Artykuły

Statistics
  • 100 Articles
Pierwszy od dekady

W Mediolanie transfery między rywalami „zza miedzy" nie są niczym...
Pierwszy od dekady

W Mediolanie transfery między rywalami „zza miedzy" nie są niczym niezwykłym. Zawodnicy wielokrotnie zmieniali Milan na Inter i odrotnie. Kilku takich piłkarzy potrafiłby wymienić nawet średnio zorientowany fan calcio: Baggio, Seedorf, Pirlo, Helveg czy Vieri - a jest to tylko cząstka listy z ostatniego dziesięciolecia! Nawet słynne San Siro nosi nazwę imię piłkarza, który reprezentował barwy obu mediolańskich klubów - Giuseppe Meazza.

W Turynie sytuacją ma się zupełnie inaczej. Piłkarzy, którzy grali w obu klubach ze stolicy Piemontu jest zaledwie kilkunastu. Takich, którzy do Juventusu przenieśli się prosto z AC Torino tylko ośmiu: Silvo Piola (w roku 1945), Riccardo Carapellese (1952), Luigi Simoni (1960), Serena Aldo (1985), Luka Fusi i Robert Jarni (1984), Gianluca Pessotto (1995) i Federico Balzaretti (2005), Co ciekawe nigdy, żaden zawodnik nie powędrował w „drugą stronę". Łatwo zauważyć, że poszczególne transfery oddzielały często całe dekady! Nic więc dziwnego, że zawsze wywoływały wiele kontrowersji i niezdrowych emocji.

Zdrajca

W takich (a nawet gorszych) okolicznościach przechodził do bianconerich Federico Balzaretti. Gdy w 2005 roku Torino ogłosiło bankructwo, kibice wiedzieli, że większości piłkarzy nie da się zatrzymać. Wierzyli jednak, że najzdolniejszy z nich, ulubieniec trybun, chłopak z Turynu, wychowanek klubu - Federico - zostanie z drużyną. Tak się jednak nie stało.

„Franco Cimminelli oraz prezydent Attilio Romero obiecywali, że uratują klub. Niestety, było to nie możliwe. Czułem niesamowity ból." - tak młody defensor wpomina tamten okres. Dodaje też: „Nie dostałem od nowego Torino żadnej propozycji. Byłem wolnym piłkarzem i sam mogłem podjąć decyzję".

Prasa snuła spekulacje na temat jego dalszej kariery. Łączono go z Treviso, Parmą i Lazio. Był też o krok od przejścia do Romy. Wtedy na rozmowę zaprosił go Luciano Moggi. Gdy po spotkaniu wychodził z gabinetu dyrektora Juventusu, był już zawodnikiem „Starej Damy". Jak sam mówi: „Była to oferta, której nie mogłem odrzucić. Spodziewaliśmy się z moją dziewczyną dziecka. Chcieliśmy być blisko domu i rodziny. Bianconeri obiecali mi, że nie oddadzą mnie do żadnego innego klubu na wypożyczenie. Postanowiłem przyjąć ofertę Juve, nawet jeśli nie dostawałbym regularnej szansy gry".

Kibice Torino nie przyjęli do wiadomości takiego tłumaczenia i z miejsca okrzyknęli go zdrajcą. Zaczęły się szykany, obelgi i wulgarne hasła, pisane sprayem, na ścianach jego domu. Kiedy zaczął otrzymywać listy i telefony z pogróżkami, zmienił ades. Musiał również zamknąć swoją oficjalną stronę internetową, gdy została ona zaatakowana przez hakerów. W ten sposób dawała o sobie znać gorycz kibiców „Squadra Granata", którzy widzieli w nim przyszłego kapitana swojej ukochanej drużyny.

Nowy rozdział

Ten urodzony (6 XII 1981) w Turynie obrońca związany był z Torino od najmłodszych lat. To w tym klubie przechodził wszystkie szczeble piłkarskiej edukacji. Tam również wywalczył młodzieżowy Puchar Włoch. W 1999 roku został wypożyczony na dwa lata do trzecioligowego Varese. Później czekał go jeszcze rok gry w drugoligowej Sienie. W końcu w 2002 roku powrócił do Torino gdzie z miejsca „wskoczył" do pierwszego składu. Przez trzy lata był tam pierwszoplanową postacią. W roku 2005 podpisał kontrakt z Juventusem. Jak sam mówi rozpoczął się nowy rozdział w jego życiu.

W „Starej Damie" na swoją szanse czekał przez pięć miesięcy. Jak to czasem bywa skorzystał na kontuzjach kolegów z drużyny. Dziś już wiadomo, że ją wykorzystał. W kolejce do miejsca na boku obrony wyprzedził Birindelliego Blasiego i Zebinę.

Gdy w meczu z Interem na San Siro nie mógł zagrać Zambrotta, Cappelo postawił na dwóch młodzików: Balzarettiego i Chielliniego. Obaj spisali się świetnie wyłączając z gry Stankovica, Figo i Kily Gonzaleza, walnie przyczyniając się do zwycięstwa 2:1. Po spotkaniu „don Fabio" nie szczędził im pochwał: „Wspomnicie moje słowa. Oni stanowią przyszłość reprezentacji Włoch!"

Przyszłość

Niektórzy kibice, z uwagi na jego wszechstronność, widzieli w nim drugiego Zambrottę. Inni, ze względu na żywiołowość, waleczność i... fryzurę, porównywali go do Pavla Nedveda. To wielkie wyróżnienie dla tak młodego piłkarza.

Gdy w wyniku afery „calciopoli" Juventus został zdegradowany do serie B, a wiele „gwiazd" pierzchło z klubu, jak szczury z tonącego okręty, Federico postanowił zostać. Wie, że będzie miał pewne miejsce w składzie - zarówno w drugiej lidze jak i po spodziewanym powrocie do serie A.

Przed Balzarettim rysuje się jasna przyszłość. Czy uda mu się osiągnąć w barwach Juve tyle, ile poprzedniemu, kupionemu z Torino zawodnikowi - Gianluce Pessotto? Czy tak jak On zaskarbi sobie miłość tifosich Juventusu? Miejmy nadzieję, że tak. Talentu na pewno mu nie zabraknie.


źródła:
- "Piłka nożna" (wrzesień 2005)
-  Calcio Italia (Grudzień 2005, numer 124)

 

  1.   19 sierpień 2006
  2.   Artykuly

Jego kariera przypomina przysłowiowy „American Dream”, w którym zwykły, przeciętny człowiek...

Jego kariera przypomina przysłowiowy „American Dream”, w którym zwykły, przeciętny człowiek może – dzięki swojej ciężkiej pracy – zostać bogaczem. Praca, praca i jeszcze raz praca to – jak sam mówi – jego recepta na sukces.

Urodził się 21 września 1974r w Pontecorvo. W południowej części regionu Lazio spędził również swoją młodość. Tam też stawiał swoje pierwsze kroki w futbolowym świecie. Pierwszym klubem, którego trykot przywdziewał było miejscowe Pontecorvo. W wieku 17 lat przenosi się do AS Sora Calcio, drużyny grającej wówczas w serie C2 (czwarty poziom rozgrywek w Italii). Przez pierwsze dwa sezony nie można go było raczej zaliczyć do grona „pewniaków” do gry w wyjściowym składzie. Mimo to udało mu się zaliczyć odpowiednio 15 i 18 występów ligowych. Drugi sezon Sora skończyła na miejscu premiowanym awansem do serie C1. Rok ten okazał się dla młodziutkiego Gianicheddy prawdziwym przełomem. Zaliczył ponad 30 występów w lidze, spisując się na tyle dobrze, że wpadł w oko działaczom pierwszoligowego Udinese. Wraz z tym transferem rozpoczął się nowy etap w jego życiu.

Początki w Udine nie były łatwe. Trener nie ufał zaledwie 21 letniemu pomocnikowi na tyle by zrobić go zawodnikiem pierwszego składu. W efekcie, w pierwszym sezonie, Giuliano zagrał w zaledwie 8 meczach swojej nowej drużyny. Nie tracił jednak czasu ani nadziei i całą energię wkładał w treningi. Szkoleniowiec docenił jego wysiłki i determinację i kolejny cykl rozgrywek, młody Włoch zakończył z 23 spotkaniami na koncie. To jednak wciąż go nie satysfakcjonowało i wciąż wytrwale pracował na swoją grą. W sezonie 1997/98 był już podstawowym graczem bianconerich a rok 1999 przyniósł największy sukces Udinese ostatnich lat – 3 miejsce w Serie A. W klubie pozostał jeszcze przez dwa sezony będąc jedną z jego największych gwiazd. Zaliczył 9 występów w pucharze UEFA, zadebiutował także w kadrze Włoch. Wciąż jednak był głodny sukcesu. Nic więc dziwnego, że gdy w 2001r Lazio objął były trener Udinese – Zaccheroni – skorzystał z propozycji przeprowadzki do Rzymu.

Można powiedzieć, Giuliano „wrócił do domu”. Biorąc pod uwagę miejsce narodzin piłkarza, gra w Lazio musiała być dla niego dużym przeżyciem emocjonalnym. Ten fan koszykówki i wyścigów Formuły1 podbił serca rzymskich tifosi swoją wolą walki i żelaznym charakterem. Nawet gdy Lazio pałętało się w ogonie ligowej stawki, nigdy nie mieli do niego żadnych pretensji o słabszą grę.

W klubie ze stolicy grał przez cztery sezony. W każdym z nich nie miał problemu z wywalczeniem miejsca w składzie. Dwukrotnie, z rzymskim klubem, wywalczył awans do elitarnej Ligi Mistrzów. Zagrał w niej łącznie 8 spotkań. Niestety Lazio nie było w stanie konkurować z Juventusem, Milanem czy Interem w Serie A i jedynym osiągnięciem jakim może się pochwalić Giannichedda, to zwycięstwo w Coppa Italia ‘04. W finale, w pokonanym polu został... Juventus Turyn. Jak na blisko 30 letniego piłkarza dorobek to niezbyt okazały. Nic więc dziwnego, że gdy wygasł jego kontrakt z biancocelesti zdecydował się na przeprowadzkę. Wybrał ówczesnego mistrza Włoch – Juventus.

