Inter - Juventus. Zapowiedź spotkania

Są mecze, które koniecznie trzeba wygrać. Są mecze, które wygrać się powinno, Są mecze o honor albo bez stawki. Gdzie w tym wszystkim miejsce dla Derby d’Italia?
Pełna nazwa: Football Club Internazionale Milano
Przydomek: Nerazzurri,
Barwy: Niebiesko-czarne
Data założenia: 9 marca 1908
Stadion: Stadio Giuseppe Meazza (85 700 miejsc)
Prezes: Massimo Moratti
Trener: José Mourinho
Kilka lat temu najbardziej emocjonującym meczem w Serie A był dla mnie pojedynek pomiędzy Romą a Lazio. Fantastyczne derby, często pomijane we wszelkiej maści zestawieniach, z których aż tchnęła niechęć do włoskiej piłki. Minęły te czasy, teraz każdy kibic pamięta o meczu Interu z Lazio, kiedy nienawiść Nerazzurrich do niewinnego (?) Juventusu drastycznie wzrosła (Nerazzurri stracili wówczas scudetto, przegrywając w ostatniej kolejce z Lazio – o co do dziś posądzają Juventus). Przyszły kolejne lata i kolejne sukcesy Juventusu. Kibice Interu już dawno zapomnieli, że to oni wcześniej byli tą lepszą stroną Mediolanu, powoli przyzwyczajali się do miana wiecznych przegranych. Ale niechęć do Juventusu była starannie pielęgnowana (ze strony Juventinich nie było to może tak bardzo widoczne – ale kto tak naprawdę przejmuje się tymi, których ma daleko za plecami?). Aż swoje oblicze pokazał skandal calciopoli. Choć przy wyroku było zaskakująco dużo niejasności – degradacja stała się faktem, a potęga niechęci (boje się użyć słowa: nienawiści) pokazała swoje prawdziwe oblicze.
Strach pomyśleć jak przebiegałoby spotkanie, w którym Inter podejmowałby Juventus w koszulkach ze zdobytą przez zespół Starej Damy tarczą na piersi.
Niestety – do tego spotkania nie doszło. Po pamiętnej degradacji jedyna szansa na pojedynek z Interem został zaprzepaszczona już przy pierwszej możliwości – w spotkaniu Coppa Italia z drużyną Napoli.
Ktokolwiek łudził się, że drugoligowe piekło pozwoli opanować emocje przed przyszłym pojedynkiem z Interem – musiał stracić głowę. Oba mecze były poprzedzone wielokrotnymi potyczkami słownymi pomiędzy kibicami, zawodnikami a także działaczami. A na boisku dominowała walka o każdy metr boiska.
Są jednak pewne zgrzyty. Choć ty meczem interesowały się całe piłkarskie Włochy – w Europie nie było odpowiednio wielkiego oddźwięku. Problem pozostał do dziś, co zauważa trener Interu - Mourinho.  Choć sam przyznaje, że jeszcze jako trener Chelsea to właśnie meczami ligi włoskiej emocjonował się bardziej, niż szlagierowymi i określanymi (mocno na wyrost) Derbami Europy pojedynkami Realu Madryt z FC Barceloną, to jednak był w tym poglądzie mocno odosobniony. Na świecie to konkurencyjne ligi sprzedają się jak świeże bułeczki, a pozycja calcio jest mocno podkopana, nawet mimo wspaniałych pojedynków Milanu czy Romy w Lidze Mistrzów oraz zdobycia mistrzostwa świata.
Nie jest to oczywiście tajemnica zgłębiona nielicznym – o tym mówią wszyscy znawcy włoskiej ligi. Jednak kilka razy w roku takie głosy przycichają. A od niedawna apogeum tego stanu przypada dwukrotnie w trakcie sezonu – w pojedynkach Juventusu z Interem.
Od skandalu calciopoli obie drużyny starają się degradować pozycję drugiej i podważać ich obecność w meczu zwanym Derby d’Italia w kontekście ich historii, to jednak atmosfera przedmeczowa nie pozostawia złudzeń – drugiej takiej ciężko szukać na piłkarskiej mapie Europy. A jak jest przed obecnymi derbami? Od dłuższego czasu słyszymy wielokrotne wypowiedzi zawodników czy działaczy obu klubów, a także nadzwyczajną ilość osób mniej lub bardziej bezstronnych. Stroną agresywną jest, co nie powinno dziwić, Juventus – to właśnie ze strony naszego klubu czuć więcej negatywnych emocji. To nasi gracze muszą zapomnieć o czymś, co okupili walką, potem i kontuzjami na murawie. To my czekaliśmy dłużej na ten pojedynek (ze względu na mecz rugby pojedynek Juventusu z Genoą został rozegrany dwa dni wcześniej), to nasi kibice pragną zemsty za przeszłość. Czy dane im będzie jej skosztować?  Kibiców dużym optymizmem napełnia ubiegłoroczne zwycięstwo 1-2 nad drużyną z Mediolanu. Mnie, osobiście, nieco mniej. Z dwóch powodów:
Po pierwsze:  póki sędzia nie popełnił zaskakującego, dla mnie, błędu – nie byliśmy lepsi od rywali. Nie stwarzaliśmy większego zagrożenia pod ich bramką, dopiero gol, którego być nie powinno, zmusił Inter do otwartej gry i odsłonięcia tyłów, co wykorzystaliśmy (choć nie w pełni, pamiętając dwie zmarnowane szanse Del Piero). A dodając do tego słupek i poprzeczkę Nerazzurrich: oddaje to obraz potęgi szczęścia, które tego dnia czuwało nad naszą drużyną.
Po drugie: Inter podchodził do tego spotkania w bardzo słabej formie – zdobywając ledwie dziewięć punktów w sześciu ostatnich pojedynkach, a atmosfera w drużynie była fatalna. Zaledwie 10 dni wcześniej Inter w kiepskim stylu odpadł z Ligi Mistrzów (już nie tak widowiskowo jak po dwumeczu z Valencią), Mancini podał się do dymisji, którą szybko odwołał. Jednak nie dość szybko – w międzyczasie padło kilka słów ze strony zawodników, których nie mówi się otwarcie o pracującym trenerze.
Teraz sytuacja jest zupełnie inna. Nowy trener, za którym zawodnicy stoją murem (nie mają wyjścia), nikt nie mówi o podziałach, a każdy zawodnik chce pokazać jak najwięcej, by wywalczyć sobie pozycję w drużynie. Inter przystępuje do pojedynku jako lider dzięki ostatnim pojedynkom, a nie lider, który z niepokojem patrzy na rywali, bo trwoni uzyskaną dawno temu przewagę. Tyle jeśli chodzi o optymizm dla kibiców Interu. Spoglądając jednak prawdzie w oczy – ich gra nie zadowala, a punkty często ratują w końcówkach bądź zdobywają je dzięki nieskuteczności rywali (Juventus akurat z tym nie ma problemu). Widzi to sam trener, który miesza zarówno składem, jak i ustawieniem. Wymienia Manciniego ze Stankovicem, Quaresmę z Balotellim bądź próbuje ustawiać Cruza na nieznanej dla niego pozycji i z nowymi zadaniami (mając po meczu pretensje za niesłuchanie zaleceń). By później z taktyki 4-3-3 przejść do dziwnego 4-4-2, a przed meczem z Juventusem mówi się o zaskakującym ustawieniu 4-5-1, z Zanettim w obronie, Maiconem grającym jako ofensywny prawy pomocnik i Cruzem z Quaresmą na ławce rezerwowych.
Wymiana Zanettiego z Maiconem może dziwić, ale Portugalczyk na ławce rezerwowych już mniej. Wprawdzie Quaresma zdecydowanie nie zachwyca swoimi występami, wręcz przeciwnie - jest typowany do miana najgorszego transferu sezonu (obok Baptisty i Poulsena), także ze względu na cenę: 16 mln euro + obiecujący pomocnik Pele, jednak tydzień temu dostał od trenera wolne , by móc powrócić do rodzinnego kraju (jeszcze przed meczem z Palermo)  i przez kilka dni bez presji przypomnieć sobie, w jaki sposób czarował kibiców w Portugalii. Efekt, jak widać, okazał się mizerny – Quaresma na treningach nikogo do siebie nie przekonał.
Sporo mówi się także o sytuacji Adriano, który, jak wydawało się, odbudował formę w rodzinnych stronach. Nie odbudował jednak charakteru. Po zbyt długim pobycie w pubie spóźnił się na trening (według niektórych źródeł został z niego wyrzucony), po czym popadł w niełaskę u trenera, nie próbując nawet udawać skruchy. Mourinho nie zamierzał traktować Adriano jak gwiazdy (a taki status miał z pewnością gdy trenował w Sao Paulo) i usunął zawodnika ze składu.
Teraz jednak mawia się, że ‘jak trwoga to do Boga’ i w meczu z Juventusem to właśnie Brazylijczyk może zastąpić w składzie prezentującego się słabo Balotelliego.
Porzućmy jednak temat pojedynczych zawodników – popatrzmy na grę całej drużyny.
Inter znajduje się w tej chwili na czele tabeli, Juventus zaledwie trzy punkty niżej, ustępując jeszcze Milanowi. Lepsza strona Mediolanu gra w tej kolejce w Turynie, gdzie nie jest tak łatwo o komplet punktów. Są więc szanse, że Juventus, jeśli wygra dzisiejsze spotkanie, powróci na czoło tabeli.
Wygrana łatwa nie będzie, co potwierdzają bukmacherzy, naprzeciw siebie staną drużyny, które potrafią grać w ataku (19 bramek strzelonych przez Inter, 17 przez Juventus) oraz znakomicie radzą sobie w defensywie (7 bramek straconych przez Inter, jedna więcej przez Juventus). Trudno więc przewidzieć – czyja ofensywa przełamie czyją defensywę. Co na pewno cieszy: Juventus jest niezwykle skuteczną drużyną. Może nie grać znakomicie w pomocy (na szczęście wraca Camoranesi), jednak jeśli tylko nadarzy się okazja: szansa, że padnie bramka, jest niezwykle wysoka.

