Juventus - Milan: Zapowiedź spotkania

Los połączył dwa wielkie mecze w dwóch różnych krajach w jeden weekend. Pojedynki Juventus – Milan (który to Ranieri określa prawdziwymi Derbami Włoch) oraz Barcelona – Real (bezpodstawnie zwane Derbami Europy) z pewnością przyciągają kibiców nie tylko tych drużyn, ale skupiają na sobie wzrok piłkarskiej Europy.

Garść informacji na temat rywala:

Pełna nazwa: Associazione Calcio Milan S.p.A
Przydomek: Rossoneri (czerwono-czarni), Diavolo (diabły)
Barwy: czerwono-czarne
Data założenia: 16 grudnia 1899
Stadion: San Siro (85 700 miejsc)
Prezes: Adriano Galliani
Trener: Carlo Ancelotti

Gdy spisuję tę słowa do meczu na Camp Nou pozostało jeszcze kilka godzin. Do meczu w Turynie znacznie więcej, ale emocji we Włoszech nie sposób przeoczyć.
Przez ostatnie dni pojawiło w mediach niesłychanie wiele nagłówków na temat niedzielnego meczu. Głos zabierali piłkarze, działacze i trenerzy obu klubów, a także osoby pozornie mniej zainteresowane tym spotkaniem (choćby Francesco Totti życzył Milanowi wygranej w walce o scudetto – i w najbliższym meczu - za co serdecznie podziękował mu Galliani). Obie drużyny zapowiadają grę o zwycięstwo – co nie powinno dziwić, nikt nie chce oddalać się od Interu. Ostatnie godziny natomiast to wyczekiwanie na oficjalne powołania. Przez media przetaczały się kolejne plotki na temat osłabień obu klubów. Kibice nerwowo obgryzali paznokcie, zastanawiając się czy wszelkie doniesienia to powód do obaw czy tylko zasłona dymna.
Póki co wydaje się, że większość z nich było tylko zasłoną dymną. Kadra Milanu zawiera wszystkie nazwiska, których brak prognozowano przed meczem (włącznie z Brazylijczykiem Kaką), a których obecność nie była pewna. Gorzej po stronie Juventusu, wprawdzie w kadrze znalazło się miejsce dla chorego (rzekomo) Sissoko, nieoczekiwanie powraca do niej Salihamidzić, jednak brak kontuzjowanego Camoranesiego będzie aż nadto widoczny na boisku. To jeden z tych zawodników Juve, którego obecność na placu gry jest najbardziej wyczekiwana, a jednocześnie jest o nią niezwykle trudno (zaledwie 400 minut na placu gry w Serie A, niewiele więcej od Giovinco). Mauro jest też jedynym ważnym ogniwem Juve, którego rezerwowi nie są w stanie gonie zastąpić (Marchionni gra zdecydowanie poniżej oczekiwań, w przeciwieństwie do Manningera i Amauriego, zastępujących Buffona i Trezeguet).
Sytuacja obu klubów jest bardzo podobna. Zapowiadana walka o scudetto, kilka głupich wpadek w początkowych meczach sprawiło jednak, że obecnie oba kluby mają tę samą ilość punktów, będąc dokładnie sześć oczek za Interem Mediolan. O ile ta strata jest jeszcze możliwa do zaakceptowania, o tyle dziewięć czy nawet osiem punktów – już zdecydowanie nie (zwłaszcza dla Milanu, przed którym są jeszcze ciężkie pojedynki przed zakończeniem tej rundy – choćby Roma czy Fiorentina). Jako, że na potknięcie Interu trudno liczyć (Chievo nie jest rywalem, który może się godnie zaprezentować na San Siro), obie drużyny zapowiadają walkę o zwycięstwo, choć nie ma w tych zapowiedziach buńczucznej nuty.
Zbyt wiele oba kluby przeszły w swojej historii, wygrywając pojedynki, których nie powinny wygrać, doznając wysokich porażek na własnych boiskach czy wreszcie wielokrotnie spotykając się w meczach, które decydowały o końcowym sukcesie (z reguły ligowym, ale pamiętnego finału Ligi Mistrzów żaden kibic Juventusu zapomnieć nie może) by w jakikolwiek sposób lekceważyć rywala. Wydaje się, że obecne pokolenie piłkarzy i kibiców szacunek dla drugiej drużyny ma po prostu we krwi – w przeciwieństwie do Interu Mediolan, który, choć dominuje we Włoszech w ostatnich latach, wciąż czasami jest traktowany ze swoistym pobłażaniem.
Nie zawsze jednak ludzie są w stanie zapanować nad emocjami. W ubiegłym sezonie Ancelotti po obelgach pod jego adresem, które płynęły z trybun – pokazał kibicom środkowy palec. Dziś, spytany o tamto wydarzenie, nie próbuje się bronić, nie obiecuje także większego opanowania – wręcz przeciwnie, zapowiada, że podobne obelgi w najbliższym meczu nie pozostaną bez reakcji, przypominając przy tym słynne już zachowanie Carlo Mazzone  (on, będąc wówczas trenerem Brescii w meczu przeciwko Atalancie, gdy jego drużyna zdobyła bramkę w ostatnich minutach spotkania – przebiegł 70 metrów, by słownie – i zdecydowanie nie po dżentelmeńsku – odpowiedzieć na wszystkie wcześniejsze zaczepki). Kto wie, może kibice Juventusu, świadomi tej wypowiedzi Ancelottiego, w tej właśnie chwili ćwiczą repertuar słownych zaczepek, ciekawi jak tym razem Carlo zareaguje?
Nam jednak życzę, by dzisiejszego wieczoru ogniskiem emocji była murawa stadionu, nie trybuny, nie zachowanie trenerów i, rzecz jasna, nie komentarze pomeczowe na temat pracy sędziego. A teraz, by tradycji stało się zadość – poszukajmy powodów do optymizmu.
