VAR w Serie A to będzie koszmar

Rozpoczęcie rozgrywek w ramach Serie A zbliża się wielkimi krokami, a jednym z większych wydarzeń przedsezonu było opublikowanie informacji, iż liga decyduje się na wprowadzenie systemu weryfikacji wideo (ang. Video Assistant Referees, w skrócie VAR) już od sezonu 2017/2018. Pomimo hucznego przyjęcia, coraz więcej osób zwiastuje potężną katastrofę, jaka wiąże się z tym faktem. Wyrazem tych obaw jest między innymi poniższy artykuł, opublikowany w zeszłym miesiącu przez Susy Campanale – znaną komentatorkę włoskiego calcio - w anglojęzycznym serwisie traktującym o lidze włoskiej – football-italia.net. Zapraszamy do lektury. 

 

  VAR, czyli jak pewien koszmar nawiedzi Serie A  

Po wielu dekadach narzekań, próśb i żądań – przynajmniej we włoskich studiach pomeczowych - VAR zostaje w końcu zaimplementowany. Pomysł wprowadzenia weryfikacji video został przyjęty z niemałym entuzjazmem, gdyż reklamowano go jako środek na zakończenie nieprzerwanej od 6 lat hegemonii Juventusu w Serie A. Oprócz tego widziano w systemie VAR zarówno sposób na natychmiastowe zażegnanie wszelkich protestów podczas gry, jak i receptę na przydarzające się błędy sędziów. Cele były szczytne, lecz gdy system zobaczono w akcji, wszyscy zostali sprowadzeni na ziemię. Ludzie obecnie zaczynają rozumieć to, przed czym przestrzegano już jakiś czas temu – weryfikacja video przyniesie więcej złego niż dobrego.  

Na wstępie muszę wyjaśnić, iż nie jestem przeciwko idei używania technologii w piłce nożnej jako takiej. Przykładowo, system goal-line uznaję niczym za dar od niebios. Nie uważam też, by niewłaściwym było przerywanie gry, gdy zaistnieje potrzeba bliższego przyjrzenia się początkowo wątpliwej decyzji sędziowskiej. Stoję jednakże na stanowisku, że fundamentalny brak wzajemnego zaufania we włoskim futbolu zostanie tylko pogłębiony wskutek stosowania VAR.  

W programach telewizyjnych, które traktują o rozgrywkach włoskiej Serie A, co chwilę prowadzone są zajadłe, godzinowe dyskusje o sytuacjach widzianych z dziesięciu różnych punktów widzenia, w pięciu szybkościach, a eksperci wciąż nie są zgodni w swoich ocenach – pewnym za to według nich jest w każdym przypadku jedno: sędzia wykazał się niekompetencją. Sędzia ma niezaprzeczalny „komfort” zobaczenia danej sytuacji tylko raz w czasie rzeczywistym, krytycy wobec tego powinni przynajmniej udawać, że są w stanie okazać zrozumienie za błąd arbitra. Pójdźmy jednak dalej i zastanówmy się, co w przypadku, gdy sędzia zobaczy dokładnie taki sam obraz na powtórkach, jak my przed telewizorami i spontaniczne, pod presją otoczenia, oceni sytuację odmiennie niż reszta, co wtedy? Wszyscy z pewnością poprzestaną na prostym stwierdzeniu: „no cóż, EWIDENTNIE został przekupiony”. Nie będzie usprawiedliwienia. Czekam już na pierwszą osobę, która powoła się na jakieś wydarzenie meczowe we włoskim parlamencie, wskazując na konieczność wszczęcia śledztwa w sprawie przyjętych zakładów bukmacherskich na to spotkanie.  

Prawda jest taka, że do dzisiaj się nie nauczyliśmy, iż większość incydentów w futbolu nie jest jednoznaczna. Dla jednych dana sytuacja jest faulem, podczas gdy dla innych to twarde, lecz przepisowe wejście w piłkę. Jako punkt odniesienia niech posłuży piłka ręczna – przykładowo przepisy mówiące o tym, jak oceniać celowość danego zagrania są mało precyzyjne, żeby nie powiedzieć - bardzo mętne. Wszystko jest przedmiotem interpretacji. Nawet ocena spalonego w futbolu nie jest tak jasna, jak kiedyś. Obecnie strona atakująca korzysta z przywileju tzw. „promowania gry ofensywnej”, dlatego przerwanie gry następuje często jedynie wskutek interpretacji sędziego. W praktyce zatem zdarza się bardzo mało sytuacji, w kontekście których można powiedzieć: „niestety, sędzia bez wątpienia ocenił to źle”.  

System VAR był wykorzystywany podczas Pucharu Konfederacji oraz podczas Mistrzostw Świata U-20, przynosząc iście marne, a zarazem bolesne rezultaty. Szczególnie głośnym echem odbiło się niepodyktowanie murowanego rzutu karnego na rzecz Chile przeciwko Portugalii w półfinale turnieju rozgrywanego w Rosji – przy użyciu nowej technologii przewinienie było przecież łatwe do wychwycenia.  Z kolei, Niemcom udało się zwyciężyć w meczu finałowym pomimo tego, że Gonzalo Jara (Chile) uniknął ewidentnej czerwonej kartki po ataku łokciem w skroń niemieckiego pomocnika, Timo Wernera. Serbski sędzia, Milorad Mazic, obejrzał powtórkę tej sytuacji, lecz uznał, że w tej sytuacji pokazanie żółtej kartki faulującemu jest wystarczające, a była to jedyna rzecz, której nie było mu wolno zrobić w takich okolicznościach. Sędzia powinien albo uznać, że działanie Jary było celowe, więc wiąże się z ukarniem w postaci wydalenia z boiska, bądź uznać, iż umyślność tu nie wystąpiła, więc nie ma potrzeby indywidualnego karania sprawcy przewinienia. Swoiste „wycenienie” uderzenia łokciem na żółtą kartkę było w tej sytuacji wyrazem słabości arbitra, bowiem zastosowanie salomonowego rozstrzygnięcia w żaden sposób się tu nie broni.  