Historia pojedynków obu drużyn w Turynie:

Ilość pojedynków: 75
Wygrane Juventusu: 25
Remisy: 18
Porażki Juventusu: 32

Ostatnie pojedynki Interu:
Inter 0 - 0 Genoa
Fiorentina 0 - 0 Inter
Reggina 2 - 3 Inter
Inter 1 - 0 Udinese
Palermo 0 - 2 Inter

Ostatnie bezpośrednie pojedynki:
Inter 1 - 2 Juventus
Juventus 1 - 1 Inter
Inter 1 - 2  Juventus
Juventus 2 - 0 Inter
Juventus 0 – 1 Inter
Inter 2 - 2  Juventus
Inter 3-2 Juventus     
Juventus 3-1 Inter Ostatnie pojedynki zdecydowanie stawiają Juventus jako faworyta tego spotkania. Interowi niezwykle ciężko jest ograć drużynę Starej Damy. Należy jednak pamiętać, że większość z tych pojedynków była rozgrywana w niezwykle suchych latach dla Interu Mediolan. Teraz cała otoczka jest zupełnie inna.

A jak to widzą bukmacherzy
: (szanse na naszą wygraną/remis/porażkę w procentach)
Bet365: 26/30/44
Bwin: 26/30/44
STS: 25/30/45 Osłabienia:
Juventus:
Buffon
Andrade
Knezevic
Zebina
Salihamidzić
Zanetti
Poulsen
Trezeguet Lista długa, cieszą stopniowe powroty, choć część z nich przeciągnie się dłużej niż można było przypuszczać. Inter:
Chivu – dla wielu znawców najlepszy zawodnik poprzedniego sezonu w Serie A. W tym wystąpił w 7 spotkaniach w podstawowym składzie, jednak kontuzja uniemożliwia mu występ dzisiejszego wieczoru. Osłabienie jest tym ważniejsze, że nieobecny jest także inny zawodnik środka defensywy Interu:
Cordoba – w ostatnich tygodniach to właśnie Kolumbijczyk pracował na miano ostoi w obronie. Ze spotkania wyklucza go nadmiar żółtych kartek, wobec tego w środku obrony zagra bardzo niepewny Burdisso, bądź nieograny Materazzi. Nieobecnych mógłby zastąpić jeszcze…
Rivas – ale i tego zawodnika zabraknie w tym spotkaniu. Kilka bardzo dobrych spotkań w poprzednim sezonie rozbudziło nadzieję kibiców Interu, jednak w tym sezonie rozegrał jedynie 73 minuty.
Figo – w ubiegłym, dobrym dla niego sezonie, imponował swoją postawą. W tym niemal wyłącznie się leczy. Swoimi wypowiedziami wielokrotnie prowokował kibiców Juve, więc jego brak nie powinien nikogo martwić.
Jimenez – młody ofensywny pomocnik, po którego Mancini regularnie sięgał, także ze względu na kontuzje innych graczy i jego wszechstronność. Mourinho nie ma takiej możliwości – Chilijczyk preferuje kontakty z lekarzami nad kontaktami z murawą. Jak widać osłabienia Interu sięgają głównie defensywnej formacji – trudno oczekiwać, by brak Figo czy Jimeneza osłabił ofensywne poczynania Nerazzurrich. Informacji na temat gry Cambiasso w środku obrony (a tak bywało) obecnie należy traktować jako plotki bez pokrycia. Przewidywane składy: Juventus:
Manninger
Grygera – Legrottaglie – Chiellini – Molinaro
Camoranesi – Sissoko – Tiago – Nedved
Del Piero – Amauri Trudno tak naprawdę doszukiwać się niespodzianek. Wprawdzie mówiło się o możliwej grze Camoranesiego w środku pola (zamiast Tiago), przy obecności szczęśliwego dla nas Marchionniego na prawej pomocy – ale szanse na to są stosunkowo niewielkie. Podstawowy skład, jaki ujrzymy na murawie, powinien wyglądać właśnie tak jak ten powyżej. Inter:
Cesar
Zanetti – Burdisso – Samuel – Maxwell
Cambiasso
Maicon – Vieira – Muntari – Balotelli
Ibrahimovic Takie ustawienie podaje dzisiejsza La Gazzetta. Jeszcze wczoraj wyglądało to zupełnie inaczej, więc nikogo nie zdziwi, jeśli Zanetti z Maiconem wymienia się miejscami, zamiast Balotelliego zagra Cruz, a za Burdisso Materazzi. Kluczowa postać:
Juventus: Camoranesi. W ubiegłym sezonie wracając po kontuzji strzelił bramkę Interowi, ratując nam remis. W drugim meczu otworzył wynik na San Siro, co w ostateczności pozwoliło Juventusowi wywieźć trzy punkty, co do tej pory wypominane jest kibicom Interu. Dziś Włoch ponownie wraca po kontuzji. Ograł się trochę w lidze, zagrał w podstawowym składzie reprezentacji Włoch. Powinien mieć siły by przez większość spotkania pociągnąć ofensywę Juventusu. Ale czy ma wystarczającą formę? Inter: Ibrahimovic: może grać słabo, nie grzeszyć skutecznością, ale to wciąż on ma największy wpływ na grę Interu, zwłaszcza w średnio udanym systemie 4-3-3 w którym boczni napastnicy (Mancini, Quaresma, Balotelli) zawodzą. Wyłączenie go z gry, nie tylko z sytuacji strzeleckich, ale także z rozgrywania piłki blisko naszego pola karnego, może okazać się kluczem do zwycięstwa. A słabego meczu z pewnością życzą mu wszyscy Juventini - dla których Szwed jest jedną z najbardziej znienawidzonych osób po calciopoli – kiedy na kilka dni przed oficjalną prezentacją w klubie odwiecznego rywala, wciąż zapewniał o wierności i możliwej grze w Serie B. By później podkreślać odwieczną miłość do Nerazzurrich. Tego nie sposób wybaczyć.

Na kogo warto zwrócić uwagę:
Juventus: Chiellini. Jego pojedynki ze Zlatanem były prawdziwą ozdobą spotkania w poprzednim sezonie. Szwed zupełnie nie mógł sobie poradzić z agresywnie grającym Włochem, który był przy nim, gdy tylko miał piłkę przy nodze. Pod koniec spotkania po Zlatanie widać było złość i frustrację. Za każdą udaną interwencje Chiellini z pewnością otrzymywał wielkie brawa od Juventinich, dla nich zatrzymanie Szweda było czymś więcej od zatrzymania dowolnego innego napastnika. Dziś przyszedł czas, by to powtórzyć, umacniając tym samym swoją pozycję w podstawowym składzie reprezentacji mistrzów świata. Inter: Cruz. Czyli kat Juventusu, któremu statystycy doliczyli się już ośmiu bramek w bezpośrednich pojedynkach. W ubiegłym sezonie to jego trafienie dało punkt Interowi w Turynie. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to napastnik najwyższej klasy, na boisku pojawia się rzadko, najczęściej jako rezerwowy – tak może stać się i dziś, Gazzetta sadza Cruza na ławce rezerwowych. Ja mam jednak w pamięci nasze poprzednie pojedynki – i dziś będę się bał każdego kontaktu Cruza z piłką, choćby nawet miał wykonywać rzut wolny na własnej połowie.
Moim okiem:

Trudno mi oceniać ten mecz. Inter prawdopodobnie nie zagra swoim standardowym ustawieniem 4-3-3, co może zarówno cieszyć, jak i martwić. Cieszyć – być może Juventini po tym meczu zrozumieliby, że Quaresma wcale nie jest geniuszem i jego odpuszczenie w Turynie wcale nie było złym wyborem. W takim ustawieniu da się tez łatwiej opanować środek pola, a rywale muszą liczyć na dośrodkowania od bocznych pomocników – a z tym radzimy sobie zaskakująco dobrze.
Martwić – w poprzednim meczu Genoa grała klasycznym 4-3-3 i, mimo pogromu, nie wyglądało to obiecująco. Nasi rywale stworzyli sobie aż nadto sytuacji bramkowych i tylko ich nieskuteczności zawdzięczamy, że na jedyną bramkę musieli czekać aż do rzutu karnego.
Nie ma co jednak rozpatrywać tej formacji. Obecnie stawia się na dość dziwaczne ustawienie 4-5-1, gdzie Balotelli miałby zostać przeniesiony na lewe skrzydło, a na prawej stronie grałby teoretyczny obrońca: Maicon. Można to rozpatrywać dwojako – z jednej strony Mourinho boi się ustawiać tak ofensywnego Maicona w obronie, z drugiej – Zanetti, który miałby go tam zastąpić i skupiać się głównie na defensywie, nie wywiązuje się zbyt dobrze ze swoich obowiązków pomocnika, mało angażując się w ofensywne poczynania swojej drużyny.
Jak więc będzie wyglądał mecz? Wbrew pozorom spodziewam się dość otwartego pojedynku, gdzie jedna i druga drużyna będzie miała swoje okazje, a kluczem do zwycięstwa może okazać się postawa środkowych obrońców Interu. Chciałbym, by zagrał Burdisso – zbierający gorsze noty od przeciętnego Materazziego. Z drugiej strony para Materazzi – Samuel gwarantuje brak zgrania, więc też nie będzie to dla nas słabą opcją.
To, że będziemy grać dośrodkowaniami – nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem. Z całym szacunkiem dla grającego nieźle Tiago i (niestety jedynie umiarkowanego) Sissoko, ale to właśnie skrzydła są i pozostaną nasza najsilniejszą bronią. Niezgrana obrona rywala powinna być dla nas atutem, a strach zawodników Interu przed prowokowaniem rzutów wolnych to nasz niewidzialny atut.
W poprzednim meczu Alex w pierwszej połowie grał tak, jak chciałbym go zawsze oglądać – rozgrywając piłkę, utrzymując się na nogach i stwarzając okazje dla swoich kolegów. Oczekuję dziś powtórki– kiedy agresywnie grający rywale (Muntari, Vieira, Materazzi) stracą jeden ze swoich podstawowych atutów i będą bali się grać zbyt agresywnie.
A wszystko przez rzuty wolne Aleksa. Pokłon dla nich. I wielka radość, jeśli dziś będzie potrafił wykorzystać jedną ze swoich sytuacji – na swoim koncie ma 249 bramek w barwach Juventusu. A nie może być nic piękniejszego, nad zdobyciem 250i , co ważniejsze,  zwycięskiej bramki na San Siro. W takich nasz kapitan ma już doświadczenie.
Mimo wszystko mój typ: 1-1

Komentarze (0)

Póki co nie ma tu żadnych komentarzy

Najnowsze komentarze

Tabela ligowa

# Zespół Z P R PKT
1 Juventus 30 3 5 95
2 Napoli 28 3 7 91
3 Roma 23 7 8 77
4 Lazio 21 8 9 72
5 Inter 20 6 12 72
6 Milan 18 10 10 64
7 Atalanta 16 10 12 60

Wasze Sondy

Mega ultra super hiper spierdolony
20%
Chujowy
20%
Zjebany
20%
Popierdolony
20%
Cipowaty
20%
Dobry trener :D haha, na prawde to jest chujowaty
0%
Panel Menu