Pierwszym z nich jest miejsce rozgrywania spotkania. Milan, w przeciwieństwie do poprzedniego sezonu, tym razem słabo radzi sobie w meczach wyjazdowych. W siedmiu spotkaniach z dala od Mediolan w tym sezonie Milan odniósł tylko dwa zwycięstwa, gromadząc przy tym dziewięć punktów (rywale co najwyżej umiarkowanie wymagający: Genoa, Reggina, Cagliari, Atalanta, Lecce, Torino, Palermo), legitymując się ujemnym bilansem bramkowym: na dziewięć straconych bramek zawodnicy odpowiedzieli zaledwie siedmioma trafieniami.
Zupełnie inne nastroje towarzyszą natomiast Juventusowi na własnym terenie. Tylko dwa mecze nie zakończyły się zwycięstwem Starej Damy (ostatni ponad dwa miesiące temu), a w czterech ostatnich pojedynkach kompletowi punktów towarzyszy jedenaście strzelonych bramek, przy zaledwie jednej straconej. Warto też wspomnieć, że we wszystkich siedmiu spotkaniach na własnym terenie bramkarz Juve został pokonany czterokrotnie, co czyni Olimpico di Torino jedną z najcięższych twierdz w Serie A (wyprzedzaną jedynie przez San Siro – Interu -  z trzema straconymi bramkami na koncie).
Kolejna kwestia: obrona Milanu. Wprawdzie boki obrony działają z reguły bez zarzutu – środek, pod nieobecność Nesty, momentami się sypie – 13 straconych bramek w 15 spotkaniach takiemu klubowi chluby nie przynosi. To mocno dziwi, jeśli się pamięta o taktyce, w której często jest miejsce dla zaledwie jednego napastnika, natomiast widok trzech defensywnych pomocników nie jest wcale rzadkością.
Jako ciekawostkę podam, że w formie żartobliwej (?) dyskusji na forum Milanu rozważana jest klątwa Emersona – gdy ten zawodnik wchodzi na boisko by bronić wyniku – bardzo często źle to się kończy dla drużyny. W jutrzejszym spotkaniu są spore szanse, że Emerson zagra od pierwszej minuty – trudno przewidzieć jak to wpłynie na grę Milanu, w Serie A zdarzało się to do tej pory zaledwie dwukrotnie.
Porzućmy jednak żartobliwe rozważania (niekoniecznie podparte faktycznymi dowodami) i powróćmy do pewnego problemu – czyli sporej ilości traconych bramek.
Co jest tego przyczyną? Kluczową kwestią jest wspomniany wcześniej brak Nesty. Kaladze nie prezentuje tak wysokiej formy pod nieobecność doświadczonego Włocha, jak w poprzednim sezonie, a Maldini, choć znakomity jak na swój wiek, nadaje się jedynie do roli solidnego zmiennika. Do tej też był przed sezonem, zgodnie z rozsądkiem, szykowany, jednak kontuzje sprawiły, że Maldini (tylko w Serie A) spędził na boisku grubo ponad dziesięć godzin (przykładowo: więcej niż Legrottaglie) będąc współwinnym niejednej bramki straconej przez Milan. Bonera, regularnie grywając na środku obrony, jest obecnie kontuzjowany a wypożyczony Senderos nie spełnia pokładanych w nim nadziei (zakładając, że takowe w ogóle istniały przed sezonem), nie dostając do tej pory nawet szansy na grę w Serie A.
Kolejny powód optymizmu: skuteczność napastników Milanu, która jest naprawdę znikoma. Licząc Ronaldinho jako ofensywnego pomocnika (szczerze mówiąc, nie zawsze jest to dla mnie takie oczywiste) napastnicy Milanu prezentują mizerną skuteczność. Podpierając to stwierdzenie matematycznymi dowodami, oto ilość bramek zawodników w Serie A:
Shevchenko: 0
Borriello: 1
Inzaghi: 2
Pato: 3
To łącznie daje zaledwie 6 bramek (mniej, niż sam Amauri w spotkaniach ligowych). Świadom tego, że Milan gra jednym napastnikiem, pozwolę sobie na kontynuację matematycznych rozważań: średnio to jedna bramka strzelona przez napastnika co 285 minut
Czyli wynik, wybaczcie dosadność, katastrofalny. I nawet włączenie Ronaldinho do grona napastników nie poprawia tych wyliczeń w sposób wystarczający: daje to bramkę co 210 minut. Analogiczna zabawa liczbami dla napastników Juventusu daje wynik: gol co 189 minut.
Następnie: gra defensywnych pomocników. Teoretycznie nazwiska Milanu są imponujące: Gattuso, Pirlo, Ambrosini, Emerson oraz Flamini (niedoszły nabytek Juventusu). Ale na boisku prezentuje się to znacznie gorzej: Ambrosini nie jest w najwyższej formie, Flamini zdecydowanie nie potrafi przystosować się do gry w Serie A, Pirlo notuje momentami katastrofalne występy. Najlepszym defensywnym pomocnikiem Milanu jest (w zasadzie był) Gattuso, który, jak na złość, doznał kontuzji wykluczającej go z gry na długi czas (w niedawnym wywiadzie Kaka potwierdzał wysoką formę Włocha, podkreślając, że do znakomitej gry z tyłu dołożył także umiejętność gry z przodu). Osobiście oglądając umiarkowanie regularnie pojedynki Milanu mam podobne wrażenia, jak podczas śledzenia spotkań ligi angielskiej – zaskakująco dużo miejsca na boisku, łatwość przenoszenia akcji spod jednego pola karnego pod drugie, a szyki obronne długimi momentami zawiązywane są dopiero na 30-35 metrze. Co nie powinno mieć miejsca przy takich defensywnych pomocnikach.
Ostatnia już kwestia: forma w ostatnich spotkaniach. Wzorując się na statystykach dostępnych tutaj na SoloJuve, oto miejsca w częściowej tabeli zbudowanej z ostatnich: Czterech spotkań:

4. Juventus 9 (3-0-1, 10:3)

7. Milan 7 (2-1-1, 5:5) Sześciu spotkań:

2. Juventus  15 (5-0-1, 14;3)

5. Milan 11 (3-2-1, 7:6)
Punkty (zwycięstwa-remisy-porażki, bramki strzelone:stracone) Podbudowani tym wszystkim możemy przejść do elementów pesymistycznych.
Charakterystyka graczy ofensywnych: Milan prawdopodobnie zagra ofensywnym trio: Ronaldinho, Kaka, Pato, czyli graczami niezwykle ruchliwymi. A to może się źle skończyć dla Juve. Gracze Starej Damy znakomicie radzą sobie w powietrzu, niestety Milan nie preferuje gry z wykorzystaniem licznych dośrodkowań. Zdecydowanie częściej polega na umiejętnościach gry indywidualnej swoich zawodników. To źle wróży – Mellberg nie jest pod tym względem pewnym graczem, a na domiar złego:
Rzuty wolne Milanu – są one wykonywane z zabójczą skutecznością. Ronaldinho, Seedorf, Kaka czy Pirlo – oni dają gwarancje, że dowolne miejsce, z którego można pokusić się o bramkę – jest potencjalnym zagrożeniem. Tym bardziej martwi obecność Mellberga w składzie, gramy parą agresywnych środkowych obrońców, prawdopodobnie wspomaganą przez Sissoko w środku pola – to brzmi jak tykająca bomba zegarowa. Inter potrafił przez pełne spotkanie unikać wszelkich fauli w okolicach własnego pola karnego, by nie dać Del Piero szansy na zaprezentowanie swoich umiejętności. Przy tak ruchliwych i uwielbiających grę indywidualną zawodnikach Milanu trudno mi zakładać, że będziemy potrafili się wykazać podobnymi umiejętnościami. A, moim zdaniem, Ronaldinho potrafi wykorzystywać rzuty wolne z podobną skutecznością co Pinturicchio.
Następnie: brak Camoranesiego – to największe osłabienie Juventusu. W praktyce to jedyny pomocnik, który potrafi błysnąć w akcjach indywidualnych, minąć dwóch albo trzech rywali, a na dodatek celnie dośrodkować. Mając w składzie Amauriego, który tak znakomicie potrafi grać w powietrzu  - aż prosi się o dokładne zagranie w pole karne. Jednak dla Marchionniego, Molinaro czy nawet Grygery – nie jest to proste zadanie. Nieco lepiej radzą sobie Nedved z De Ceglie, ale to wciąż za mało dla umiejetności Brazylijczyka. Obecność Mauro w składzie oznaczałaby stałe potencjalne zagrożenie w walce w powietrzu, pod jego nieobecność możemy jedynie liczyć na zaskakująco dobry dzień pozostałych zawodników. Tyle rozpisywania się na temat spotkania. Teraz podsumujmy to wszystko ścisłymi informacjami: Miejsce w tabeli:

2. Juventus 30
3. Juventus 30

Ostatnie mecze Milanu na wyjeździe:
Palermo 3 - 1 Milan
Torino 2 - 2 Milan
Lecce 1 - 1 Milan
Atalanta 0 - 1 Milan
(tutaj pełen terminarz Milanu) Ostatnie mecze Juventusu na własnym terenie: Juventus 4 - 0 Reggina
Juventus 4 - 1 Genoa
Juventus 2 - 0 Roma
Juventus 1 - 0 Torino
(tutaj pełen terminarz Juventusu) To potwierdza wszystko, o czym pisałem wcześniej. Juventus bardzo dobrze radzi sobie na własnym terenie (zwłaszcza w ostatnich meczach), a Milan dość przeciętnie w meczach wyjazdowych (pięć punktów w czterech kolejnych meczach to wynik znacząco poniżej oczekiwań kibiców). Ostatnie mecze: Juventus – Milan: Juventus – Milan 3:2
Juventus – Milan 0:0
Juventus – Milan 0:0
Juventus – Milan 1:3
Juventus – Milan 2:1
Juventus – Milan 1:0
Juventus – Milan 3:0
Juventus – Milan 3:1
(więcej tutaj w zakładce historia spotkań) Można powiedzieć, że w ostatnich pojedynkach Juventus radzi sobie całkiem nieźle z tak utytułowaną drużyną. W ośmiu meczach odniósł na własnym terenie tylko jedną porażkę, odnotowując aż pięć zwycięstw. A tak prezentuje się pełna historia spotkań: Bilans potyczek obu klubów (Juventus jako gospodarz)
Ogółem spotkań: 73
Wygrane Juventusu: 32 (44%)
Remis: 22 (30%)
Porażki Juventusu: 19 (26%)
(szczegóły tutaj)

