Zapowiedź, Serie A (33/38): Juventus-Milan

milan.png
Rok 2005 to był dziwny rok. Nazwany później przez historyków rokiem zawiści i niepokoju. Płomienne pożogi zesłane przez Władcę Piekieł samego chyba swoją czerwienią zdawały się mówić jedno: ‘Diavolo’. Diabeł. To on panować będzie. We Włoszech się narodził, lecz ugnie się przed nim cała Europa.
Na świętej ziemi tylko jeden w szranki z nim stawał. Armia wspaniała, choć w Europie znienawidzona. Kolory odbiera, szeptali chłopi nerwowo spoglądając znad kufla, w walce bezwzględni, maggia sił im dodawała. Czarnoksiężnik Luciano swą potęgę im oddał, a duszę swoją poświęcił, by dziwnie łatwą droga im była. I choć nikt tego głośno nie mówił, wiedzieli wszyscy. Biało-czarne barwy ich były, przypominające zwycięskie, choć emocji pozbawione bitwy.
Jeden cios tylko zadawali, lecz to wystarczało gdyż wielkość ich zasieków obronnych całemu światu znana była. Powiadam Wam, widać było strach w oczach tych wszystkich, którzy iść przeciw nim musieli.
I gdy wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że tym dwóm wspaniałym armiom przyjdzie stoczyć wielkie boje o panowanie na kontynencie i Ziemi Świętej, do walki włączyła się prowincja angielska. Choć siły ich niewielkie się zdawały, dowódca potężny aż z odległej Hiszpanii sprowadzon do walki ich prowadził, a do poświęceń wzywał.
I poskąpił Bóg szczęścia turyńskim chorągwiom, łaską swoją obdarowując brytyjskich najeźdźców. Poległa armia wspaniała, wielkich rycerzy pełna. Prochy ofiar do dziś pokrywają te pola, choć tylko nieliczni pamięć ku nim zwrócą.
Zwycięstwo to jakby nowych sił angielskim legionom dodały i mimo przeciwności losu do wielkiej bitwy stanęło marząc o panowaniu w Europie. A bitwa ta z mediolańskimi chorągwiami do dziś dnia wspominana jest jako przykład męstwa, wiary i wytrwałości, a pamięć o niej nie zaginie przez lata. Ostatkiem sił Anglicy zdołali zadać ostateczny cios rywalom, choć bitwa fatalnie się dla nich rozpoczęła.
I zapłakali mediolańczycy. Zapłakały niewiasty. Ocierali łzy chłopi.
Włoscy rycerze wrócili do domów na tarczy.
I tym większy ból w ich oczach widać było, gdyż druga tragedia ich spotkała w ostatnich tygodniach. Wcześniejsza, równie dotkliwa, na własnych ziemiach się odbyła, tym większe czyniąc spustoszenie w sercach przychylnych im ludzi.
A działo się to ósmego dnia piątego miesiąca Anno Domini 2005, gdy mediolańska armia wypowiedziała walkę turyńskim chorągwiom, a walka miała się odbyć na ich własnych błoniach. Turyńczycy nie odmówili, bo i odmówić nie mogli, plama na honorze byłaby ujmą nie do zniesienia. Przybyli.
Tak doszło do tego, że ten dzień święty okazał się dniem sądnym, dniem walki o władzę na Świętej Ziemi. A diabeł był jej faworytem.
Tym razem na nic jednak zdała się jego potęga. Po wspaniałej szarży dwóch wielkich rycerzy Turyńczycy w iście natchnionym stylu pokonali rywala, a ich zwycięstwo znalazło się na ustach wszystkich, którym los Świętej Ziemi obcy nie był.
A wszystko to, choć naocznym świadkiem nie byłem, spisałem, by pamięć potomnych o czasach tych nie zaginęła w odmętach wieków.
By wielbić mogli dawnych bohaterów i złote czasy turyńskiej potęgi.