W klubie ze stolicy Piemontu za konkurentów do gry na środku pomocy miał takich mistrzów jak Vieira i Emerson. Nie miał więc większych szans na grę w podstawowym składzie. Był za to „pierwszym zmiennikiem”. Zagrał w sumie 15 razy w serie A co można uznać za dobry wynik. Jeszcze lepszy wynik osiągnął cały zespól, który zdołał obronić scudetto. Niestety później wybuchła osławiona afera „calciopoli” i po pokazowym procesie odebrana Juve oba tytuły a także zdegradowano go serie B. Ze „Starej Damy” odeszło wielu graczy. Guliano postanowił jednak zostać. Liczył zapewne, że będzie mu dane zasmakować jeszcze sukcesu w koszulce bianconerich. Czy jego marzenia się spełnią? Miejmy nadzieję, że tak.

  1.   19 sierpień 2006
  2.   Artykuly
Co prawda największe sukcesy odnosił w barwach Barcelony, lecz przebieg jego kariery sprawił...
Co prawda największe sukcesy odnosił w barwach Barcelony, lecz przebieg jego kariery sprawił iż stał się ikoną całego piłkarstwa. Ponieważ ten tak pięknie i elegancko grający zawodnik występował również w Juventusie z czystym sumieniem możemy uznać go również za legendę bianconerich

O tym, że będzie sportowcem wiadomo było już w momencie jego narodzin (15 czerwca 1964). Zresztą trudno żeby było inaczej skoro jego ojciec był zawodowym piłkarzem ( w reprezentacji Danii rozegrał 20 spotkań ), natomiast matka uprawiała wyczynowo piłkę,,, ręczną. Micheal zdecydował się pójść drogą ojca i postawił na futbol - zwłaszcza, że od maleńkości wykazywał spory talent. Już jako 8 letni chłopiec rozpoczął treningi w drużynie Brondby. Pod czujnym okiem trenerów rozwijał tam swoje umiejętności do 13 roku życia. Wtedy to został oddany do lokalnego rywala KB Kopenhaga, występującego w niższych klasach rozgrywkowych. Tam powoli przebijał się do pierwszego składu by wreszcie stać się gwiazdą. W sezonie 1981/82 zagrał pół sezonu w 1 lidze by na wiosnę wrócić do macierzystego Brondby. Mimo, że miał ledwie 17 lat rozegrał 14 spotkań strzelając 8 bramek !

Nagrodą za tak dobrą formę było powołanie do reprezentacji Dani. Debiut zaliczył w... dniu swoich 18 urodzin. Uczcił ten fakt w najlepszy możliwy sposób - strzelił honorową bramkę w meczu z Norwegią (1:2). Następny sezon był w jego wykonaniu jeszcze lepszy: 15 bramek w 24 grach mówi samo za siebie. Dla wszystkich stało się jasne, że oto nadszedł kres jego występów na duńskich boiskach. W kolejce po młodego geniusza ustawiły się największe europejskie firmy: Ajax, Liverpool, Real Madryt czy Barcelona. Ostatecznie podpis młodego piłkarza pod kontraktem zdobyła "Stara Dama" z Turynu.

Mimo iż formalnie Laudrup stał się piłkarzem Juventusu nie od razu przyszło mu założyć  koszulkę w pasy. W owym czasie we Włoszech obowiązywał lilaudrup2-art.pngmit ograniczający ilość "stranierich" w drużynie. W Juve limit ten wykorzystywały gwiazdy tamtych lat: Michel Platini i Zbigniew Boniek. Tak więc zamiast w stolicy Piemontu Michael zamieszkał w stolicy... Włoch. Został bowiem wypożyczony na dwa sezony do rzymskiego Lazio. Mimo iż drużyna należała wtedy do ligowych średniaków młody Duńczyk należał do jaśniejszych postaci Serie A. Następnego roku Lazio grało jeszcze gorzej czego efektem była degradacja do Serie B. Michael nie musiał się tym jednak martwić gdyż od nowego sezonu stał się zawodnikiem Juventusu gdzie zastąpił ulubieńca kibiców - "Zibiego".

Początek gry w nowym klubie był bardzo obiecujący. Najpierw Puchar Interkontynentalny a rok później scudetto. Niestety był to "łabędzi śpiew" wielkiego Juventusu pierwszej połowy lat osiemdziesiątych. Dla najsłynniejszego włoskiego klubu nadeszły długie lata posuchy. Kiedy po kolejnym sezonie w klubowej gablocie nie pojawiło się żadne nowe trofeum, Laudrup postanowił odejść. Chętnych nie brakowało. Ostatecznie genialny piłkarz przeniósł się do budującej swą potęgę Barcelony.

Socios teamu z Kataloni nie wykazywali większego entuzjazmu z tego transferu. Szybko laudrup3-art.pngjednak miało się to zmienić. Mimo iż pierwszy sezon zakończyli tylko z Pucharem Króla, Michael wiedział, że przyszło mu występować w rodzącej sie "Wielkiej Barcelonie". Johan Cruyff zbudował zespół, który w pierwszej połowie lat '90 nie miał obie równych zarówno w Hiszpanii jak i Europie. W ciągu 4 lat zgarnął 4 kolejne (!) tytuły mistrza Hiszpanii, Puchar Europy (1992) i Superpuchar Europy (1992). Jednym z twórców tych sukcesów był oczywiście Duńczyk. W ostatnim sezonie musiał niestety pogodzić się z rolą zmiennika nowej gwiazdy "Dumy Katalonii" - Romario. Kiedy został pominięty w składzie na pamiętny finał LM z Milanem w 1994 ( Barca poleegła 0:4 ) postanowił odejść. Ku wściekłości kibiców  Barcelony na nowy klub wybrał sobie... Real Madryt.
W stolicy Hiszpanii spędził dwa sezony. Nie osiągnął tak znaczących sukcesów jak w poprzednim klubie ale nie bez znaczenia był jego wkład w jego... detronizację. Real Madryt z Laudrupem w składzie przełamał w końcu hegemonię największego rywala i w roku 1995 zdobył 5 z rzędu tytuł Mistrza Hiszpanii !

W lecie 1996, ku ogólnemu zaskoczeniu, przyjął ofertę... japońskiego laudrup4-art.pngVissel Kobe. Nie wytrzymał jednak długo na peryferiach futbolu i już rok później był graczem słynnego Ajaxu. Tutaj - podobnie jak wcześniej w klubach hiszpańskich - z miejsca osiągnął sukces: klub z Amsterdamu zakończył sezon w podwójnej koronie ! Nie trzeba dodawać, że postacią pierwszoplanową był Michael Laudrup.

W tym momencie powiedział sobie "stop". Postanowił "powiesić byty na kołku" i zajął się pracą trenerską. Najpierw był asystentem selekcjonera Danii a później trenerem Brondby Kopenhaga.

Sukcesy:
Z Juventusem:
- Puchar Interkontynentalny - 1985
- Mistrz Włoch - 1986
z Barceloną:
- Puchar Europy - 1992
- Superpuchar Europy - 1992
- Mistrz Hiszpanii - 1991, 1992, 1993, 1994
- Puchar Hiszpanii - 1990
z Realem:
- Mistrz Hiszpanii - 1995
z Ajaxem
- Mistrz Holandii - 1988
- Puchar Holandii - 1998
  1.   15 czerwiec 2006
  2.   Artykuly
Zidane przyszedł na świat w biednej, algierskiej rodzinie 23 czerwca 1972 roku. Od...
Zidane przyszedł na świat w biednej, algierskiej rodzinie 23 czerwca 1972 roku. Od najmłodszych lat przejawiał pasję do futbolu – w wieku ośmiu lat zaczął grę w lokalnym klubie, a mając lat jedenaście zdobył nagrodę dla najbardziej obiecujących graczy. Na pewno wielkim przeżyciem dla Francuza był udział w półfinale Euro ’84 ... jako chłopiec do podawania piłek. Gdy miał jedenaście lat przeniósł się do młodzieżówki Olympique Marsylia, gdzie trenował trzy lata. Jednak jego talent rozbłysł dopiero w Cannes gdzie szybko dostał się do drużyny b i reprezentacji Francji juniorów, a rok później, mając 17 lat grał już w pierwszym składzie.

Zgodnie z umową, jaką zawarł Zizou z prezydentem klubu, po pierwszym strzelonym przez niego golu dla Cannes, dostał ... samochód. A konkretnie francuski Renault Clio. Niestety dobra passa szybko się skończyła. Klub Francuza spadł do II ligi a z Bordeaux do, którego przeniósł się Zizou, nic nie osiągnął. Zwrócił jednak uwagę skauta Juve, który wpłynął na działaczy turyńskiego klubu i już w następnym sezonie Zidane grał dla Juventusu.

Transfer kosztował Bianco-nerich oszałamiające... 4 mln dolarów, i był najlepszym interesemzidane2-art.png w historii klubu ( Zidane’a odsprzedano do Realu za 65 mln). Młody Francuz „na dzień dobry” wygrał z nową drużyna Superpuchar Europy i Puchar Interkontynentalny. Z tym drugim wiąże się ciekawa historia. Rywalem Juventusu było słynne River Plate, którego szkoleniowcem był Francescoli – idol francuskiego pomocnika. Po zwycięskim dla „Starej Damy” meczu legenda futbolu sprezentowała Zidanowi swoją koszulkę. Nikt nie przypuszczał, że już parę lat później ten młody chłopak sam stanie się idolem dla młodzieży z całego świata. Juventus kierowany przez Francuza w ciągu dwóch lat zdobył dwukrotnie mistrzostwo kraju. Gorzej niestety wiodło się bianconerim na arenie międzynarodowej. Co prawda dwukrotnie zagrali w finale Ligi Mistrzów lecz w obu przypadkach schodzili zidane3-art.pngpokonani: w 1997 przez Borussię Dortmund a rok później przez... Real Madryt. Był już wtedy graczem podziwianym na całym świecie, jednak dopiero na M? w 1998 świat zobaczył co potrafi. Świetną grę w całym turnieju przypieczętował dwoma bramkami w finale, z wielką Brazylią.

