miejsce na prawejpomocy. Niesamowicie waleczny, nigdy nie odstawiał nogi, słynął ze sprytnychrajdów oraz dobrych dośrodkowań. Pracował na całą drużżynę wspierając kolegów zataku, a następnie wracając z pomocą obrońcom. Debiutw Serie A zaliczył 5 września 1993. Już w pierwszym sezonie wystąpił w 37meczach (liga oraz puchary), zdobywając jedną bramkę w Coppa Italia orazzaliczając kilka asyst. Kolejny sezon przyniósł pierwszego gola w Serie A, DiLivio wystąpił wtedy w 46 spotkaniach. Po raz pierwszy w karierze, Angelo mógłcieszyć się ze zdobytych trofeów: Juventus wygrał wtedy Scudetto, Puchar Włochoraz Superpuchar Włoch.Sezon1995/1996 był zapewne najlepszym w karierze Włocha, wtedy to nadeszływspaniałe osiągnięcia ze Starą Damą w Europie. Rozgrywając 44 spotkania zdobyłpierwszą bramkę w europejskich pucharach i wraz z drużyną zawojował Europęzgarniając: Puchar Mistrzów, Superpuchar Europy i Puchar Interkontynentalny.Kolejnyrok dał rekord 50 meczy w jednym sezonie, które zakończył z jedną bramką nakoncie. Di Livio ponownie mógł się cieszyć z mistrzostwa oraz SuperpucharuWłoch. Wnastępnym sezonie (1997/1998) nadeszło kolejne Scudetto, a Włoch wystąpił w 44spotkaniach nie zdobywając goli.Ostatnisezon Di Livio w Juve (1998/1999) dla całego zespołu zakończył się nadzwyczajsłabo, Angelo zdobył dwie bramki w 48 meczach. Przyczynyodejścia mierzącego 173 cm „walczaka” nie byłyznane, jedni mówili, że chodziło o zmianie trenera inni, że zawodnik nadal miałochotę grać w Champions League, do której to Juventus nie awansował.Takwięc w 1999 roku Angelo Di Livio pożegnał się z ekipą Starej Damy, w której rozegrał296 spotkań zdobywając 6 bramek. Tym samym zakończył najwspanialszy okres wswojej karierze. Wraz z Juve sięgnął po: 3 mistrzostwa, Puchar i 2Superpuchary Włoch, Puchar Mistrzów, Superpuchar Europy oraz PucharInterkontynentalny. Początki jego kariery nie zapowiadały, że w przyszłościzostanie prawdziwym mistrzem, który zdobędzie niemal wszystkie możliwe trofea.Przeprowadziłsię do Fiorentiny, gdzie pragnął spróbować swoich sił. We Florencji nicwielkiego nie osiągnął, lecz zasłynął z gestu, który wykonał w stronę klubu.Kiedy to Fiorentina zbankrutowała, została zdegradowana do Serie C2. Do rozgrywek wystartowała pod nazwą Florentia Viola. Di Livio został w klubie godząc się na pensje na poziomie czwartej ligi. Doznał ciężkiej kontuzji, w wyniku której stracił sporą część sezonu. Florentia wywalczyła awans do Serie C1, a dzięki rozszerzeniu ligi została-już jako Fiorentina-przywrócona do Serie B. Di Livio grał regularnie i przyczynił się do powrotu klubu z Florencji do pierwszej ligi po meczach barażowych. W Serie A nie cieszył się zaufaniem trenerów, dopiero kiedy drużyne przejął Dino Zoff (Fiorentina była zagrożona spadkiem), Angelo wrócił do podstawowego składu. Po raz kolejny kibice mogli dziękować mu za grę i pomoc w utrzymaniu drużyny w pierwszej lidze. Po ostatnim gwizdku meczu ostatniej kolejki z Brescia biegał po murawie, ciesząc się i krzycząc "E' finita! e' finita!" (Koniec! koniec!). Po sezonie pragnął przedłużyć kontrakt, lecz klub nie był zainteresowany (mówiono raczej o roli działacza, ale sprawa ucichła). Menadżer zespołu twierdził "Di Livio żądał trzykrotnie wyższą kwotę niż mogliśmu mu zaoferować. Zaproponowaliśmy mu miejsce w zarządzie klubu, ale on nadal chce grać, dlatego będzie musiał odejść do innego klubu". Di Livio do innego klubu nie odszedł, postanowił zakończyć kariere. Całą sytuacje skomentował Del Piero, najlepszy przyjaciel Angelo z Juventusu "To smutne co Fiorentina zrobiła z Di Livio (...)".
0
1111

Panel Bloggera

Najnowsze Wpisy

Popularne wpisy

Najnowsi Bloggerzy

Filip Waluś
1 post(ów)
Filip Waluś nie napisał/a notki o sobie.
ale10poz
3 post(ów)
ale10poz nie napisał/a notki o sobie.
Maciejovsky
6 post(ów)
Maciejovsky nie napisał/a notki o sobie.
Hu Kers
5 post(ów)
Hu Kers nie napisał/a notki o sobie.

Kategorie Wpisów

Transfery
0 post(ów)
Calcio
2 post(ów)
Juventus
457 post(ów)
Inne
0 post(ów)
Squadra Azzurra
0 post(ów)
SoloJuve.com
0 post(ów)

Blog Kalendarz

Poczekaj chwilę, ponieważ właśnie szykujemy kalendarz dla Ciebie