„Confutatis maledictis czyli wielkie boje na Świętej Ziemi”, rozdział 23
art-mil1.png

Metryczka:
Pełna nazwa Associazione Calcio Milan S.p.A
Przydomek Rossoneri (czerwono-czarni), Diavoli (diabły)
Barwy czerwono-czarne
Data założenia 16 grudnia 1899
Stadion Stadio Giuseppe Meazza
Liczba miejsc 85 700
Prezes Włochy Silvio Berlusconi
Trener Włochy Carlo Ancelotti

Wspomniany we wstępie mecz był ostatnim meczem między tymi drużynami, który decydował o czymkolwiek. Marcowy mecz w kolejnym sezonie odbywał się w chwili dużej przewagi Juventusu nad resztą stawki. I choć teoretycznie losy wygranej Serie A ważyły się do ostatniego meczu, to tak naprawdę wygrana Juve nie była zagrożona.
Odbiło się to także na jakości spotkania, gdyż Juventus ewidentnie cofnął się by nie przegrać spotkania, a Milan nie miał możliwości by się przez te zasieki przedostać.
Teraz wydaje się, że dawne czasy wróciły, choć w mocno ironicznym tonie. Nie jest to walka o scudetto. Nie jest walka o prymat w Europie. Wręcz przeciwnie – walka o to, by do tej Europy w ogóle się dostać.
Choć jeszcze trzy tygodnie temu, gdy dziennikarze wspominali o tym meczu jako o batalii o Ligę Mistrzów, wydawało się, że miało to na celu jedynie próbę podniesienia rangi tego spotkania. Później jednak przewaga Juventusu wcale nie rosła i wobec ewentualnej porażki w najbliższym meczu zostaną nam tylko trzy punkty przewagi. Oczywiście pamiętam o naszym zaległym meczu z Parmą, jednak to nie są czasy Capello, gdy w takiej sytuacji moglibyśmy sobie śmiało dopisywać komplet punktów.
Pomińmy jednak drobiazgowe analizy punktów do zdobycia do końca sezonu i przejdźmy do rzeczy bardziej ogólnych. Końcówka sezonu, sześć punktów przewagi. Nie jest to różnica bardzo duża, jakże odległe są jednak oceny sezonu dla obu drużyn. Pod adresem Juventusu padają liczne pochwały (także ze strony najbliższych rywali, choćby ostatnio w słowach Maldiniego), czego nie można powiedzieć o przeciwniku. Potencjał i umiejętności na miarę LM, jednak forma i zaangażowanie lokujące klub zdecydowanie niżej. Już pierwsze kolejki wyglądały nieciekawie i gdy po upływie 1/3 sezonu Milan zdobył zaledwie połowę punktów lokalnego rywala – nawet najwięksi fani Milanu zaczęli odkładać marzenia o scudetto na przyszły sezon. Pozostały tylko marzenia o powtórce sprzed roku i zwycięstwie w LM. Tym razem jednak los nie okazał się tak łaskawy i gdy forma dopiero wzrastała na drodze Milanu nie stanął słaby Celtic, lecz znakomity Arsenal.
Teraz Milan w kolejnym ze swoich dwunastu finałów staje do walki o to, by uratować przegrany sezon. My z sześcioma punktami przewagi i zaległym meczem do rozegrania stoimy już po drugiej stronie barykady. Wprawdzie wciąż jest mnóstwo kibiców niezadowolonych z naszej pozycji w lidze czy piękna naszej gry (w szczególności z jego braku), jednak większość tifosich stara się docenić dokonania drużyny w walce o awans do grona najlepszych. Założenie przedmeczowe jest proste: nie przegrać spotkania. Dla Juventusu remis jest dobrym wynikiem, Milan powinno interesować tylko zwycięstwo. Zdobycie punktu i zbliżenie się na trzy oczka do Fiorentiny (która stoi przed trudnym zadaniem zdobycia punktów z Interem na San Siro) wiele nie pomoże w walce o czwartą lokatę w kontekście trudniejszego terminarzu drużyny z Mediolanu.