Po tym sukcesie, gdy przed łukiem triumfalnym w Paryżu ćwierć miliona osób skandowało jego imię, mówiono, że zrobił więcej dla imigrantów niż wszystkie francuskie rządy razem wzięte. Geniusz zawodnika docenił także tygodnik „France Football” przyznając mu tytuł najlepszego gracza świata w roku ’98. Jużzidane4-art.png dwa lata później Zizou znów triumfuje, tym razem w Euro 2000. W tym momencie zaczęli się nim interesować działacze Realu Madryt. Zinedine jednak odmówił, a Florentino Perez zadowolił się ściągnięciem Luisa Figo. Jednak rok później złożył już „ofertę nie do odrzucenia” – 65 mln $.Ta astronomiczna kwota jest do dzisiaj największą w historii. Juventus, który zawsze robił dobre interesy, nie odrzucił oferty i z czarno-białej koszulki Zizou, została tylko królewska biel.

Kolejny rok , 2002 to jednak tylko połowiczny sukces. Wprawdzie drużyna z Madrytu sięga po najwyższe klubowe trofeum w Europie, a Zinedine strzela piękną bramkę Bayernowi Leverkusen, jednak na mundialu Francuz nie mógł występować z powodu kontuzji i trójkolorowi żegnali się z turniejem po fazie grupowej. Bardzo wymownie świadczy to o znaczeniu Zidane’a w kadrze. Następny sezon także bardzo trudno zaliczyć do udanych. Los Merenques dochodzą wprawdzie do półfinału Ligi Mistrzów , jednak tam, ulegając byłemu klubowi, Juve w tragicznym stylu odpadają z rozgrywek. I choć Zidane był jednym z lepszych piłkarzy na boisku, a jego świetne podania prostopadłe i dryblingi dały się we znaki obrońcom Starej Damy, to w Madrycie odzywają się głosy ,że czas kończyć wspaniałą karierę. Zizou zareagował natychmiast mówiąc ,że ma jeszcze dwa lata kontraktu i chce je wypełnić. Szybko okazało się, że miał rację. Kolejny sezon to znów świetne występy Zidane’a, choć Królewscy odpadają w 1/8 LM, z późniejszym finalistą – Monaco.

Sezon 2004/05 to już zmierzch kariery tego wirtuoza futbolu. Rzadsze przebłyski geniuszu a także gorsze przygotowanie kondycyjne zawodnika były coraz wyraźniejsze.

zidane5-art.png Cały ten sezon to dla klubu Zizou wielki blamaż. Zajme odległe miejsce w tabeli ,daleko za rewelacyjną Barceloną. Ironią losu jest to, że start w Lidze Mistrzów znów zakończył się po starciu ze „La Vecchia Signora”. Wtedy po raz pierwszy Zidane zaczął wspominać o zakończeniu kariery. Postanowił jednak zostać jeszcze rok – do mundialu w Niemczech.

Jeśli ktoś miał nadzieję na wielki powrót Królewskich to się mocno rozczarował. Leciwe gwiazdy z Madrytu nie potrafiły nawiązać walki z wciąż wielką Barcą. W Champions League nie sprostali Arsenalowi. Nie udało się również zdobyć Pucharu Króla. Tym samym trzeci kolejny sezon bez trofeum stał się faktem. Dla wszystkich było oczywiste, że czas na zmiany. Do dymisji podał się twórca potęgi „Blancos” – Florentyno Perez. W klubie zapowiadziano rewolucyjne zmiany kadrowe. W Realu kończyła się pewna era więc i Zizu postanowił się dostosować. Po sezonie ogłosił, że po Mistrzostwach ?wiata definitywnie kończy karierę.

Na zawsze zapisze się w historii futbolu jako, genialny rozgrywający o znakomitej technice i świetnym przeglądzie boiska. Jego gole, jak te z finału mundialu we Francji czy z finału LM ’02, będą pamiętane długie lata. I choć Zidane prawdopodobnie skończy z piłką, będzie kształtował wyobraźnię tysięcy młodych ludzi starających się naśladować styl mistrza.
  1.   15 czerwiec 2006
  2.   Artykuly
Zawsze wesoły, spokojny i opanowany. Grał w Turynie przez 11 lat. Lat pięknych i pełnych...
Zawsze wesoły, spokojny i opanowany. Grał w Turynie przez 11 lat. Lat pięknych i pełnych sukcesów: 6 tytułów mistrza Włoch, Puchar Europy, Superpuchar Europy i Puchar Interkontynentalny. Nie są to jednak wszystkie trofea byłego gracza Juve. Pierwsze sukcesy odnosił w swoim macierzystym klubie - SSC Napoli.

Drogę ku sławie rozpoczął 11 lutego 1967 roku w Neapolu,  kiedy to... przyszedł na świat. Tam również stawiał swoje pierwsze kroki w wielkiej piłce. Mając zaledwie 18 lat zadebiutował w serie A. Był to początek najlepszego okresu w dziejach klubu. Jego największą gwiazdą był legendarny Diego Maradona. Ferrara zawsze bardzo pozytywnie wypowiada się o wielkim Argentyńczyku "Zawsze dowcipny i bardzo skromny. To naprawdę wspaniały człowiek". W 1987 roku Napoli zdobyło pierwsze w swojej historii scudetto. Parę tygodni później zgarnęło również Puchar Włoch. Ciro był już wtedy graczem pierwszego składu. Był to również czas osobistego sukcesu młodego defensora - 10 czerwca w meczu z Argentyna zadebiutował w kadrze Italii.

Tymczasem złoty okres w dziejach Napoli wciąż trwał: w 1989 w wielkim stylu zdobyło Puchar UEFA, rok później drugie scudetto by po kolejnym sezonie święcić zdobycie Superpucharu Włoch. Kiedy wydawało się, że Napoli jeszcze długie lata będzie znaczącym zespołem we Włoszech i Europie przyszło nieszczęście. W marcu 1991 roku Diego Maradona został przyłapany na stosowaniu dopingu. Zoferrara2-art.pngstał zawieszony na 15 miesięcy i do klubu z południa Włoch już nigdy nie wrócił. Wraz z jego odejściem zakończył się również "piękny sen" kibiców SSC Napoli. Ferrara został jednak w zespole jeszcze przez trzy sezony. Odszedł dopiero przed sezonem 1994/95 kiedy to razem ze szkoleniowcem Marcelo Lippim przeniósł się do Juventusu. Nie wiedzieli jeszcze, że obaj staną się legendami w najsławniejszym włoskim klubie.

Na sukcesy nie musiał czekać. Już pierwszy sezon w "Starej Damie" przyniósł scudetto, Puchar Włoch i Superpuchar. A był to dopiero przedsmak tego co go w Juventusie czekało. Sezon 1995/96 zaowocował upragnionym triumfem w Pucharze Europy. Jednak na tym się nie skończyło - tego lata nie było mocnych na bianconerich - klubowe zbiory powiększyły się o Superpuchar Europy i Puchar Interkontynentalny ! Do pełni szczęścia Ciro zabrakło tylko wyjazdy na Euro'96 w czym przeszkodziła mu kontuzja. Kolejne lata to znów czas sukcesów w barwach Juve. Niestety nigdy nie udało sie powtórnie wygrać Ligi Mistrzów mimo, że Juventus aż trzy razy dochodził do finału. Niepowodzenia na arenie Europejskiej powetował sobie na rodzimych boiskach. W ciągu 9 lat aż 5 razy scudetto wędrowało do Turynu.

W swoim ostferrara3-art.pngatnim sezonie w "La Vechcia Signora" nie łapał sie już do pierwszego składu. Mimo to Fabio Capello zdobył się na piękny gest wobec weterana - pod koniec sezonu pozwolił rozegrać mu 500 mecz w Serie A. Swoją przygodę z piłka Ferrara oficjalnie zakończył 9 czerwca 2005 roku pożegnalnym meczem, w którym zmierzyły się dwa klubu, którym oddał swe serce: Napoli i Juventus. W spotkaniu udział wzięły takie gwiazdy jak: Viali, Careca, Zidane, Alemao, Del Piero, Mauro, Nedved, Zola, Bagni, Buffon, Giordano, Trezeguet, Maradona, Pecchia czy Ravanelli. Po spotkaniu kibice długą owacją dziękowali zawodnikowi za te wspaniałe lata i sukcesy do jakich sie przyczynił.
  1.   14 czerwiec 2006
  2.   Artykuly

„Przez pierwszy mój włoski sezon w bramce stał jeden z najwybitniejszych piłkarzy na...

„Przez pierwszy mój włoski sezon w bramce stał jeden z najwybitniejszych piłkarzy na tej pozycji w historii światowego futbolu – Dino Zoff. Bez żadnej przesady mogę powiedzieć, że był to już dziś rzadko spotykany wzór sportowca”

Takimi słowami opisuje Zoffa jego były klubowy kolega, Zbigniew Boniek. Mimo, że grali razem tylko rok ( po sezonie 1982/83 Zoff zakończył karierę ) bramkarz Juventusu wywarł na Zibim olbrzymie wrażenie: „Mimo czterdziestu jeden lat, bo tyle sobie liczył gdy pojawiłem się w Turynie, trenował co najmniej tyle samo co inni, zawsze skromny, miły i koleżeński. Stuprocentowy profesjonalista.” Tak wyglądał schyłek jego wielkiej, pełnej sukcesów kariery. A jak wyglądał początek ?

Wszystko zaczęło się w malutkim miasteczku Mariano del Friuli podczas II wojny światowej. Tam właśnie 28 lutego 1942r przyszedł na świat Dino Zoff.

