Juventus

Zapowiedź: Real-Juve (LM 13/14)

realjuvelm1Przez dwa lata od przejęcia sterów w Turynie przez Antonio Conte Bianconeri byli dla swoich kibiców nieustającym źródłem szczęścia, jakiego nie dane im było zaznać od chwili wygrania rozgrywek Serie A w sezonie 05/06. Po  kontrowersyjnej degradacji do Serie B Juventus grał raz lepiej, raz gorzej, jednak im dalej od powrotu do najwyższej klasy rozgrywkowej we Włoszech, tym sytuacja wyglądała dramatyczniej. Trend ten zdołał odwrócić dopiero Antonio Conte, który już w debiutanckim sezonie sięgnął po Scudetto, a w kolejnym dołożył jeszcze jedno. Świetne wyniki, znaczna przewaga w lidze, nowoczesny stadion, stabilna sytuacja finansowa - to wszystko sprawiało, że Juventus miał zdaniem wielu na lata zdeklasować konkurencję na włoskich boiskach, a także powalczyć o najwyższe zaszczyty w Europie. Obecnie, po zaledwie ośmiu kolejkach nowego sezonu, na Antonio Conte spadła lawina krytyki. Czy słusznie? Złe dobrego początki art-agncontmarot
Conte pojawił się w Turynie z wizją autorskiej taktyki, którą zwykł przedstawiać jako 4-2-4. Miała to być, zaprzeczająca stereotypowej włoskiej mentalności, ultraofensywna taktyka, w której na skrzydłach mieli znajdować się zawodnicy nie kłopoczący się zadaniami defensywnymi, za które odpowiedzialna miała być dwójka środkowych pomocników, oraz obrońcy. Niestety rzeczywistość zweryfikowała wizjonerskie zapędy byłego reprezentanta Włoch - mimo ofensywnego nastawienia Juventus nie był w stanie stwarzać sobie dogodnych sytuacji pod bramką rywali, gra była statyczna, a skrzydłowi drużyny z Turynu doprowadzali swojego trenera do białej gorączki. W tym momencie nastąpiło coś, co osobiście wówczas uznałem za dużą zaletę nowego szkoleniowca Bianconerich - przytomnie zauważył, że nie wszystko działa tak jak powinno i podjął natychmiastową decyzję o porzuceniu wadliwego systemu, pomimo dopiero rozpoczynającego się sezonu. Juventus przeszedł na ustawienie 4-3-3 i ustawieniem tym zdołał zdominować Serie A. Taktyka ta wyciągała z zawodników Juve to co w nich najlepsze, a w połączeniu z niesamowitą determinacją wpojoną przez Conte w graczy, oraz świetnym przygotowaniem fizycznym sprawiła, że wielu kibiców po latach udręki w końcu mogło z całą pewnością powiedzieć, że wróciło ‘stare Juve’. Aż 68 strzelonych i zaledwie 20 straconych bramek w rozgrywkach ligowych, ani jednej porażki i w rezultacie 30 (oficjalnie 28) mistrzostwo Włoch. W trakcie tamtego sezonu Conte zaczął wprowadzać kolejne ustawienie, to w którym drużyna z Turynu gra do tej pory: 3-5-2, z demolującą przeciwników pomocą Marchisio-Pirlo-Vidal, z coraz pewniejszą trójką obrońców Chiellini-Bonucci-Barzagli, którą z chęcią i wdzięcznością przejął prowadzący reprezentację Włoch Cesare Prandelli. W kolejnym sezonie Bianconeri nadal imponowali, zwłaszcza wyjątkową umiejętnością dominowania w środku pola, jednak trudno było nie zauważyć, że momentami z piłkarzy Antonio Conte schodziło już powietrze. Zdarzało im się odpuszczać w defensywie, nie byli tak skuteczni w pressingu, a przeciwnicy sprawiali wrażenie, jakby powoli przyzwyczajali się do odrestaurowanego przez Conte staromodnego ustawienia 3-5-2. Rozgrywki Ligi Mistrzów okazały się dla Juventusu połowicznie udane - patrząc na same wyniki nie można mieć do nich większych pretensji. Wyrzucenie z LM  już w fazie grupowej obrońcy trofeum, Chelsea Londyn było niewątpliwym osiągnięciem. Sam Juventus został wyeliminowany przez późniejszego triumfatora, Bayern Monachium, który był wówczas bez dwóch zdań najsilniejszą drużyną w Europie i ciężko było o kogoś, kto mógłby mu się na boisku przeciwstawić. Mimo wszystko, Juventus we wspomnianych rozgrywkach męczył się już w fazie grupowej - zarówno z Nordsjelland, jak i z Szachtarem, który momentami zadziwiająca gniótł mistrzów Włoch na ich własnym stadionie. Również pierwszy mecz z Celtic Glasgow okazał się problematyczny - turyńczycy nie byli w stanie narzucić Szkotom własnego stylu gry, gubili się w defensywie i po raz kolejny byli ofiarami pressingu, który przecież w założeniach miał być ich najważniejszą bronią. Co gorsza, w Serie A urzędujący mistrz Włoch zaczął grać wolno, przewidywalnie, a przeciwnicy z coraz większą skutecznością byli w stanie blokować ofensywne zakusy graczy z Turynu. Co warte zauważenia, w trakcie drugiego sezonu Conte zarzucił w pełni funkcjonujące ustawienie 4-3-3, koncentrując się w pełni na 3-5-2, którego nie zmieniał nawet wówczas, gdy gra jego drużyny kompletnie się nie układała. Gwiazdy tańczą z Marottą Przenieśmy się do letniego mercato, które odbyło się przed