Z tego powodu mecz może być podobny do wspomnianego ostatniego meczu w Serie A w Turynie (12 marca 2006), gdy zadowalający się punktem Juventus skutecznie wybijał rywali z rytmu w tym, powiedzmy szczerze, nieciekawym spotkaniu.
Inne są jednak oczekiwania wspierane matematyką, inne są rzeczywiste pragnienia fanów. Niezależnie od tego, której drużynie kibicują – spragnieni są meczów na najwyższym poziomie. Milan, rozgrywając tylko dwa słabe mecze w fazie pucharowej Ligi Mistrzów, apetytów tych zaspokoić nie mógł, zwłaszcza przy fatalnych wynikach z wielkimi rywalami w Serie A (remis i trzy porażki w meczach z Romą, Interem i Juventusem). Jeszcze gorzej mają Juventini – ostatni mecz Juventusu w Lidze Mistrzów odbył się niemal dokładnie dwa lata temu. A i tak o tym meczu kibice woleliby zapomnieć – słaba gra, bezbramkowy remis na Delle Alpi i ostatecznie zostaliśmy wyeliminowani przez Arsenal (ten sam, który niedawno pognębił w LM naszego najbliższego rywala). Zawodnicy Juventusu starają się wynagrodzić to swoim kibicom wspaniałymi meczami na szczycie Serie A – w tym wygranymi z Romą i Interem, jednak dwa piękne mecze nie rekompensują rocznych zmagań z anonimowymi drużynami w Serie B.
Mecz ten ma także kolosalne znaczenie dla trenerów obu ekip. Wprawdzie obaj mają pełne poparcie zarządu, tajemnicą poliszynela jest jednak fakt, że nie musi to niczego oznaczać. Zwłaszcza dla włoskiej prasy, która czasami prześciga się w podawaniu coraz to nowych nazwisk mających zastąpić Ancelottiego albo Ranieriego (Prandelli, Spaletti, Mourinho, Lippi, Rijkaard, Benitez to tylko część z nich).
Ancelottiego wielu kibiców obwinia za ten nieudany sezon, zapominając o jego przeszłości.
Odwrotnie w Juventusie – dyskutuje się często o przeszłości Ranieriego, wypominając mu brak spektakularnych sukcesów. Trener ten od początku przez niektórych kibiców był uważany za przejściowego, zważywszy na jego dobre umiejętności i brak szkoleniowca z najwyższej półki gotowego zmienić swoją drużynę na nietypowego beniaminka z Turynu. Teraz, mimo trzeciego miejsca, wielu wróży mu taką samą rolę, jaką odegrał w Valencji czy Chelsea – trenera, który stworzył fundamenty pod przyszłe wielkie sukcesy obu klubów. By jednak do tych wielkich sukcesów mogło dojść – trzeba wykonać kilka kroków z kierunku Ligi Mistrzów. Pierwszy, ale za to największy, gdyż z bezpośrednim rywalem, można wykonać w najbliższym meczu. Niezależnie jednak od wyniku czeka nas jeszcze kilka spotkań. A zbliżać się do Ligi Mistrzów można nie tylko poprzez własne występy, ale także dzięki słabym wynikom pozostałych zainteresowanych. Jak wygląda sytuacja Juventusu i Milanu ze względu na terminarz?
Odpowiedź poniżej:
Milan – Reggina (ostatnia drużyna Serie A, ale podejmowana na własnym stadionie. Bilans 6-1-0)
Livorno – Milan (17 miejsce w Serie A, dawniej klasyczny średniak, teraz walczy o utrzymanie. Bilans 5-4-6)
Milan – Inter (klasyk Serie A, przedstawiać rywala nie trzeba. Bilans 23-22-28, lecz ostatnio krucho z Milanem w derbach)
Napoli – Milan (ciężki wyjazd, mecz na trudnym terenie, nawet, jeśli Milan lubi grać na wyjazdach. Bilans: 21-17-21)
Milan – Udinese (mecz u siebie z silną drużyną, jednak wiele będzie zależało od tego jak się będzie sytuacja Udinese przedstawiała przed ostatnią kolejką. Bilans: 17-11-4)