Swoją piękną przygodę z futbolem zaczynał w Udinese. Stosunkowo szybko dostał szanse debiutu w Serie A – miał wówczas 19 lat. Udinese zakończyło sezon na miejscu „spadkowym” a młody Dino ledwie z ledwie czterema spotkaniami rozegranymi w wyjściowym składzie. Nie było to wiele ale jak się okazało wystarczyło by w – już drugoligowym – Udinese stać się nr1 wśród bramkarzy.

Fani klubu liczyli na szybki powrót swoich pupili do krajowej „elity”. Niestety na planach i marzeniach się skończyło. Rzeczywistość przypominała raczej senny koszmar: zamiast dobrej gry i fetowania awansu, był smutek żal i... degradacja do serie C.

Przed gra w trzeciej lidze uchronił go transfer do Mantovy. zoff2-art.pngTutaj znów czekała go walka o utrzymanie w serie A. Trener zaryzykował i pierwszym bramkarzem drużyny uczynił młodego Włocha. Ryzyko się opłaciło – Dino był wyróżniającym się graczem, a Mantova utrzymała się w lidze. Swoją grą już wtedy zaczął zwracać na siebie uwagę potentatów ligi włoskiej jednak do transferu wtedy nie doszło.

Kolejny sezon nie był już tak udany i utalentowany golkiper po raz trzeci ( i jak się okazało ostatni ) w karierze przeżywał gorycz degradacji. Nie odszedł jednak z Mantovy i bronił jej barw w drugiej klasie rozgrywkowej. Drużyna wykazała się wielką ambicją i hartem ducha i po sezonie świętować mogła powrót na „pierwszy front”. 24 letni Dino był już wtedy dość cenionym bramkarzem i w przeciętnej Mantovie spędził jeszcze tylko sezon. Od roku 1967 grał już w Napoli.

Był to wówczas liczący się klub we włoskim futbolu i transfer ten był dla Zoffa dużym wyzwaniem. Już w pierwszym roku drużyna z Neapolu włączyła się w walkę o scudetto. Na mecie uległa wprawdzie Milanowi ale dla Dino był największy sukces w dotychczasowej karierze. Nie był to dla niego jedyny powód do radości: swoją dobra grą wywalczył sobie powołanie do kadry Włoch, w której zadebiutował w 1968 w ćwierćfinale mistrzostw Europy z Bułgarią. Wypadł na tyle dobrze, że zagrał również w meczu półfinałowym z ZSRR. Mecz zakończył się remisem 1-1 a o awansie Włochów zadecydował... rzut monetą. W finale Włosi, z Zoffem w bramce, pewnie pokonali Jugosławie 2-0 i zostali mistrzami Europy.
Następne sezony nie były już tak udane. Napoli nie potrafiło włączyć się do walki o mizoff3-art.pngstrzostwo choć zawsze było w czołówce. Na domiar złego Dino stracił miejsce w bramce Azzurich na rzecz Albertosiego i na mundialu w Meksyku był tylko rezerwowym. Taki stan utrzymywał się aż do sezony 1972/73. Najpierw po fatalnym występie na Euro’72 z kadry wypadł Albertosi, robiąc tym samym miejsce dla Zoffa, a kilka tygodni później do Napoli wpłynęła oferta Juventusu.

I tak dochodzimy do najciekawszej części tej opowieści. Do jej punktu kulminacyjnego. Począwszy od tego momentu przez następne 11 lat trwała „Era Zoffa”.

30 letni, doświadczony golkiper spotkał się w Turynie z takimi gwiazdami jak Battega, Capello czy Furino. Stworzyli zespół, na który nie było mocnych we Włoszech i w Europie. Już pierwszy sezon przyniósł scudetto i finał Pucharu Włoch. A był to tylko zwiastun przyszłych sukcesów. W reprezentacji dokonał rzeczy niebywałej: zachowywał czyste konta przez 12 spotkań ( dokładnie 1142 minuty ! ). Lekki kryzys przyszedł w roku ’74: Juventus zajął „zaledwie” drugie miejsce w Serie A, a Squadra Azzura zawaliła występ na mundialu w Niemczech ’74.

Te niepowodzenia szybko poszły w niepamięć – Juventus zdobył trzy kolejne scudetti i Puchar UEFA. Piękny sen Dino trwał do roku 1978 i Mistrzostw Świata w Meksyku. Czwarte miejsce uznano w kraju za porażkę a częścią odpowiedzialności obarczono właśnie bramkarza bianconerich. Zoff jednak nie zrezygnował z gryzoff4-art.png i już wkrótce świecił następne triumfy: scudetti w latach 1981 i ’82 oraz Coppa Italia z 1979. Jednak jego największy sukces wciąż był przed nim.

Na mundial w roku 1982 Włosi jak zawsze jechali wymieniani w roli faworytów. W składzie Azzurich znalazł się 40 letni Dino Zoff, wciąż będący nr1 włoskiej bramki. Włosi mimo początkowych trudności wyszli z grupy i rozpoczęli swój marsz po złoto. W pokonanym polu zostawili Argentynę, Brazylię, Polskę, Francję by w finale pokonać RFN. Tak oto ziścił się wielki sen młodego chłopaka z Mariano del Friuli: jako kapitan złotej jedenastki, na oczach setek tysięcy ludzi zgromadzonych na stadionie i przed telewizorami, wzniósł Puchar ?wiata.

W jego wielkiej i wspaniałej karierze jest jednak jedno niezrealizowane marzenie. Nigdy nie zdobył Pucharu Europy. Miał ku temu okazje dwa razy grając w finale z Juventusem. Gdy w roku 1983 „Stara Dama” przegrała w Atenach z HSV Zoff postanowił po zakończeniu sezonu odejść na zasłużoną emeryturę. Tak w swojej książce opisuje to Z.Boniek:

„Kapitan mistrzowskiej drużyny Włoch liczył na to, że zakończy karierę w momencie zdobycia przez Juventus Pucharu Mistrzów. Nie udało się. Mimo to pożegnanie Zoffa było jednym z najbardziej wzruszających momentów mojego pobytu w Juventusie”

zoff5-art.png Nie umniejsza to jednak jego wielkości. Ustanowił rekordy, które przez wiele lat były poza zasięgiem innych zawodników: w Serie A rozegrał 570 spotkań (z czego 476 w barwach Juve) a jego dorobek reprezentacyjny zamknął się na 112 występach w koszulce Azzurich.

Po zakończeniu kariery krótko związany był z Juventusem. Potem był szkoleniowcem rzymskiego Lazio, z którym święcił zdobycie Pucharu UEFA i Coppa Italia. Miał też okazję trenować kadrę Italii, z którą doszedł do pamiętnego finału podczas Euro 2000. Pechowa porażka z Francuzami spowodowała, że Zoff zrezygnował z zajmowanej funkcji.
  1.   23 maj 2006
  2.   Artykuly
Najlepszy piłkarz w historii francuskiego futbolu przyszedł na świat 21 VI 1955 w...
Najlepszy piłkarz w historii francuskiego futbolu przyszedł na świat 21 VI 1955 w malutkiej miejscowości Joeuf. Jego rodzice byli włoskimi imigrantami, którzy w poszukiwaniu lepszego życia przybyli do francuskiej Lotaryngii.

Ojciec Michel’a był nauczycielem wychowania fizycznego w miejscowej szkole. Szybko zauważył u syna oznaki talentu. Najpierw próbował samodzielnie rozwijać jego umiejętności a potem zapisał go do lokalnego klubu – AS Joeuf. Tak zaczęła się dla Platiniego jego wielka przygoda z futbolem.

Gdy ukończył 17 rok życia wszyscy zdawali sobie sprawę, że nadszedł czas na kolejny etap w karierze zdolnego młodziana. Wbrew oczekiwaniom nie przeniósł się jednak do pobliskiego FC Metz lecz zasilił klub, w którym pracował wówczas jego ojciec – AS Nancy.

Wraz z nowym klubem walczyć musiał o awans do 1 Ligue. Platini rozegrał 32 mecze zdobywając imponująca – jak na pomocnika – liczbę 17 bramek. Mimo jego młodego wieku, trener właśnie Michel’a obarczył odpowiedzialnością za rozgrywanie piłki. Dzięki doskonałemu przeglądowi pola, wizji gry i świetnej technice bez trudu wywiązał się z tych obowiązków i walnie przyczynił się do awansu Nancy do „elity”. Kilka miesięcy później zadebiutował w kadrze Francji, świetny występ uwieńczając zdobyciem bramki ( 27 III 1967 w meczu z Czechosłowacją – 2:2 ). Niedługo potem pojechał na IO w Montrealu.

W sezonie 1976/77 dokonał rzeczy niebywałej: grając wplatini2-art.png środku pola zdobył 25 bramek w 38 meczach ! Głownie dzięki temu jego klub uplasował się na 4 miejscu w ligowej tabeli. Nie gorzej radził sobie w reprezentacji, z którą awansował na M? ‘ 78 w Argentynie. Dla Francji był to pierwszy mundial od 12 lat więc i presja społeczna była duża. Jak się okazało zbyt duża. Niedoświadczony francuski zespół zupełnie się „spalił” i nie zdołał nawet wyjść poza fazę grupową. Po mistrzostwach znów grał w AS Nancy. W ciągu dwóch kolejnych sezonów zaliczył 54 występy strzelając 30 bramek. Niestety czasem dręczyły go kontuzje, czemu należy przypisać fakt, że zmienił klub dopiero w 1979 r.

Jego nowym pracodawcą było AS Saint Etienne. Sezon 1979/80 zakończyło na 3 miejscu platini3-art.pngw tabeli co nie zadowalało ani kibiców ani działaczy, którzy sprowadzali Platiniego z myślą o mistrzostwie. Cel osiągnęli już rok później, w czym swój spory udział miał Michel – strzelec 20 bramek.