obecnym sezonem. Po raz kolejny kibice masowo domagali się prawdziwej gwiazdy, która mogłaby wznieść ataku Juventusu na wyższy poziom. Od przyjścia do Juve Conte, z turyńską drużyną łączono niesamowitą ilość napastników - Robin van Persie był już podobno widziany na lotnisku i szukał w Turynie mieszkania, a poza nim regularnie pojawiały się nazwiska Suareza, Joveticia, Higuaina, Lewandowskiego, Dżeko, Aguero i wielu innych graczy. Niestety, do Turynu regularnie trafiały strzelby znacznie mniejszego kalibru - Anelka, Bendtner, Borriello. Prawdziwa gwiazda ataku została ściągnięta przez dyrektora transferowego Juve, Giuseppe Marottę, dopiero przed sezonem 2013/14. Na niesamowicie atrakcyjnych warunkach finansowych Marotta zapewnił Juventusowi usługi Carlosa Teveza - może nie był to wymarzony napastnik, jednak realnie patrząc, trudno było o lepszego. Poza Tevezem drużynę Juventusu wzmocnili Ogbonna, oraz Llorente, który miał razem z Tevezem stworzyć zabójczy atak. Niestety, zapomniano o wzmocnieniu newralgicznej pozycji w 3-5-2 Conte, bocznych skrzydłowych. Skrzydła, na których nie polecisz Niestety właśnie dramatyczna sytuacja wśród skrzydłowych jest powodem, dla którego Juventus coraz bardziej zawodzi, zarówno w Europie, jak i we Włoszech. Rywale drużyny prowadzonej przez Conte zdołali już rozpracować ustawienie, w którym od ponad półtora roku gra drużyna z Turynu i nie mają większych problemów w tym, by ją skutecznie blokować. art-dpwolny Nie jest to zresztą niesamowicie trudne - cała rzecz sprowadza się do zablokowania środka boiska i zmuszania Juventusu, by starał się dogrywać kluczowe piłki ze skrzydeł boiska. Na skrzydłach niestety brakuje… skrzydłowych. Występują tam Asamoah (nominalny środkowy pomocnik), Isla (kolejny środkowy pomocnik), Lichtsteiner (prawy obrońca), Peluso (lewy obrońca), oraz Padoin (typowa zapchajdziura). Wszystkim brakuje przynajmniej jednej cechy, która jest kluczowa na pozycji skrzydłowego. Mają problemy z celnym wrzucaniem piłki, nie potrafią, a często nawet nie próbują wygrywać pojedynków 1 na 1 z obrońcami przeciwnika. Ich gra sprowadza się do obijania nóg przeciwnika nieudanym wrzutkami i wycofywania piłki do środkowych pomocników. W ofensywie cała piątka jest na dobrą sprawę bezużyteczna - wystarczy powiedzieć, że w tym sezonie zaledwie jednemu z nich udało się zanotować asystę. Cała ofensywa Juventusu opiera się na skrzydłowych, którzy w ofensywie są kompletnie nieefektywni. Zresztą żeby ocenić ich poczynania wystarczy prosta statystyka. Ilość asyst skrzydłowych: 1. Ilość asyst Bonucciego, środkowego obrońcy: 3. Dramat. Wszystko wygląda jeszcze gorzej, jeśli weźmie się pod uwagę, że główną strzelbą miał być Llorente, który wręcz oddycha wrzutkami. Niestety, celnych wrzutek w Juve jak na lekarstwo, więc nic dziwnego, że Llorente zaczyna się już dusić, a swój niepokój wyrażał kilkakrotnie Vicente del Bosque, zaalarmowany sytuacją swojego reprezentacyjnego napastnika. „Nie mam bramkarza kurwa, gramy bez bramkarza” Niestety, nawet największe gwiazdy przeżywają swoje chwile słabości. Taką dłuższą chwilę ma obecnie nie tylko Iker Casillas, ale także Gigi Buffon, który puszcza praktycznie wszystko, co jest do puszczenia. Stracił swój legendarny refleks, a jego interwencje są niepewne, co jest o tyle widoczne, że także obrońcy mistrza Włoch spuścili w tym sezonie z tonu. W tym sezonie prawie każdy przeciwnik Juventusu choć raz sprawdzić wytrzymałość siatki bronionej przez Buffona, a w trakcie ostatniego weekendu Fiorentina zdołała strzelić aż cztery bramki, co w ostatnich dwóch sezonach byłoby zupełnie nie do pomyślenia. Po ośmiu kolejkach Serie A Juventus ma już aż 10 straconych bramek, więcej niż jedenaste w tabeli Udinese. Do Romy nie ma co się nawet porównywać - De Sanctis do tej pory musiało zaledwie raz wyciągać piłkę z bramki Giallorossich. Czasy kiedy Juventus tracił 24 bramki w 38 meczach ligowych już zdecydowanie minęły - Juventus można ‘ugryźć’ i wie to już każda drużyna. Defensywny monolit runął jak zamek z kart. Nie idzie nam, więc dalej grajmy swoje Na początku tekstu wspominałem, że jedną z cech które najbardziej ujęły mnie w Conte była jego elastyczność taktyczna. Rotował nie tylko drużyną, lecz także ustawieniem. Rozpoczął od 4-2-4, w obliczu niepowodzenia przeszedł na 4-3-3, po czym postanowił odkurzyć dawno już zapomniane na najwyższym poziomie ustawienie 3-5-2. Niestety, po swoim pierwszym sezonie Conte się zaciął. Uparł się, że będzie grał 3-5-2 zawsze, niezależnie od dostępnych graczy, niezależnie od przebiegu kolejnych meczów. art-buffon3 Skąd taka przemiana? Jak