I analogiczne mecze Juventusu:

Juventus – Parma (teoretycznie dość łatwe spotkanie domowe z drużyną z dołu tabeli)
Atalanta – Juventus (ciężki mecz wyjazdowy. Jest to wprawdzie drużyna środka tabeli, jednak radząca sobie znakomicie na własnym terenie. Bilans: 18-21-7)
Juventus – Lazio (kolejna drużyna z środka tabeli, jednak podejmowana na własnym terenie. Z Lazio zawsze nam się dobrze grało w Turynie, więc podobnie powinno być i w tym meczu, gdyż Rzymianie słabo radzą sobie na wyjazdach. Bilans: 39-16-8)
Siena – Juventus (trzy mecze, trzy wygrane. Historia spotkań w Serie A na boisku rywala jest krótka, ale jakże miła dla nas. Bilans: 3-3-0)
Juventus – Catania (najsłabsza wyjazdowa drużyna w Serie A nie powinna mieć czego szukać w Turynie. Bilans: 7-1-1)
Sampdoria – Juventus (teoretycznie najcięższy mecz Juve po meczu z Milanem. Jednak wiele będzie zależało od tego, czy Sampa będzie o coś walczyła. Rozsądek podpowiada, że nie. Jeśli Juve będzie potrzebowało punktu lub punktów w tym meczu – sięgnie po nie. Bilans: 18-15-17).
art-mil2.png
Jak widać nadrabianie punktów w obecnym momencie to karkołomne zadanie dla Milanu. W zasadzie teraz powinni być ponad nami, by mieć z czego tracić. Tak jednak nie jest, dlatego nawet po jutrzejszej porażce Juventus wciąż będzie faworytem do awansu do LM.
Piłkarski los lubi jednak płatać liczne figle, dlatego lepiej go nie kusić.
Lepiej jutro wygrać i zacząć myśleć o tym, jak fajnie byłoby gdyby w eliminacjach do LM Juventus trafił na krakowską Wisłę :)

Miejsce w tabeli:

...
3. Juventus
...
5. Milan Juventus u siebie/Milan na wyjeździe:
...
2. Milan
...
4. Juventus Milan, jak widać, to typowa drużyna wyjazdowa. Zdobyli zaledwie punkt mniej na wyjazdach niż Juventus u siebie (Juve ma jeden mecz mniej), mając bilans bramkowy 28:13 przy odpowiadającym bilansie Juventusu – 27:7
Co ciekawe – Juventus jest drużyną, która do tej pory straciła zdecydowanie najmniej bramek na własnym terenie, dla odmiany żadna drużyna nie strzeliła więcej bramek w spotkaniach wyjazdowych niż Milan.
To tylko potwierdza tezę jak trudno wytypować zwycięzcę tego meczu. Bilans potyczek obu klubów w Turynie:
Ogółem spotkań: 72
Wygrane Juventusu: 32 (45%)
Remis: 21 (29%)
Wygrane Milanu: 19 (26%)
Bilans bramkowy: 111-87 To jest zdecydowanie korzystniejsza dla nas statystyka, jednak tak naprawdę niewiele ona oznacza. Ostatecznie mecze obu drużyn w Turynie (Serie A):
Juventus-Milan 0-0 12-3-2006
Juventus-Milan 0-0 19-12-2004
Juventus-Milan 1-3 14-3-2004
Juventus-Milan 2-1 10-11-2002
Juventus-Milan 1-0 14-4-2002 Dwa remisy, dwie nasze wygrane oraz jedno zwycięstwo Milanu. Zakładając, że remis uznany za korzystny rezultat to mamy pełne prawo być przedmeczowymi optymistami. Bilans Juventusu w spotkaniach u siebie:
9-4-2
Bilans Milanu na wyjeździe:
9-3-4
Matematycznie oszacowane prawdopodobieństwo końcowego wyniku na podstawie tych bilansów:
Wygrana: 55%
Remis: 18%
Porażka: 27% Wynik głównie wynika głównie z faktu czterech wyjazdowych porażek Milanu (Palermo, Atalanta, Inter oraz Roma) i zaledwie dwóch domowych porażkach Juventusu (Udinese oraz Fiorentina). Ostatnich pięć meczów Milanu na wyjeździe:
Torino - Milan 0 : 1
Roma - Milan 2 : 1
Empoli - Milan 1 : 3
Catania - Milan 1 : 1
Parma - Milan 0 : 0 Dwa zwycięstwa, dwa remisy oraz porażka. Trzeba jednak zaznaczyć, że na te mecze przypadł tylko jeden z drużyną z góry tabeli, pozostałe drużyny są z miejsc 14-18. A i tak potrafiły urwać cztery punkty utytułowanemu rywalowi.