Rok 1982 to rok mundialu na boiskach w Hiszpani. Okazałe się one szczęśliwsze dla „Trójkolorowych” niż boiska Argentyńskie – doszli aż do półfinału, gdzie ulegli RFN po serii rzutów karnych. Również w meczu o 3 miejsce Francja musiała uznać wyższość rywali – lepsza okazała się reprezentacja Polski ( z Z.Bońkiem w składzie ), wygrywając 3:2.

Z mistrzostw Platini wracał już jako gracz Juventusu – podobnie zresztą jak inna gwiazda mundialu: Zbigniew Boniek. Nie wiedzieli jeszcze, że stworzą jeden z najlepszychplatini4-art.png boiskowych duetów następnych lat w Europie. Nawiasem mówiąc przyjaźnili się ( podobnie jak ich żony i dzieci ) również w życiu poza sportowym.

Głównym celem Juve w sezonie 1982/83 był Puchar Europy i na nim skoncentrowano wszystkie starania. Juventus pokonywał kolejne przeszkody niczym biegacz płotki na bieżni, pewnie zmierzając po jedyne trofeum jakiego brakowało wówczas w klubowej gablocie.

W finale przyszło się zmierzyć bianconerim z niemieckim HSV. Ten „płotek” okazał się nie do przejścia dla Platiniego i jego kolegów. „Stara Dama” przegrała 0:1 po bramce F. Magatha. Niejakim pocieszeniem dla Francuza był triumf Juve w Coppa Italia, korona króla strzelców Serie A oraz – nieoczekiwanie – „Złota Piłka”.

Sezon 1983/84 to dla klubu ze stolicy Piemontu przede wszystkim walka o scudetto, platini5-art.pngbędące przepustką do gry w Pucharze Europy. Nieoczekiwanym ale zasłużonym sukcesem zakończył się start w Pucharze Zdobywców Pucharów. Następne miesiące przyniosły kolejne sukcesy: scudetto i Superpuchar Europy. Dodatkowo Platini po raz drugi został królem strzelców ligi włoskiej.

W lecie 1984 odbywały się mistrzostwa Europy, a gracz Juventusu zafundował kibicom „teatr jednego aktora”. Rozgrywajacy bianconerich zdobył 9 bramek w 5 meczach i poprowadził reprezentację Francji do złotego medalu. Nikt się wiec nie zdziwił gdy pismo „France Football” poplatini6-art.png raz drugi z rzędu przyznało mu „Złotą Piłkę”.

Wielkie marzenie o Pucharze Europy spełniło się rok później: Juventus pokonał Liverpool w tragicznym meczu na Heysel ( czyt. O Heysel ), lecz trudno tu mówić o radości z triumfu.

Po zakończeniu sezonu z Juventusem pożegnał się Boniek. Jednak nawet bez niego druzyna sięgnęła po kolejne scudetto. Platini poprowadził Francję do 3 miejsca na meksykańskim mundialu a rok później zakończył karierę.

Jako piłkarz osiągnął niemal wszystko: mistrzostwo Francji z Saint Etienne; 2 scudetti, Coppa Italia, Puchar Europy, Puchar Zdobywców Pucharów, Superpuchar Europy z Juventusem a z reprezentacją Mistrzostwo Europy. Przeszedł też do historii jako zdobywca trzech „Złotych Piłek” ( 1983, ’84; ’85 ).

W następnych latach próbował swoich sił w roli selekcjonera reprezentacji Francji. Był członkiem komitetu organizacyjnego mundialu we Francji. 26 stycznia 2007 roku został prezydentem UEFA.
  1.   21 maj 2006
  2.   Artykuly
„Przeprowadzka do Turynu była jak zmiana filmu kolorowego na czarno-biały.” Tak Fabio Capello...
„Przeprowadzka do Turynu była jak zmiana filmu kolorowego na czarno-biały.” Tak Fabio Capello skomentował swoje wrażenia po przeprowadzce z Rzymu do Turynu. I bynajmniej nie jest to jedynie swawolny opis, a wręcz przeciwnie, doskonale oddaje mentalność tegoż, wspaniałego klubu, jakim jest Juventus.


'La Vecchia Signora', czyli 'Stara Dama' - tak mówią o swojej ulubionej drużynie, sympatycy Juventusu Turyn. Warto w tym miejscu napomnieć, iż jest to znaczna, kibicowska większość we Włoszech, której przywiązanie, należałoby tłumaczyć zaprawdę, złotą historią, sięgającą schyłku wieku XIX. Dokładnie 1 listopada 1897 roku, garstka młodzieży ze Scuola Massimo D'Azeglio w Turynie, siedząc na wygodnej ławeczce przy ulicy Corso Re Umberto, wpadła na cudowny pomysł. Młodzi mieszkańcy stolicy Piemontu postanowili założyć klub piłkarski, który miał się stać w przyszłości najlepszym klubem Italii. Pomysłów na nazwę było tyle ilu założycieli, szybko jednak wpadli na, genialną w swej trafności, nazwę dla ich nowego klubu. I tak ochrzcili go: Juventus F.C. (z łac.- młodość). Pierwszym 'Ojcem' klubu został Enrico Canifari. On jako pierwszy wyciągnął do owych młodzieńców, pomocną rękę, a z racji tego iż był człowiekiem niezwykle zamożnym i wpływowym, zapewnił Juventusowi, możliwość rozwoju. Odbywało się to poprzez łączone pojedynki z mocniejszymi drużynami, które służyły też jako lekcje, wzbogacające piłkarzy o cenne doświadczenie. Pierwotnie, swoje mecze Juventus rozgrywał przy Piazza d'Armi, a pierwsze koszulki turyńczyków były koloru różowego. W takich też barwach zadebiutowali w rozgrywkach piłkarskich we Włoszech, a rzecz działa się w roku 1900. Do niespodziewanej zmiany barw, na biało-czarne, doszło w 1903 r kiedy to Angielska firma , w której zamówiono koszulki, przez pomyłkę posłała do Turynu czarno-białe trykoty. Ponieważ zmiana ta przypadła wszystkim do gustu do różowych barw nie wrócono.

Pierwszym, poważnym osiągnięciem klubu, było mistrzostwo Włoch z roku 1905, kiedy fotel prezydencki zajmował Szwajcar - Alfredo Dick. W ostatecznym pojedynku bramka Forlano zapewniła remis z Genoą (1:1), dzięki któremu Juventus zajął 1 miejsce w tabeli finałowej i zrewanżował się rywalowi, za dwie finałowe porażki z przeszłości. Sukces osiągnięto więc stosunkowo szybko, jednak zwiększyło to jedynie skalę rozgoryczenia, którego przysporzyły następne, bezowocne sezony. Zacniejsze chwile przyszły wraz z zakończeniem I Wojny ?wiatowej, kiedy to na stanowisku prezydenta klubu, zasiadł Corrado Corradini. Wprawdzie jego rządy trwały niewiele ponad rok, jednakże zdołał w tym krótkim odstępie czasu, wprowadzić do zespołu, zupełnie odmienną jakość. Dość wspomnieć, że był autorem pierwszego hymnu, który przetrwał do lat 60-tych. Pod jego rządami, w sezonie 1919/20 Juventus omal nie powtórzył sukcesu z przed 15 lat, a na drodze, w finałowej rozgrywce, stanął Inter. Lecz tenże udany sezon, zwiastował nadejście lepszych czasów, tym bardziej, że w zespole znajdowało się wielu utalentowanych piłkarzy, a najwięksi z nich: Giacone, Bruna, Ferraris, zaskarbili sobie nawet zaufanie selekcjonera, ówczesnej reprezentacji Włoch. W tym czasie narodził się również magazyn 'Hurra'Juventus', który do dziś jest najstarszym włoskim magazynem piłkarskim.

Istnym przełomem, śmiało można nazwać, nadejście roku 1923. Najpierw, koszulkę Juventusu przywdział Giampiero Combi, który uznawany jest za jednego z najlepszych bramkarzy wszechczasów, a następnie syn założyciela FIATa, magnat Edoardo Agnelli, został mianowany nowym prezydentem klubu. W związku z powiększaniem się rzeszy sympatyków, postanowiono przenieść się na większy obiekt, z murowanymi trybunami, przy Campo di corso Marsiglia Road. Nowym trenerem został Węgier, Jeno Karol, który wraz z rodakiem Hirzerem oraz Włochami w osobach: Combi, Allemandi, Bigatto, Rosetta, Munerati, Pastore, wręcz zmiażdżył w finale z 1926 roku Alba Romę. Tym samym bianconeri fetować mogli swój drugi tytuł mistrzowski. A był to dopiero przedsmak sławy jaka opromieniła klub w następnych latach.

Zaraz po zakończeniu mistrzowskiego sezonu, Karol pożegnał się ze swoim stanowiskiem, a po niepowodzeniach jego rodaka Violi oraz Szkota Aitken'a, funkcję trenera Juventusu objął Carlo Carcano - bezdyskusyjnie mistrz, w swoim fachu. W sezonie 1929/30 rozgrywki regionalne zastąpiono wspólną, jednolitą ligą - Serie A. O ile jeszcze na starcie Juventus musiał uznać wyższość Interu, o tyle w następnych odsłonach, dzielił i rządził na stadionach tejże ligi. Wielka dominacja trwała przez 5 lat, podczas których Juventus rzucił na kolana całe, piłkarskie Włochy. Weterani: Combi, Rosetto, wspierani przez plejadę znakomitych zawodników jak: Orsi, Caligaris, Ferrari, Cesarini,Vecchina, Bertolini, Monti, Borel, Serantoni, Varglien, przyczynili się do zdobycia 5 mistrzostw. Dość dodać, iż wszyscy oni stanowili o sile reprezentacji Włoch, która nie miała sobie równych w przeciągu lat 30-tych, kiedy to dwukrotnie sięgała po tytuł Mistrzów ?wiata. Pasmo sukcesów skończyło się wraz z odejściem Carcano z ławki trenerskiej oraz samego prezydenta, Agnelli'ego, który zginął w strasznej katastrofie lotniczej, nieopodal Genui. Obydwaj jednak zdążyli zapisać się na stałe w historii klubu.     