człowiek guma zamienił się w człowieka z litej skały? Być może to kwestia ego i chęci bycia trenerem wyjątkowym. Mam wrażenie, że jednym z celów Conte jest stworzenie nowego stylu gry. Chce być jak Helenio Herrera, który stworzył catenaccio. Jak Rinus Michels, który wymyślił i udoskonalił na przestrzeni lat koncepcję futbolu totalnego. Pragnie swej własnej, nieskażonej cudzą myślą metody gry. Chce, by wymieniać go jednym tchem obok Mourinho i jego perfekcyjnej gry defensywnej oraz zabójczych kontrataków, a także Guardioli i jego koncepcji gry, opartej na tiki tace. Pragnie bycia wyjątkowym. Niestety, ta mania wielkości może doprowadzić go do upadku. Po pierwszych dwóch sezonach, mimo pewnych sygnałów ostrzegawczych, był w Turynie bogiem. Wymieniano go w kontekście prowadzenia wielkich klubów spoza Włoch, między innymi Arsenalu i Chelsea. Jednak teraz jego koncepcja gry wydaje się nieskuteczna, pozbawiona polotu i pomysłu na rozerwanie defensywy rywali.
Także u piłkarzu widać znaczącą różnicę pomiędzy obecną grą, a tą jaką raczyli swoich kibiców w trakcie poprzednich sezonów. Brakuje u nich serca do gry, nie są już tak nieustępliwi jak kiedyś. Zaprzestali wściekłych ataków na przeciwników, które często zaczynali od razu po stracie piłki, będąc jeszcze pod polem karnym rywala. Grają spokojnie, bez większych zrywów, często zupełnie nieodpowiedzialnie tracąc piłkę w kluczowych sektorach boiska. Determinacja Conte, by grać ustawieniem 3-5-2 jest o tyle dziwna, że ma świetnych graczy do ustawienia 4-3-3, choć osobiście twierdzi, że… granie trójką stricte ofensywnych graczy jest niemożliwe, ponieważ kontuzjowany jest jego ulubieniec, Simone Pepe. Z całym szacunkiem do reprezentanta Włoch, nie jest on żadnym wirtuozem, którego nie można by udanie zastąpić. Zresztą w trakcie meczu z Galatasaray, widocznie poruszony nieudolnością swoich piłkarzy, Conte zarządził w końcu zmianę ustawienia na swego rodzaju 4-3-3, z bardzo ofensywnym prawym obrońcą. Efekt? Dwie szybko zdobyte bramki, wiele udanych wejść w pole karne Galaty, zupełna odmiana gry. Niestety, trener Juventusu nadal twierdzi, że trzema napastnikami może grać co najwyżej z drużynami z włoskiej Serie C. Ciemność widzę, ciemność W Serie A powoli zaczyna Juventusowi odjeżdżać AS Roma, która znajduje się w niesamowitej formie. Juve pod względem punktów nie stoi najgorzej, jednak warto pamiętać o tym, że spora część tych punktów to efekt szczęścia i błędów przeciwników, oraz… sędziów. W meczu z Torino sędzia uznał Juventusowi niesłusznie zdobytą bramkę; dla odmiany w meczu z Chievo postanowił nie uznać prawidłowo zdobytej przez Alberto Paloschiego bramki na 2:1 dla piłkarzy z Werony. Jakby tego było mało, zwycięską bramkę dla Juventusu w meczu z Chievo zdobył… obrońca przeciwników, strzelając gola samobójczego. Ważne jest to, co w siatce, jednak nie sposób nie odnieść wrażenia, że z taką grą Juventusowi raczej bliżej do środka tabeli, niż pozycji lidera. Zwłaszcza biorąc pod uwagę świetną grę Romy, ciekawy projekt Napoli autorstwa Beniteza i z sezonu na sezon coraz mocniejszą Fiorentinę prowadzoną przez Montellę.
Tymczasem w Lidze Mistrzów po dwóch wpadkach (1:1 z Kopenhagą, 2:2 z Galatasaray) Juve znajduje się niebezpiecznie blisko odpadnięcia. Kluczowy okaże się nadchodzący dwumecz z Realem Madryt, który prowadzi były trener Juventusu, Carlo Ancelotti. Jeśli nie teraz, to kiedy? Oczywiście każdą złą serię da się odwrócić. Czy można sobie wyobrazić lepszy moment na taką zmianę biegu wydarzeń niż mecz z Realem Madryt na Santiago Bernabeu? Zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że Real przegrał ostatnie cztery spotkania rozgrywane przeciwko Juventusowi? Fakt faktem, z tamtej drużyny w Turynie zostali już tylko Buffon, Chiellini i Marchisio, zmienili się trenerzy i tak naprawdę jedyną rzeczą która nie uległa zmianie, są ‘szyldy’ obu ekip. Włoscy dziennikarze jak jeden mąż donoszą o tym, że Conte w końcu przejrzał na oczu (a może po prostu boi się kontr Realu?) i zamierza wyjść na ten mecz ustawieniem z czwórką obrońców. Juventus poleciał do stolicy Hiszpanii osłabiony kontuzjami (zabraknie między innymi Lichtsteinera, Vucinicia, Quagliarelli; po kontuzjach wracają Caceres i Isla). Wygrana w dzisiejszym meczu, w tak niesprzyjających okolicznościach bez wątpienia podniosłaby morale graczy Antonio Conte. Porażka będzie oznaczała, że tegoroczna Liga Mistrzów może się dla mistrzów Włoch zakończyć krótko po tym, jak się rozpoczęła. Cóż, miejmy nadzieję, że będzie to przynajmniej interesujące spotkanie.
Tevez - 4 lata bez gola w LM
Pensje 2013/2014
 