Oto jak widza sprawę bukmacherzy:

(nasza wygrana/remis/przegrana w procentach)
Bet365:41/31/28
Bwin:39/30/31
STS:40/31/29 Przewidywane składy:
boisko-mil1.pngboisko-mil2.png
Jak wyraźnie widać – osłabiona obrona Milanu (zwłaszcza po odrzuconej apelacji w sprawie Nesty) wygląda nader obiecująco dla Juventusu. Jeśli tylko pomoc Juventusu zagra na wysokim to można liczyć na niejedną groźna sytuację pod bramką Kalaca. Skoro już jesteśmy przy osłabieniach to rozjaśnijmy nieco sytuację osobom słabiej zorientowanym w temacie: Juventus:
- Andrade czyli standard
- Zanetti. Miał odpoczywać, by być zdrowym na mecz z Milanem, jednak jego stan zdrowia nie pozwala na występ.
- Nedved – po urazie głowy, jaki doznał w ostatnim meczu, jego dyspozycja fizyczna jest zagadką. Wiadomo, że Czech będzie walczył na 110% i żaden nakaz oszczędzania się ze względów zdrowotnych nie trafi do jego serca. Z obawy o groźniejszą kontuzję Czech nie został powołany na mecz.
- Zebina – stracił miejsce w podstawowym składzie na rzecz Grygery, jednak wielu chętniej widziałoby boki obrony Grygera – Zebina niż Molinaro – Grygera.
Teoretycznie zagrać już może Marchionni, ale po tak długiej kontuzji nie zostanie rzucony od razu na tak głęboką wodę.
(zagrożeni dyskwalifikacją w meczu z Atalantą są: Nocerino, Palladino, Salihamidzic, Trezeguet, Grygera, Zanetti) Milan:
- Ronaldo – gdy grał, to prezentował się nader dobrze, ale jego zakup od samego początku był okupiony dużym ryzykiem ze względu na podatność na kontuzje tego piłkarza. I to się teraz mści.
- Oddo – podstawowy prawy obrońca. Kupowany jako przyszła gwiazda, szybko jednak jego fani wrócili na ziemię. Zawodzi niemal tak często, jak gra. Przeszedł jednak operacje i nie będzie do dyspozycji Ancelottiego. Jego miejsce ma zająć Bonera, który rozegrał tam ostatnio znakomite spotkanie. Średnia not Oddo: 5,74
- Jankulowski – Czech jest wielkim nieobecnym tego sezonu w Milanie. Jego gra na lewej obronie prezentowała się wcześniej wyjątkowo okazale, jednak za sprawą kontuzji w tym sezonie zdołał rozegrać zaledwie 859 minut w Serie A i nie radził sobie zbyt dobrze. Średnia not: 5,59. Jego występ jednak wciąż jest możliwy.
- Nesta – nazwisko zna każdy. Podpora defensywy Milanu i do niedawna także reprezentacji Włoch. Z powodu faulu i dyskusji z sędzią został wyrzucony z boiska w ostatnich minutach meczu z Atalantą i zawieszony na dwa spotkania. Apelacja nie przyniosła skutku, dlatego ze względu na nieobecność Kaladze partnerem Maldiniego w środku będzie prawdopodobnie Simic. To spory problem dla defensywy Milanu, nawet pamiętając o słabszych występach Nesty, jakie mu się ostatnio przytrafiały. Średnia not: 6,28
- Kaladze – wspomniany wcześniej środkowy obrońca nie będzie mógł zagrać z Juventusem z powodu nadmiaru żółtych kartek. Podstawowy środkowy obrońca Milanu (25 spotkań w wyjściowym składzie Serie A) z średnią not równą 6,00
- Pato – jego nieobecność jest nader niepewna. Podobnie jak z Zanettim po stronie Juve, ten gracz miał odpoczywać, by być gotowym na sobotni mecz. Istnieją jednak obawy, że nie wystąpi w tym meczu, a o miejscu w podstawowym składzie można zapomnieć. Jego dołączenie w styczniu do drużyny podniosło wyraźnie efektowność i efektywność ofensywy Milanu, dość powiedzieć, że to on strzelił najwięcej goli z gry w Serie A spośród całej drużyny Milanu. Wprawdzie czasami słychać opinie, że to bramki dość szczęśliwe i z przypadkowych sytuacji, jednak nie widać powodu, by szczęście miało go z Juventusem opuścić. Wciąż jednak przeplata dobre występy ze słabszymi i nieskutecznymi, stąd średnia not: 6,11.