Po tak wielkich wyczynach, musiały też nadejść lata posuchy. Zastępca Carcano, sławny Virginio Rosetta, w żaden sposób nie potrafił doprowadzić swoich podwładnych, do boniperti8.pngporównywalnych zaszczytów.  W swoim ostatnim sezonie 1937/38 przegrał minimalne walkę o tytuł z Interem, lecz powetował to sobie w rozgrywkach Pucharu Włoch, wygrywając w finałowym starciu z odwiecznym rywalem zza miedzy, Torino. Wszakże ambicje klubu, sięgały znacznie wyżej. Zmiany jednak, niczego dobrego nie przyniosły. Co prawda nowy szkoleniowiec, Federico Munerati, w roku 1942, po rozbiciu Milanu, ponownie wygrał dla Juve krajowy puchar, ale priorytetem wciąż pozostawała niezdobyta, palma pierwszeństwa wagnelli_givanni.png lidze. Nadzieje odżyły dopiero w momencie, kiedy stanowisko szefa klubu, objął Giovanni Agnelli, syn, zmarłego Edoardo. Zatem rok 1947 aż nadto odmienił posępne nastroje ludzi, związanych z Juve. Faktycznie, trzeba było czekać jedynie trzy lata, aby w końcu zasmakować uczucia triumfu. Ojcem, zwycięskiej ekipy, został Anglik Jesse Carver, pod którego opieką grały takie ówczesne gwiazdy: Bertucelli, Parola, Piccinini, Martino, Muccinelli, Mari czy też wspaniali Duńczycy: John Hansen i Praest. A i tak, największą z nich, która świeciła pełnym blaskiem, był legendarny Gampiero Boniperti, który rozegrał  444 spotkanie w Juventusie i strzelił 179 goli.

Ten sukces z roku 1950, został powtórzony 2 lata później, kiedy to ławkę trenerską, zajmował Węgier - Giorgio Sarosi. Jednakże odejście Giovanni'ego Agnelli'ego z fotela prezydenckiego w roku 1954, nie pozwalało z optymizmem patrzeć w przyszłość. Swoje zaszczytne miejsce powierzył jednak swojemu młodszemu bratu Umberto, który po odbyciu agnelli_umberto.pngsłużby wojskowej w 1955 roku, objął dowodzenie nad Juve. Początki jego prezydentury były wprawdzie trudne, niemniej jednak, udało mu się wspiąć z zespołem na zamierzone szczyty. Sprowadził do drużyny takie talenty jak John Charles oraz Omar Sivori, który jako pierwszy zawodnik z Juve, sięgnął po 'Złotą Piłkę'. Mając w obozie tak wybitne osobistości, 'Stara Dama' 3-krotnie ( w latach 1958, 1960, 1961 ) sięgnęła po upragnione Scudetto, dokładając do tego 2 wiktorie w krajowym pucharze ( ’59; ‘60). Na tym też zakończyły się oficjalne rządy rodziny Agnelli'ich, która całą mocą przyczyniła się do utworzenia wielkiej firmy, przygotowując grunt następcom.

Ich następcą został Vittore Catella, którego dekada rządów w latach 1962-71, przyniosła klubowi, jednorazowe glorie w lidze (‘67), jak też w rozgrywkach pucharu Włoch (’65). Dużo to czy mało? odpowiedź na te pytanie przyniosły kolejne lata, które okryły klub niezrównaną chwałą. Metamorfoza odbyła się w roku 1971, kiedy to na stanowisku prezydenta, zasiadła dawna sława Juve, genialny Gampiero Boniperti. Jak przystało na człowieka sukcesu, okazał się równie wielkim zarządcą, jak piłkarzem, który stawiał sobie - i spełniał - najwyższe cele.

Najpierw sprowadził na trenerską ławkę Cestmir'a Vycpalek'a, który w ciągu 3 lat swojej działalności, sięgnął 2-krotnie po Scudetto (‘72, ’73), jak też doprowadził Juventus do Finału Pucharu Mistrzów z roku 1973, w którym to jednak musiał uznać wyższość Ajaxu Amsterdam. To właśnie za jego kadencji prym w drużynie wiodły tak uznane osoby wtrappatoni.png piłkarskim światku jak Zoff, Capello, Bettega, wspierane przez zawodników pokroju Causio, Spinosi'ego, Anastasi, Marchetti, Furino, Morini.  Vycpalek musiał odejść z drużyny w roku 1974 kiedy to zajął w Serie A „zaledwie” drugie miejsce. Jego następcą został Włoch, Carlo Parola, który już w pierwszym swoim sezonie(74/75), zdobył dla klubu, kolejne Scudetto. Jednakże jego kariera w Turynie nie trwała zbyt długo, bo następny sezon ponownie przyniósł tytuł wicemistrza, i rzecz jasna, postąpiono z nim dokładnie tak, jak z jego poprzednikiem. Warto jednak nadmienić, że to pod jego okiem debiutował w biało-czarnej koszulce, Gaetano Scirea, który był filarem obrony mistrzów świata 1982, jak też wielkim symbolem Juventusu Turyn. Miejsce Carlo Paroli na trenerskiej ławie zajął niezapomniany Giovanni Trapattoni.

Pod jego zaś przywództwem, Juventus wygrał wszystko. Już w swoim pierwszym sezonie, zdobył pierwsze europejskie trofeum dla klubu ( PUEFA ‘77), w tym samym sezonie sięgnął też po Scudetto. Łącznie ligę wygrywał jeszcze 5-krotnie ( w latach 78, 81, 82, 84, 86 ), a na dodatek zdobył również Puchar Włoch ( ‘79, ’83 ), PZP w roku 1984, rok później - Puchar Mistrzów, Puchar Interkontynentalny, Superpuchar Europy. To za jego kadencji Juventus do swego herbu dołączył drugą gwiazdkę, która to odpowiadała równowartości - juventus_1985.png20 tytułów mistrzowskich. Był to najbardziej owocny okres w historii klubu, okres, który wszyscy w Turynie wspominają do dziś. Zoff, Scirea, Tardelli, Gentile, Cabrini, Causio, Rossi, Bettega te nazwiska zna każdy tifosi Starej Damy. Piłkarze ci byli również architektami zwycięstwa Włoch w hiszpańskim mundialu w 1982 roku. Swój wielki udział w tych sukcesach mieli też obcokrajowcy: Zbigniew Boniek i Michel Platini. Ten drugi stał się żywą legenda bianconerich - 3-krotnie sięgał po Złotą Piłkę, do dziś uznawany za objawienie, które wstrząsnęło europejskim futbolem. To jemu Francuzi zawdzięczają sukces z roku 84', kiedy to wygrali Euro, a Platini w ciągu 5 zaledwie spotkań, aż 9-krotnie pokonywał bramkarzy przeciwników, zdobywając tym samym tytuł króla strzelców. Istotnie był to prawdziwy 'Król' pola karnego.  O okresie tym można by mówić w samych superlatywach gdyby nie zmąciły go tragiczne wydarzenia na Heysel podczas meczu finałowego Pucharu Europy z Liverpoolem ( czyt. o Heysel ).

Odejście w 86' r, słynnego Trappa z ławki trenerskiej, było swoistym zakończeniem tego najznamienitszego okresu, w dziejach klubu. Towarzyszące jego odejściu obawy, były jakr_baggio.png najbardziej uzasadnione. W latach 1986-90 Juventus nie potrafił podjąć walki z klubami z Mediolanu oraz Napoli, które nadawały ton rozgrywkom w Italii. W końcu, w roku 1990 pod wodzą byłej gwiazdy, Dino Zoffa, Juventus wygrał Puchar UEFA oraz rozgrywki Pucharu Włoch. Nie spełniało to jednak aspiracji działaczy, którzy bezskutecznie ładowali w klub, ogromne pieniądze. Lekarstwem na to miało być ponowne przyjście 'Trappa', ale i jemu nie udał się powrót na tron Calcio. W swojej 3-letniej pracy mógł się jednak pochwalić kolejnym, europejskim triumfem w Pucharze UEFA w roku 1993. I nie sposób w tym momencie, nie wspomnieć o jego największym gwiazdorze, Roberto Baggio, który walnie przyczynił się do tego osiągnięcia, zdobywająć w tymże roku, jako ostatni Włoch, Złotą Piłkę.
Tak więc, klub poczynał sobie coraz lepiej, a ponowne odejście Trappatoni'ego, nie mogło tego zepsuć.