Oto jak widzą sprawę bukmacherzy
: (nasza wygrana/remis/przegrana w %)
Bet365: 43/31/26
Bwin: 41/31/28
STS: 41/31/28 (jako że ostatnie, bardzo zmienne, doniesienia na temat potencjalnych osłabień wpływały także na kursy bukmacherów – powyższe wartości były uaktualniane tuż przed pojawieniem się zapowiedzi) Osłabienia: Juventus:
Buffon
Andrade
Knezevic
Legrottaglie
Zebina
Poulsen
Tiago
Camoranesi
Trezeguet (zagrożeni: Grygera, Molinaro oraz niepowołany Camoranesi) Przez ostatni tydzień sytuacja Camoranesiego była głęboko dyskutowana. Trenował, ale cały czas w opatrunku. Ostatecznie Ranieri nie powołał Mauro, natomiast na liście zawodników znalazł się nieoczekiwanie Salihamidzić, jeden z bohaterów poprzedniego spotkania z Milanem – strzelec dwóch bramek w Turynie. Milan: Nesta – jego brak jest aż nadto widoczny w Milanie. Jeden z najlepszych włoskich obrońców ostatnich lat, a na pewno najlepszy środkowy obrońca Milanu. Jak pokazuje ten  sezon – to on trzymał w ryzach obronę Milanu. Ktokolwiek był jego partnerem w poprzednim sezonie – zbierał lepsze recenzje niż w obecnym.
Bonera – obrońca, potrafiący grać zarówno na środku, jak i na prawej stronie (na tej pozycji grał w ostatnim spotkaniu z Juve, które to spotkanie zakończył przedwcześnie czerwoną kartką po brutalnym faulu na Sissoko). W najbliższym meczu mógłby zagrać za Maldiniego – czy to jest osłabienie, będziemy mogli stwierdzić po spotkaniu, mogąc ocenić grę doświadczonego Włocha – który potrafi zagrać znakomite, jak i słabe spotkanie.
Gattuso – po ostatnim, nienajlepszym sezonie, w tym pokazywał znakomite umiejętności, znów stając się kluczowym zawodnikiem Milanu. Niestety, długa kontuzja wyklucza tego pomocnika z meczów Milanu oraz reprezentacji Włoch.
Boriello – jedna z przedsezonowych  niewiadomych. Po znakomitym minionym sezonie, w którym na zasadzie współwłasności reprezentował barwy Genoi, Milan wykupił jego kartę za spore pieniądze. Póki co nie spełnia pokładanych nadziei – Marco potrafi dobrze grać ciałem, utrzymywać się przy piłce i odgrywać ją do partnerów, jednak zbyt słaba skuteczność (zaledwie jedna bramka na blisko dziewięć godzin spędzonych na boiskach Serie A) zdecydowanie nie pozwala mu zjednać sobie kibiców Milanu. W tym spotkaniu najprawdopodobniej byłby zawodnikiem rezerwowym. Przez ostatnie dni mówiło się sporo o innych osłabieniach Milanu – najpierw nieobecny miał być Seedorf oraz Pirlo, wspominało się także o Ambrosinim, ostatnie 24 godziny to liczne plotki na temat Kaki. Trudno powiedzieć, jak wiele z tych doniesień było zasłoną dymną, póki co Ancelotti nie daje gwarancji, że Kaka będzie w stanie wystąpić w tym spotkaniu. Trzej pozostali zawodnicy powinni być w pełni do jego dyspozycji. Prawdopodobne składy: Juventus:
Manninger
Grygera – Mellberg – Chiellini – Molinaro
Marchionni – Sissoko – Marchisio – Nedved
Del Piero – Amauri W ostatnich dniach sporo mówiło się o kilku innych możliwościach w składzie. Przede wszystkim wielu kibiców oczekuje środka pola: Zanetti – Sissoko bądź nawet Zanetti – Marchisio (ze względu na nienajlepsze recenzje Malijczyka w ostatnich tygodniach). Trudno powiedzieć, czy doświadczony Włoch może wybiec w podstawowym składzie, przy zaledwie jednym meczu po długiej przerwie.