(zagrożeni dyskwalifikacją w meczu z Regginą są: Nesta, Favalli, Oddo, Ambrosini, Gattuso) Kluczowi zawodnicy:
Juventus: Sissoko. Defensywny pomocnik robi furorę po przejściu do Juve trzy miesiące temu. Od tego czasu zaskarbił sobie sympatię kibiców i wywalczył miejsce na boisku. Teraz jednak czeka go ciężkie zadanie, siła Milanu nie polega na snajperze czekającym na piłki, lecz na licznych graczach potrafiących wyprowadzić piłkę spod linii środkowej (Kaka, Seedorf, Pirlo czy nawet Ambrosini) i dlatego tak ważna będzie gra Sissoko i przejęcie kontroli nad środkiem pola.
Milan: Pirlo. Nie jest to jego najlepszy sezon w karierze, jednak ze względu na problemy z linią pomocy Juventusu (umiejętności defensywne Nedveda czy Zanettiego będą trudne do zastąpienia), Włoch może mieć wystarczająco dużo miejsca, by znów dyrygować w doskonały sposób grą swojego klubu. Na kogo warto zwrócić uwagę:
Juventus: Camoranesi – w walce z trzema defensywnymi pomocnikami w środku pola Milanu to przebojowość Mauro może być ważniejsza niż waleczność i boiskowa inteligencja Nedveda. Dodajmy do tego przeciętnego lewego obrońcę Milanu (prawdopodobnie Favalli) to mamy odpowiedź na pytanie, dlaczego Camoranesi może zostać bohaterem tego spotkania.
Milan: Kaka. Niby w nienajlepszej formie, niby w Serie A najczęściej nie błyszczy, jednak umiejętności ten piłkarz wciąż ma niesamowite. Wystarczy głupia strata piłki zawodnika Juventusu, by Brazylijczyk mógł wykorzystać swoją szybkość i przebojowość. A stąd już krótka droga do straty bramki. Być może nie radzi sobie najlepiej ze zmasowaną obroną rywala, jednak takowej w Turynie raczej nie napotka. Rozjemcą tego meczu będzie pan Gianluca Rocchi. Sędzia swoją karierę na najwyższym szczeblu we Włoszech rozpoczął 4 lata temu i dziś jest jednym z najczęściej sędziujących (to będzie jego 17 spotkanie w Serie A w tym sezonie). Średnia not na poziomie 5,84 nie wyróżnia go niczym szczególnym.
Na uwagę może zasługiwać umiarkowanie niska ilość gwizdanych fauli (34,13 średnio na mecz) i dość częste wyrzucanie graczy z boiska – aż ośmiokrotnie sięgał po czerwony kartonik, czyli średnio w co drugim spotkaniu.
Dla odmiany, karnych sędzia gwizdać wyjątkowo nie lubi – zaledwie raz wskazywał na popularne wapno, co w kontekście kontrowersyjnych karnych dyktowanych przeciwko Juventusowi mogło zaważyć na jego wyborze.
Podczas sędziowanych przez niego meczów padały następujące rezultaty:
Wygrana gospodarzy: 6
Remis: 7
Wygrana gości: 3 W tym obecnym sezonie sędziował następujące spotkania z udziałem Juventusu bądź Milanu:
Torino-Juventus 0-1
Juventus-Inter 1-1
Catania-Juventus 1-1
Udinese-Juventus 1-2
Juventus-Napoli 1-0
Milan-Genoa 2-0 Czyli żadna z drużyn nie powinna narzekać. Kończąc już zapowiedź dodam, że mecz Juventusu z Milanem będzie można obejrzeć na programie Canal+, ale wszyscy zainteresowani powinni być tego świadomi i do obejrzenia tego spotkania nikogo nie trzeba zachęcać.
Dość powiedzieć, że nawet serwis Z czuba napisał o tym meczu w zapowiedzi weekendowej, a zwykli traktować Serie A tak, jak ja ligę szkocką.
Miejmy więc nadzieję, że ten szlagierowy mecz spełni oczekiwania wszystkich kibiców ze względu na piękno gry, a także kibiców Juventusu ze względu na wynik.

Komentarze (0)

Póki co nie ma tu żadnych komentarzy

Najnowsze komentarze

Tabela ligowa

# Zespół Z P R PKT
1 Juventus 30 3 5 95
2 Napoli 28 3 7 91
3 Roma 23 7 8 77
4 Lazio 21 8 9 72
5 Inter 20 6 12 72
6 Milan 18 10 10 64
7 Atalanta 16 10 12 60

Wasze Sondy

Mega ultra super hiper spierdolony
20%
Chujowy
20%
Zjebany
20%
Popierdolony
20%
Cipowaty
20%
Dobry trener :D haha, na prawde to jest chujowaty
0%
Panel Menu