Rok 1994 przyniósł początek rządów nowej grupy menadżerskiej, w której skład wchodzili: Antonio Giraudo, Luciano Moggi oraz Robert Bettega. Tercet ten, na stanowisko trenera obrał nieznanego Marcelo Lippi'ego, który niemal od razu zyskał sobie sympatię kibiców. Nic w tym dziwnego, gdyż od samego początku stał się Ojcem sukcesów Juventusu. Uchodził za twardego taktyka, który potrafił posadzić na ławce, największego gwiazdora. Jednak, jeden futbolista, zawsze mógł liczyć na jego przychylność, był to ukochany uczeń Lippi'ego, Alessandro Del Piero. To jego osoba spowodowała odsunięcie od składu, ‘boskiego’ Robertolippi.png Baggio, który przeprowadził się do obozu konkurentów z Milanu. Lippi w swoim pierwszym sezonie poprowadził drużynę do odzyskania po 9 latach, upragnionego Scudetto oraz do 9 triumfu w PW. A następnie nie było sezonu, w którym nie święciłby jakiegoś sukcesu. Przypomnijmy: rok 1996 - Puchar Mistrzów, 1997 - Puchar Interkontynentalny, Superpuchar Europy, Scudetto, rok 1998 - Scudetto nr 25 oraz Superpuchar Włoch. Ta drużyna była wielka, ale charakteryzowała ją nieumiejętność gry w finale najbardziej elitarnych rozgrywek - Ligi Mistrzów. Najpierw niemiecka BVB, potem Królewscy z Madrytu, pozbawili ‘Starą Damę’ marzeń o europejskim tronie. Od tej drużyny wymagano wiele, dlatego też kiedy pojawił się pierwszy kryzys w roku ‘99, postanowiono rozstać się, z siwowłosym szkoleniowcem. Jego miejsce zajął Carlo Ancelotti, jak się miało okazać, wielki pechowiec. Najpierw niefortunnie przegrał dwumecz Ligi Mistrzów z MU (półfinał, 1999), następnie 2 razy musiał zadowolić się ledwie  del_piero.pngwicemistrzostwem Serie A. Jasne stało się, że jego czas w Juventusie dobiegł końca. A kto mógł odmienić pechową kartę? Tylko i wyłącznie, Marcelo Lippi. To właśnie on, w roku 2001, po niepowodzeniach w Mediolanie, ponownie objął stery w Juventusie. I zaistnie był to powrót w wielkim stylu. Tym bardziej, że wywalczone Scudetto, zdobyte zostało w nadspodziewanie, szczęśliwych okolicznościach. Do Scudetto numer 26, dołożył w następnym sezonie Scudetto numer 27. Na dodatek, po latach słabych występów w Lidze Mistrzów, Juventus znów dał pokazał swoją wielkość. W 2003 r  po wyeliminowaniu Barcelony ( ćwierćfinał ) i Realu Madryt ( półfinał ) przyszło zmierzyć się w finale z odwiecznym rywalem – Milanem. Niestety w meczu w Manchesterze nie mógł wystąpić największy gwiazdor Juve – Pavel Nedved. Osłabiony Juventus zremisował bezbrakowo z ekipą rossonerich by polec później w serii rzutów karnych.

Ten sam rok przyniósł też kolejne nieszczęścia, a mianowicie śmierć, Giovanego Agnelliegonew_herb.png i Vittorio Chiusano. Jednak te wszystkie wydarzenia, nie mogły zmącić spokoju i planów kierownictwa. Do sezonu 2003/04 Juventus przystępował z ogromnymi nadziejami. Wszystko na półmetku układało się zresztą, wyśmienicie, dopóki nie nadszedł zupełnie niepojęty, kryzys. W niespełna miesiąc prysły marzenia o Scudetto, Lidze Mistrzów, a do tego doszła jeszcze finałowa porażka w Pucharze Włoch, z Rzymskim Lazio. Wydarzenia te ostatecznie zniechęciły Lippi'ego, który zakończył swoją kadencję, podejmując się pracy selekcjonera, kadry narodowej Italii. Jego odejście zeszło się ze śmiercią Umberto Agnelliego. Niedługo potem miejsce Lippiego zajął były gracz Juve, słynny Fabio Capello. To właśnie w nim pokładane były nadzieje, na powrót do zaszycztów, których wszyscy juventini wyczekiwali z wytęsknieniem. Cel był prosty - powrót na szczyt.
  1.   16 maj 2006
  2.   Artykuly
...czyli fuzja w 3 aktach ;)

Fuzja. Niezbyt często spotykane to słowo w internetowym...
...czyli fuzja w 3 aktach ;)

Fuzja. Niezbyt często spotykane to słowo w internetowym świecie. Jeszcze trudniej wyobrazić sobie połączenie nie dwóch lecz trzech, rywalizujących dotąd, stron. Skąd więc u nas pomysł na połączenie sił? Dziś wydaje się, że wielu osobom chodził już po głowie od dłuższego czasu. Jednak jako pierwsi temat "tabu" złamali Lucid_Dreamer i kędzier. To im właśnie zawdzięczamy rozpoczęcie prac nad tym projektem.

Na początku listopada - po szybkim głosowaniu wewnątrz redakcji starego SJ, zdecydowano o rozpoczęciu rozmów z pozostałymi redakcjami. Pozytywnym zaskoczeniem był umiarkowany entuzjazm z jakim szefostwo obu witryn ( doli i kosiu z JZ oraz Damien i Kamillo z JT ) przyjęło propozycję fuzji. Rozpoczęły się negocjacje. Po ustaleniu składu redakcji i ogólnej wizji przyszłego serwisu rozpoczęły się przygotowania i... dalsze negocjacje ;) Liczyliśmy się z tym, że mogą być dość długie i dość trudne. Myliliśmy się. Były bardzo trudne i bardzo długie. Niejednokrotnie dawały o sobie znać przyzwyczajenia wyniesione z własnych stron. Parę razy nad fuzją zbierały się "ciemne chmury". Na szczęście ekipa okazała się "pogodoodporna" ;). Ostatecznie, krok po kroku, w każdej sprawie udało nam się znaleźć jakiś kompromis ( tego też się musieliśmy nauczyć ;) ) 

Do omówienia było wiele spraw. Poczynając od strony graficznej, poprzez zawartość merytoryczną, obsadę stanowisk aż do sposobu funkcjonowania forum. Ustalenia odnośnie 3 ostatnich rzeczy poszły dość sprawnie i bezboleśnie. Problem stanowił lay. Po raz kolejny okazało się, że gdzie 10 Polaków tam 11 opinii na 1 temat. Od początku prac nad witryna do momentu jej startu powstało (i upadło ;) ) około 10 różnych projektów. Ostatecznie jednak udało się kosiowi (z lekką pomocą Damiena) stworzyć lay, który pogodził wszystkich. 

Ostatnią sprawą do uzgodnienia była sprawa domeny. Propozycji było chyba jeszcze więcej niż projektów lay'a. Ostatecznie zdecydowaliśmy się ruszyć jako SoloJuve.Com. Dlaczego?

Po pierwsze dlatego, że chcieliśmy podkreślić iż obecny serwis jest czymś zupełnie nowym, łączącym to co najlepsze w tworzących go stronach. Domena SoloJuve.Com najlepiej nadawała się do tego celu, gdyż była zdecydowanie najmniej znaną ze wszystkich 3 domen. SJ na 'rynku' istniało dopiero od kilku miesięcy (dla porównania: juventusturyn.com - 38 miesięcy, JZ - 21 miesięcy ) więc wciąż jest nowym "zjawiskiem" w świecie polskich witryn o Juventusie.

Po drugie nazwa SoloJuve ("Tylko Juve" - przyp. red.) doskonale oddaje atmosferę jaką chcemy stworzyć na naszym serwisie. Z założenia ma to być miejsce gdzie na bok idą wszystkie osobiste animozje i różnice poglądów. W tym miejscu liczy się tylko Juve. Słowa te nabierają szczególnego znaczenia w tym, tak trudnym dla naszego klubu, okresie. To właśnie ta wizja dodawała nam sił w trudnych momentach. Liczymy, że również Wy będziecie czuć się u nas jak w gronie przyjaciół.

