Spektakl w Turynie

O wyprawie do Turynu pisaliśmy już wcześniej, jednak wtedy zajęliśmy się opisem całej historii rozgrywającej się wokół meczu Juventus - Fiorentina. Dzisiaj skupimy się na przedstawieniu Wam tego, jak generalnie wygląda klimat kibicowania kibiców bianconerich. Kiedy po licznych przygodach, na kilka godzin przed meczem, znaleźliśmy się wreszcie przed stadionem postanowiliśmy trochę się rozejrzeć. Wokół obiektu działalność swoją rozpoczynały punkty sprzedaży pamiątek i inne. Nie są to, jak mogłoby się wydawać, jakieś eleganckie supermarkety, stoiska z pamiątkami przypominają bardziej znany z naszych realiów handel uliczny. Tyle, że wszystko podane w zdecydowanie bardziej cywilizowany sposób. Sklepy te to coś na kształt przyczep campingowych, jest ich bardzo dużo i wszystkie z bogatym asortymentem. Podobnie sprawa wygląda z punktami serwującymi jedzenie - nawet najwybredniejszy kibic znajdzie coś dla siebie w "przyczepowym" menu.
legia2-art.png

Na Delle Alpi

Po wejściu na stadion swoje kroki skierowaliśmy na trybunę za bramką, na której miejsca zajmują najaktywniejsi kibice Juve. Naszymi opiekunami byli chłopaki należący do grup 06 Clan i Noi Soli. Konkretniej w klimatach fanów Juve pomógł nam się zagłębić dobry znajomy z turnieju kibiców, "zdobywca" murawy Legii (po ostatnim gwizdku meczu derbowego), jeden z przedstawicieli 06 Clan – Fabiano: "W naszym drugim domu, na obiekcie Stadio Delle Alpi, zajmujemy miejsca na łuku trybuny południowej razem z grupami Noi Soli, Nucleo. Nad nami, na pierwszym piętrze, znajduje się największa, główna grupa Juventusu – Fighters. W zdecydowanej większości są to kibice mieszkający w Turynie. Mamy dla nich bardzo duży respekt i dobrze z nimi żyjemy, szczególnie kiedy coś planujemy 'zrobić' za stadionem. Tych mniejszych grup jest niezliczona ilość i niemożliwością by było wszystkie poznać i zapamiętać. Na sektorach położonych po dwóch stronach, wzdłuż linii boiska miejsca zajmują przede wszystkim fascynaci futbolu, tacy, którzy nie angażują się w tworzenie spektaklu na trybunach" - poinformował nas na początek. Nie tylko z Turynu
Kibice Juventusu to nie tylko ludzie mieszkający w Turynie. Nasz "przewodnik" i jego koledzy są tego najlepszym przykładem. Proszony o krótką charakterystykę mówi: "Pierwsza grupa kibiców Juventusu z Rzymu powstała w 1975 roku i nazywała się Inferno Bianconero. Inni kibice z naszego miasta cztery lata później stworzyli Fighters Roma. W lecie 2003 roku dużo chłopaków ze starej gwardii powróciło na trybuny i zjednoczyło się pod wspólną flagą 06 Clan. Nazwa 06 Clan wzięła się od numeru kierunkowego do Rzymu, czyli miasta, w którym wszyscy żyjemy. Naszej flagi nie zobaczycie na wszystkich spotkaniach "biało-czarnych", ale staramy się ją wywieszać na najważniejszych meczach we Włoszech i całej Europie. Średnia wiekowa kibiców z ‘Clanu’’ to 35 lat, najstarsi mają 50." Fabiano należy akurat do ekipy z Rzymu, ale ten konkretny przypadek nie jest jakimś ewenementem. Nasz inny opiekun, kibic wywodzący się ze starszej gwardii, na co dzień mieszka w Monzie, położonej niedaleko Mediolanu. Inni, których mieliśmy okazję poznać, urodzili się w wielu innych miastach – wszystkich łączy przyjaźń i Juventus. Przechadzając się po trybunach stadionu, można zauważyć, że wielu kibiców poubieranych jest w gadżety z nazwami swoich ekip. Nasza czwórka w prezencie otrzymała czapeczki i szaliki z nazwą Noi Soli. Ta grupa posiada również swoje indywidualne karty członkowskie. Kibice sobie, klub sobie