Chile oraz Niemcy szybko przeszły z tym wydarzeniem do porządku dziennego z wartym odnotowania spokojem – przypuszczalnie tylko dlatego, że to Puchar Konfederacji, a więc trofeum o zdecydowanie niższej randze. Szczerzę życzę powodzenia, jeśli sądzicie, że takie spokojne i wyważone reakcje będą towarzyszyły meczom w Serie A. W każdym meczu ligowym, przy analogicznej sytuacji, będzie zgiełk, kocioł, wszyscy piłkarze bądź biegnący tłumnie do monitorów bądź wpatrzeni w wielkie stadionowe telebimy – i każdy z nich będzie miał potrzebę podzielenia się swoją opinią na temat tego, co właśnie zaszło na boisku.  

Kolejną rzeczą, którą uwidocznił Puchar Konfederacji jest to, że zasady korzystania z systemu VAR są bardzo niejasne. Niektóre incydenty nie były przedmiotem oceny, ponieważ zawodnicy nie zasugerowali konieczności użycia VAR - zakładając, iż to sędziowie siedzący przed ekranami komputerów będą automatycznie reagowali w przypadkach wątpliwych. Ponownie odnosząc się do innych sportów – np. w tenisie istnieje limit prób odwołania się od decyzji sędziowskiej [ang. challenge]. Natomiast w piłce nożnej na ten moment możesz radośnie prosić o weryfikacje każdego jednego zwarcia w polu karnym.  Poczekajmy chwilę, a doczekamy się rodzimej, włoskiej tradycji sprawdzania każdego przewinienia w polu karnym przy każdym rzucie różnym czy wolnym. Gwarantuję wam, że w każdym przypadku znajdzie się chociaż jedno starcie nadające się do zweryfikowania. Które zachowania zatem w takiej sytuacji zostaną prześwietlone, a o które nie? Czy np. zawodnik wciąż otrzyma kartkę za kłótnię z arbitrem, jeśli weryfikacja wideo następnie wykaże, że miał rację?  

Jakieś dziesięć lat temu napisałam artykuł o niczym innym jak o tym, że technologia nie pomoże rozwiązać problemów we włoskim futbolu, ponieważ ktoś zawsze będzie przekonywał, że „mechaniczny” sędzia wydający wiążące werdykty, został zaprogramowany przez sympatyka Juventusu. W moim przekonaniu, VAR przyniesie finalnie ze sobą dwie najgorsze rzeczy – wyeliminuje odpowiedzialność sędziego za podjęte decyzje, a jednocześnie nie rozwiąże problemu rozstrzygania sytuacji „stykowych”, bo te zawsze wymagają interpretacji, niezależnie od ilości i jakości powtórek wideo.  

 

źródło: football-italia.net

autor: Susy Campanale 

tłumaczenie: Michał Pieróg (tItOveN)

 

 

 

Komentarze (6)

Z jednej strony zgoda, we Włoszech zapewne po pierwszym błędzie z VAR na korzyść Juve będzie ostra jazda, ale z drugiej strony chociaż przy tych spalonych no chyba,ze będą takie cyrki jak z Milanem http://i.imgur.com/sMXLqfn.jpg. No i przy tych karnych też na pewno sporo pomoże.
Aczkolwiek jak dla mnie to powinni zacząć karać nurków i to konkretnie, sporo jest takich sytuacji gdy gracze z premedytacją oszukują na boisku i robią to w sposób wręcz idealny gdzie dopiero powtórki pokazują,że symulowali i za to powinni lecieć kary na kilka meczy zawieszenia.

  Załączniki
 

Póki co to puste gdybanie i domysły co będzie. Pograją sezon to będzie można oceniać i krytykować. Tu padają 2-3 argumenty i to jeszcze z turnieju gdzie było to testowane a już wniosek, że to coś nie może działać i zniszczy piłkę.

Btw żółta kartka w meczu Chile Niemcy? Brytyjski komentator dorzucił 3 możliwość równie prawdopodbną jak dwie wymienione przez autorkę- nieumyślne zagranie, ale niebezpieczne. Po to są sędziowie żeby interpretować takie sytuacje.

  Załączniki
 

Dybla z 10 na plecach od przyszłego sezonu, także temat jego odejścia w tym okienku definitywnie zamknięty.

  Załączniki
 
  1.    Apo

Oby nie było jak z Pogbą - damy mu "10" żeby trochę zyskać marketingowo, a po sezonie i tak odejdzie.

  Załączniki
 

Pierwszy sezon to faktycznie będzie koszmar. Potem myślę, że będzie lepiej. Tak czy srak, gorzej niż teraz być nie będzie. Interpretację można obronić, głupi błąd już nie.

  Załączniki
 

Ból dupy, że jak system był testowany to też były błędy. Oczywiście, że były, po to są testy. Teraz sędziowie powinni być dodatkowo przeszkoleni, żeby ten system optymalnie wykorzystać i moim zdaniem będzie lepiej.

  Załączniki
 
Póki co nie ma tu żadnych komentarzy

Najnowsze komentarze

Tabela ligowa

# Zespół Z P R PKT
1 Napoli 9 0 1 28
2 Juventus 9 1 1 28
3 Inter 8 0 2 26
4 Lazio 8 1 1 25
5 Roma 8 2 0 24
6 Sampdoria 5 2 2 17
7 Fiorentina 5 4 1 16
Panel Menu