Pojawiały się plotki, że De Ceglie w ostatnim meczu grał nie tylko dlatego, by Marchisio mógł odpocząć, ale Ranieri myślał o tym, by przesunąć Nedveda do środka i zastąpić go na skrzydle młodym Włochem także w tym spotkaniu. Niestety De Ceglie nie rozegrał przeciwko Bate najlepszego spotkania, dlatego ten wariant wydaje się mało prawdopodobny (zwłaszcza, że wszyscy trzech środkowi pomocnicy nie powinni być zbyt przemęczeni). Milan:
Abbiati
Zambrotta - Kaladze - Maldini - Jankulovski
Flamini – Pirlo - Ambrosini
Kaka – Ronaldinho
Pato Tutaj także mówi się czasami o innych wariantach. Emerson miałby zastąpić Ambrosiniego bądź Pirlo, Seedorf miałby grać za Pirlo bądź Kakę (w razie jego niedyspozycji). Można także trafić na wariant ofensywny, gdzie zamiast Ambrosiniego miałby wybiec Szewczenko, ale takie ustawienie na stadionie Juve wydaje się być mało realne.
Serwis goal.com natomiast, ku zaskoczeniu wszystkich, sadza Ronaldinho na ławce, ale to chyba zbyt karkołomna decyzja, by miała realne szanse powodzenia. Kluczowy gracz: Juventus: Sissoko: Był naszym najważniejszym graczem w trakcie spotkania z Realem, może stać się najważniejszym także podczas spotkania z Milanem – którego taktyka, pozbawiona skrzydeł w pomocy, jest idealną, by Malijczyk mógł rozwinąć skrzydła. Naprzeciw niemu staną najprawdopodobniej Kaka, Ronaldinho i Pirlo, czyli zawodnicy o wielkich umiejętnościach i ogromnej renomie. Tym spotkaniem Momo może więc zjednać sobie wielu kibiców w całej Europie, ale jednocześnie, ze względu na waleczność i nieustępliwość, jego gra to potencjalne zagrożenie po faulach i rzutach wolnych. Oczywistym więc jest, że tego dnia niezwykle wiele będzie zależało od tego gracza.
Milan: Ronaldinho: najlepszy strzelec Milanu, to już powinno wystarczyć, by wspomnieć o nim właśnie tutaj. Długa telenowela na temat jego przyjścia w końcu znalazła swój koniec, lecz mimo dobrej gry – wciąż toczy się debaty, czy może podobnej klasy wysunięty napastnik nie przyniósłby większych korzyści. By rozwiać te wątpliwości R80 stara się sporo strzelać, choć oddając sprawiedliwości  - bramki zdobywa w dużej mierze dzięki rzutom wolnym i karnym, a specjalistów od stałych fragmentów Milan miał już wcześniej w swoim składzie.
Jego obecność na boisku wyraźnie przygasiła innego Brazylijczyka – Kakę, czasami mówi się, że ich zadania w roli głównego rozgrywającego akcje Milanu wyraźnie się kłócą. Ta dwójka cały czas szuka zrozumienia na boisku, ale indywidualnie obaj są w stanie rozstrzygnąć mecz na korzyść swojej drużyny. Na kogo warto zwrócić uwagę: Juventus: Mellberg: pod nieobecność Legrottaglie to właśnie ten zawodnik ma za zadanie powstrzymywać ataki rywali. Otrzymał szansę gry w poprzednim spotkaniu przeciwko Bate – ale swoim występem ani nie uspokoił, ani nie przeraził Juventinich. Trudno przewidzieć, co Szwed zaprezentuje w najbliższym meczu. Z jednej strony niezbyt częste dośrodkowania Milanu sprzyjają zawodnikowi, który nie jest zgrany z Chiellinim, z drugiej – jego nikła zwrotność i szybkość to potencjalne zagrożenie przy uwielbiających grę indywidualną zawodnikach rywali.