Przez całe 90 minut na trybunach trwa prawdziwe szaleństwo, w powietrze wystrzeliwane są tony pirotechniki, powiewają różnej wielkości flagi. Każdy taki spektakl niesie za sobą fortuną pieniędzy. Kto za to płaci? - wyjaśnia Fabiano: "To, co robimy, oczywiście sponsorujemy z własnej kieszeni. Nie ma u nas czegoś takiego, że klub dokłada nam jakiekolwiek pieniądze. Władze Juventusu absolutnie nie interesują się tego typu wydatkami. Podobnie jest w innych miastach. W ogóle taka sytuacja dotyczy generalnie naszych kontaktów z piłkarzami i działaczami. U nas nie ma tak, jak u was, że znamy się z zawodnikami, możemy z nimi pogadać, czy spotkać się w pubie. My widzimy ich wyłącznie na boisku. Tak samo jest z działaczami: jesteśmy my i są oni. Dwie oddzielne strony" - podsumowuje. Inną sprawą, która robi niesamowite wrażenie jest repertuar wokalny. Każdy, nawet wydawałoby się najprostszy okrzyk brzmi bardzo melodyjnie. Piosenki składają się z kilku długich zwrotek. Co ciekawe - być może było to spowodowane faktem, że byliśmy świadkami pojedynku z największym wrogiem kibiców Juventusu - prawie połowa piosenek i okrzyków była zaadresowana do gości. Nie inaczej wygląda sprawa z transparentami. Co i raz rozwijane były płótna, które po 2-, 3-minutowej prezentacji bezpowrotnie znikały. Wspinaczka po pleksi
W przerwie spotkania było kilka minut, żeby skorzystać ze stadionowego cateringu. Chyba dla nikogo nie będzie zaskoczeniem fakt, że różnorodność menu wygląda o niebo lepiej, niż u nas.
Na mecz do Włoch zabraliśmy ze sobą flagę Legii, która zawisła w doskonale widocznym miejscu. Zawisła dzięki pomocy kilku chłopaków z Juve. Sztuka wieszania flag na pleksi naprawdę nie należy do łatwych, choćby z tego powodu, że nie ma jak samemu wspiąć się na szybę. Kolejną przeszkodą jest kawał metalu z ostrymi zakończeniami, przytwierdzony na górnej części ogrodzenia. Fakt, jak wielkie akrobacje trzeba wykonać przy wydawałoby się prostej czynności, potwierdza tylko to, że prawdą jest, iż kibicom nienajlepiej wychodzi współpraca z działaczami. Przede wszystkim, dlatego zdecydowana większość flag wieszana jest na barierkach, na piętrze. Na tych samych barierkach miejsca zajmują zresztą wielu kibiców.
Legia OK. legia-art.pngTak jak wspomnieliśmy wcześniej, kibice Juventusu mieszkają w różnych miastach Włoch, nie mniej w żadnym wypadku nie sympatyzują z drużynami z rejonów, z których pochodzą . "Kibice Juventusu nie mają żadnych przyjaciół we Włoszech. U nas jest takie powiedzenie, które jest bardzo modne. To coś jak motto wszystkich zrzeszonych pod flagami Juve – Jesteśmy przyjaciółmi nikogo" - wyjaśnia Fabiano i dodaje: "Od roku 1987 przyjaźnimy się z FC Den Haag. Przez ten czas zdążyliśmy już wielokrotnie wzajemnie się odwiedzać przy różnych okazjach. Natomiast kibiców Legii po raz pierwszy spotkaliśmy w Hadze, przed meczem miejscowej drużyny z Ajaksem. To było dokładnie 9 listopada 2003. Później uczestniczyliśmy w turnieju kibiców, którego byliście organizatorami. Uważamy, że było niesamowicie, opowiadaliśmy wielu ludziom, jak zostaliśmy ugoszczeni w Warszawie, jakimi jesteście ludźmi. Na ten, który planujecie zorganizować w marcu, chce się wybrać większa grupa. Teraz, kiedy poznaliśmy się lepiej, widzę, że podejście do wielu spraw kibiców Legii, FC Den Haag i Juventusu jest bardzo podobne. Jak choćby, na niespotykaną skalę, fanatyczne podejście do naszych klubów"- kończy Fabiano. Będąc świadkiem tego, co się działo podczas meczu Juventus - Fiorentina, bez wątpienia można stwierdzić, że spotkania te to prawdziwe spektakle, których głównymi aktorami są kibice.
Nasza Legia nr 1/2005
wyszukał: MaciusLubicz

Komentarze (0)

Póki co nie ma tu żadnych komentarzy

Najnowsze komentarze

Tabela ligowa

# Zespół Z P R PKT
1 Juventus 30 3 5 95
2 Napoli 28 3 7 91
3 Roma 23 7 8 77
4 Lazio 21 8 9 72
5 Inter 20 6 12 72
6 Milan 18 10 10 64
7 Atalanta 16 10 12 60

Wasze Sondy

Mega ultra super hiper spierdolony
20%
Chujowy
20%
Zjebany
20%
Popierdolony
20%
Cipowaty
20%
Dobry trener :D haha, na prawde to jest chujowaty
0%
Panel Menu