Komentarze (3)

W końcu doszło do zmiany ustawienia i w końcu zaczęliśmy grać piłkę, na którą dało się patrzeć. Ba - pierwsze 45 minut oglądałem ze sporym zadowoleniem, mimo że na boisku byli Ogbonna grający nie na swojej pozycji i Caceres wracający po sporej przerwie na boisko. Naprawdę fajnie to działało, oby Conte wyciągnął z tego wnioski.

  Załączniki
 

ładnie się wstrzeliłeś z tym tesktem, prawie jak Ibra z Anderlechtem ;] Natomiast jeden z nagłówków mnie dosłownie znokautował ;]

  Załączniki
 

Gwiazdy tańczą z Marottą, czy ten o skrzydłach? Fakt, idealnie się wpasowałem w tę zmianę

  Załączniki
 
Póki co nie ma tu żadnych komentarzy

Panel Bloggera

Opis Bloga

Borkos nie napisał/a notki o sobie. ...

Najnowsze Wpisy

Popularne wpisy

Najnowsi Bloggerzy

Filip Waluś
1 post(ów)
Filip Waluś nie napisał/a notki o sobie.
ale10poz
3 post(ów)
ale10poz nie napisał/a notki o sobie.
Maciejovsky
6 post(ów)
Maciejovsky nie napisał/a notki o sobie.
Hu Kers
5 post(ów)
Hu Kers nie napisał/a notki o sobie.

Kategorie Wpisów

Transfery
0 post(ów)
Calcio
2 post(ów)
Juventus
457 post(ów)
Inne
0 post(ów)
Squadra Azzurra
0 post(ów)
SoloJuve.com
0 post(ów)

Blog Kalendarz

Poczekaj chwilę, ponieważ właśnie szykujemy kalendarz dla Ciebie