Milan: Flamini: ten pomocnik przez długi czas był łączony z Juventusem, jednak ostatecznie wysoka pensja skusiła go na grę w Milanie. Póki co – Juventini nie żałują jego wyboru, Francuz często ogląda grę z ławki rezerwowych, mimo że konkurencja w Milanie jest niższa, niż wszyscy przypuszczali przed sezonem (ze względu na kontuzje i formę zawodników). Dzisiejszego wieczoru Flamini będzie miał ciężkie zadanie – zastąpić kontuzjowanego Gattuso. Ale także będzie to wspaniała okazja, by przypomnieć kibicom we Włoszech i w Europie o swoich nieprzeciętnych umiejętnościach. Kto jeszcze? Juventus: Amauri: podobnie jak Flamini – przez dłuższy czas pozostawał pomiędzy Juventusem a Milanem. Ostatecznie wybrał zespół Starej Damy i, wbrew obawom kibiców, szybko stał się kluczowym zawodnikiem nowego klubu. Nienajlepsza gra pary środkowych obrońców rywala stanowi dla niego otwartą drogę, by stać się bohaterem tego spotkania. Milan: Zambrotta: wypromował się w Juventusie za czasów Ancelottiego, po nieudanym pobycie w Hiszpanii szybko odbudował swoją grę pod wodzą tego samego szkoleniowca, ale jako zawodnik największego rywala Juve. Na pewno nie będzie miło powitany w Turynie, jednak kibice umiejętności mu nie zabiorą – a jego próby opanowania swojej strony boiska, gdzie rywalizował z nim będzie Nedved, mogą być prawdziwą ozdobą tego spotkania.
Moim okiem:
Zrzucając już zupełnie próby subiektywizmu, napiszę kilka słów zupełnie od siebie.
Przede wszystkim obawiaj się zagrań Ronaldinho. Z czasów jego najlepszej gry w Barcelonie pamiętam cały czas nie tyle dynamiczne zwody, ile niesamowite zagrania za plecy obrońców – co stanowiło bodaj główną broń Barcelony tamtego okresu. Już Inter Mediolan pokazał nam, jak groźne są to zagrania (mimo iż sędziowie liniowi byli tego dnia po naszej stronie). Obawiam się właśnie, że pod nieobecność Legrottaglie takie zagrania mogą siać spustoszenie pod naszą bramką – a warto wspomnieć, że podobne zagranie w ostatnim meczu zakończyło się bramką dla Milanu.
Z drugiej strony liczę, że dzisiejsze spotkanie będzie przebiegało podobnie, jak te spotkania Milanu, które oglądałem – Rossoneri zaskakująco łatwo pozwalali się przedzierać, nawet słabszym drużynom, przez swoje zasieki w pomocy. To dobrze wróży, bo nasza pomoc w ofensywie nie bywała przesadnie kreatywna. Ale skoro nie jest gorsza od pomocy Palermo (które siało momentami spustoszenie w szeregach Milanu) to osobiście mam nadzieję na podobny przebieg gry – kogokolwiek Ancelotti doda w składzie do Flaminiego, wybierając z trójki Ambrosini, Pirlo, Emerson (ewentualnie zamiast Pirlo wystawiając Seedorfa, w co wątpię), są duże szanse, że Del Piero i Amauri dostaną niejedną piłkę umożliwiającą oddanie strzału. Być może osłabienia wskazują wyraźnie na Milan (przynajmniej póki mówi się o obecności Kaki w składzie), jednak taktyka Milanu, grającego mocno środkiem pola, wyraźnie poprawia mój nastrój. Doświadczenie z tego sezonu uczy mnie, że najgorsze co może spotkać Juventus – to rywal grający szeroko rozstawioną trójką w ataku. Spore problemy sprawia także taktyka z szeroko ustawionymi skrzydłowymi. Natomiast taktyka grana z piłką przy ziemi i środkiem pola – wydaje sie być idealną dla Juve.
I na tym właśnie opieram mój dzisiejszy optymizm, bo patrząc na potencjał jedenastek obu drużyn – jest on cokolwiek zbyt wysoki.
Mój typ:
Juventus: Milan – 2:1


Redakcja SJ.com wprowadziła nową atrakcję dla wszystkich użytkowników serwisu! Zaczynając od meczu z Milanem, każdy z użytkowników ma możliwość ocenienia nzawodników grających w danym spotkaniu, a wyliczona średnia zostanie zaprezetowana na stronie głównej! Skorzystaj ze zwojej szansy, Szczegóły tutaj!

Jednocześnie zapraszam wszystkich do wypowiadania swojego zdania w temacie poświęconym spotkaniu. Tutaj odnośnik

A na koniec wszystkich oglądających spotkanie przez internet zapraszam do dyskusji na bieżąco do forumowego shoutboksa!

Komentarze (0)

Póki co nie ma tu żadnych komentarzy

Najnowsze komentarze

Tabela ligowa

# Zespół Z P R PKT
1 Juventus 30 3 5 95
2 Napoli 28 3 7 91
3 Roma 23 7 8 77
4 Lazio 21 8 9 72
5 Inter 20 6 12 72
6 Milan 18 10 10 64
7 Atalanta 16 10 12 60

Wasze Sondy

Mega ultra super hiper spierdolony
20%
Chujowy
20%
Zjebany
20%
Popierdolony
20%
Cipowaty
20%
Dobry trener :D haha, na prawde to jest chujowaty
0%
Panel Menu