Po pokonaniu wielu przeszkód ( porównanie do siedmiu gór i siedmiu rzek jest tu jak najbardziej na miejscu ;) ) udało się wreszcie doprowadzić projekt "Wielkiej Fuzji" do szczęśliwego końca. Dla wszystkich osób zaangażowanych w jego tworzenie dzień 8 lutego 2007 pozostanie datą szczególną. Mamy nadzieję, że również wielu z Was zapamięta tę datę jako narodziny nowego, najlepszego serwisu poświęconemu naszemu ukochanemu klubowi.
  1.   13 maj 2006
  2.   Artykuly
Urodził się 9 XI 1974r w miejscowości Conegliano. Od dziecka marzył o karierze pikarza. Nic...
Urodził się 9 XI 1974r w miejscowości Conegliano. Od dziecka marzył o karierze pikarza. Nic więc dziwnego, że większość wolnego czasu spędzał na grze w piłkę ze swoim starszym bratem. Młody Alex miał więcej szczęścia niż jego brat, którego karierę szybko przerwały kontuzje. Co ciekawe początkowo grywał na pozycji... bramkarza i dopiero później zmienił zaczął grać w polu. Jak się szybko okazało była to ze wszech miar słuszna decyzja. W swoim klubie, San Vandemiano, robił szybkie i regularne postępy. Jedno ze spotkań jego zespołu oglądał łowca talentów drugoligowej Padowy, który szybko docenił talent młodziutkiego Włocha.
I tak, niespełna 14 letni Alessandro, opuścił rodzinne miasto by rozwijać swój talent w Padowie. Spotkał takich piłkarzy jak: Angelo Di Livio ( trzy lata później wspólnie świętowali zwycięstwo w Lidze Mistrzów w barwach Juventusu ), Bennarivo czy też późniejszą gwiazdę Milanu – Albertiniego.
W Padowie, w której zadebiutował w listopadzie 1992 r zagrał zaledwie 14 spotkań, zdobywając... jedną bramkę. Mimo, że dorobek nie był imponujący jego gra spodobała się skautom Juventusu i... Milanu. Del Piero ostatecznie wybrał ofertę „Starej Damy” choć niewiele brakowało by dziś zdobywał bramki dla rossonerich.
W Turynie początkowo występował z drużynie Primavery, gdzie szlifował swój talent pod czujnym okiem trenerów. Na boiskach Serie A zadebiutował we wrześniu 1993r w meczu z Foggią. Miesiąc później,  w spotkaniu z Regginą strzelił pierwszą bramkę dla bianconerich. Sezon zakończył z 5 trafieniami w 14 występach.
W następnych rozgrywkach był już podstawowym graczem Juve. Lata 1995-97 to okres świetności klubu z Turynu: dwa tytuły mistrza Włoch, 3 finały Ligi Mistrzów ( jeden zwycięski), Superpuchar Europy i Puchar Interkontynentalny. To również czas takich piłkarzy jak Peruzzi, Conte, Viali, Ravanelli, Toricelli, Di Livio czy Deschamps. Wśród tych sław brylował młody Alessandro – jego bramki na długo zapadały w pamięć. W tym czasie zadebiutował również w kadrze narodowej.
W sezonie 1997/98 Del Piero był bodaj najlepszym napastnikiem świata . 21 bramek w 31 występach w Serie i 10 goli w 10 spotkaniach w europejskich pucharach świadczą o tym najlepiej. Grą młodego Włocha zachwycali się wszyscy: trenerzy, kibice i dziennikarze. I wtedy stało się nieszczęście: 8 listopada 1998r w meczu z Udinese Alex doznał poważnej kontuzji, która wyłączyła go z gry na 9 miesięcy.
Po jego powrocie do zdrowia świat zobaczył „innego” zawodnika. Znikła jego fantazja, polot, swoboda i... instynkt strzelecki: w sezonie zdobył ledwie 9 bramek w tym z rzutów wolnych bądź karnych. Rozczarował również w następnym roku. Pewna poprawa uwidoczniła się gdy w 2001 Juventus objął ponownie Marcello Lippi. Alex zdobył 16 bramek w lidze, a „Stara Dama” scudetto nr 26. Kolejny sezon był dla niego jeszcze bardziej udany: 16 goli w 24 meczach, następne Scudetto i finał Ligi Mistrzów ( niestety, przegrany z Milanem po serii rzutów karnych ). Dużo gorzej poszło Bianconerim w sezonie 2003/2004. Piłkarze Starej Damy zaliczyli fatalny sezon - w lidze zajęli dopiero 3 miejsce, a w finale Coppa Italia przegrali dwumecz ze stołecznym Lazio. Popularny Pinturicchio grał podobnie jak jego klub - w kratkę. Ogółem, w 31 spotkaniach zdobył 14 goli. Sezon ten był jednak szczególny z jednego waznego powodu: po jego zakończeniu z Juve odszedł Marcello Lippi. Na jego następcę włodarze turyńskiego giganta wybrali Fabio Capello.
Współpraca "Don Fabio" z Alexem od początku nie układała się najlepiej. Del Piero nie był w najwyższej dyspozycji, dlatego szkoleniowiec Juventusu często stawiał na kupionego w ostatnich godzinach letniego mercato Zlatana Ibrahimovica, pozostawiając równocześnie Alexa na ławce rezerwowych. Pod wodzą Capello Bianconeri prezentowali się jednak bardzo dobrze, co zaowocowało tytułem mistrzowskim, w którym niemały udział miał Del Piero. Jego forma pod koniec rozgrywek zaczęła zwyżkować, czego dowodem była piękna asysta przy golu Trezeguet w meczu decydującym o losach Scudetto z Milanem 8 maja 2005 roku na San Siro. Alex zakończył sezon z 17 trafieniami na koncie. Konflikt z Capello jednakże coraz bardziej narastał. Faworyzowanie Ibrahimovica frustrowało Del Piero, ten jednak nie raz swoją grą udowadniał, że ciągle może być dla Juve przydatny. W meczu Coppa Italia z Fiorentiną, Alex zdobył swojego 183 gola w białoczarnej koszulce stając się najlepszym strzelcem w historii Starej Damy. Juventus po raz drugi z rzędu został Mistrzem Włoch, a Del Piero zdobył dla Bianconerich 20 goli w całym sezonie.
Marcello Lippi podczas kompletowania kadry reprezentacji Włoch na Mundial w 2006 roku nie zapomniał o swoim byłym podopiecznym. Dla Del Piero, któremu nigdy specjalnie nie wiodło się w barwach Azzurrich, była to prawdopodobnie ostatnia szansa na odniesienie wielkiego sukcesu z narodową drużyną. I szansę tę, wraz ze swoimi kolegami, wykorzystał! Doświadczony snajper Juve zdobył dla Włochów gola w dogrywce półfinałowego meczu z Niemcami, a w finałowym spotkaniu z Francją wykorzystał jedenastkę w serii rzutów karnych. 9 lipca 2006 roku Alex został Mistrzem Świata!
Niestety, w jego klubowej karierze nadeszły ciężkie chwile. Na skutek afery Calciopoli Juventus został zdegradowany do Serie B z minusowymi punktami na koncie i kiedy wszyscy spodziewali się rozpadu zespołu... Del Piero jako pierwszy zadeklarował chęć pozostania w Turynie. Z Juve odszedł nielubiany Capello, a szkoleniowcem Starej Damy został dawny boiskowy kolega Alexa, Francuz Didier Deschamps. Juventus szybko odrobił straty i pewnie wrócił na należne mu miejsce. Podczas gry na drugoligowych boiskach miały miejsce dwa bardzo ważne wydarzenia. Del Piero przekroczył jako pierwszy magiczną barierę 200 goli ( przeciwko Frosinone ) strzelonych dla Juve, a także zaliczył 500 mecz ( przeciwko Bari ) w barwach Bianconerich. Od wyrównania rekordu Gaetano Scirei dzielą go zaledwie 22 mecze ( stan na 17.11.2007 ).
Jak potoczą się losy kapitana Juve w Serie A? Początek sezonu 2007/08 w jego wykonaniu nie był imponujący, jednakże fani Alexa nadal wierzą w jego umiejętności. Del Piero w końcu podpisal nową umowę z turyńskim klubem, wiążącą go z Juve do 2010 roku. 22 października 2007 roku miało miejsce wydarzenie, które na pewno odmieni życie ulubieńca turyńskich kibiców - żona Del Piero, Sonia ( siostra Nicoli Amoruso - przyp. red. ) urodziła mu syna - Tobiasa.
  1.   11 maj 2006
  2.   Artykuly

Urodził się 1 Sierpnia 1979 roku w rumuńskim Calinesti. Od dziecka wykazywał oznaki...

Urodził się 1 Sierpnia 1979 roku w rumuńskim Calinesti. Od dziecka wykazywał oznaki niewątpliwego talentu. Już jako siedemnastolatek zadebiutował w barwach pierwszoligowego
Arges Dacia Pitesti. W następnym sezonie grał już w podstawowym składzie. Jego strzeleckie osiągnięcia  – 11 bramek w 40 grach – nie uszły uwadze stołecznego Dinama, które pozyskało perspektywicznego zawodnika.

Pierwszy sezon w Bukareszcie to czas aklimatyzacji i walkę o grę w pierwszej drużynie. Następny przyniósł młodemu Rumunowi rozgłos w kraju i Europie: 18 bramek w 18 spotkaniach to najlepsza wizytówka. Wystarczyło to by skusić włodarzy Interu Mediolan do wyłożenia 1,5mln Euro, za podpis piłkarza na kontrakcie.

Przygoda dwudziestoletniego Adriana z Serie A nie rozpoczęła się najlepiej. W Mediolanie musiał rywalizować z Christianem Vierim, Ronaldo i Ivan Zamorano czego efektem było zaledwie 10 występów Rumuna w wyjściowym składzie. By nie przeszkadzać mu w rozwoju Inter wypożyczył go do Hellas Verona. Tam wreszcie miał okazję by regularnie prezentować swe umiejętności włoskim kibicom. W sezonie 2001/02 strzelił 12 bramek w Serie A co jednak nie zapobiegło spadkowi Verony do Serie B.

Następny sezon był w jego karierze przełomowy. Rozpoczął go już jako zawodnik AC Parma, w której z Brazylijczykiem Adriano stworzył jeden z najgroźniejszych ataków włoskiej ligi. Ten najbardziej udany, jak do tej pory, sezon we Włoszech przyniósł mu uznanie, pieniądze i sławę. Sławę, z którą młody zawodnik nie potrafił sobie poradzić. Większość wieczorów spędzał w nocnych klubach i dyskotekach. Doszło nawet do tego, że będąc „po paru głębszych” uderzył swoją żonę: Alexandre Dinu. Wybryki Mutu nie przeszkadzały nowemu właścicielowi Chelsea Londyn – Romanowi Abramowiczowi – w sprowadzeniu go na Stamford Bridge.

Jego kariera na Angielskich boiskach potoczyła się odwrotnie niż na Półwyspie Apenińskim: fantastyczny początek ( 4 bramki w 3 meczach ) i kompletnie nie udana dalsza część sezonu. Sytuacji nie zmieniło przyjście nowego szkoleniowca: Jose Mourinho. Zrezygnowany Mutu pocieszenia szukał znów w używkach. Wpadł podczas rutynowej kontroli antydopingowej, która wykryła w jego organizmie obecność kokainy. Sam zawodnik od razu przyznał się do winy. Gdy Angielska Federacja zawiesiła go na jedenaście miesięcy a Chelsea Londyn wyrzuciła z drużyny wydawało się, że to koniec jego kariery. Wtedy pomocną dłoń wyciągnął do niego Juventus.
  1.   09 maj 2006
  2.   Artykuly

Na świat przyszedł 23 VI 1976 w Dakarze, młodość spędził jednak we Francji gdzie rozpoczął...

Na świat przyszedł 23 VI 1976 w Dakarze, młodość spędził jednak we Francji gdzie rozpoczął występy w drużynach juniorskich AS Cannes. Robił błyskawiczne postępy i już w roku 1994 zaczął grać w pierwszym zespole. Szybko znalazł uznanie w oczach szkoleniowca i dziennikarzy. Jego dobra gra została dostrzeżona również za granicą i w wieku 19 lat młody Francuz przeniósł się do wielkiego Milanu. Rossoneri, którzy w tym okresie dominowali w Europie mieli w składzie tyle gwiazd, że Patrick nie miał szans na przebicie się do pierwszego składu. Mediolan opuścił już po roku, na rzecz Londyńskiego Arsenalu, gdzie jego rodak - Arsene Wenger - rozpoczął budowę klasowego zespołu.

Rok 1998 to przełomowy okres w jego karierze – najpierw zdobył z Arsenalem Puchar Ligi a później z reprezentacją Francji Mistrzostwo ?wiata. Zyskał wtedy miano jednego z najlepszych pomocników Europy. Z biegiem czasu przyszły następne trofea: w roku 2000 Mistrzostwo Europy a dwa lata później, z „Kanonierami”, podwójna korona na Angielskich boiskach.

Sezon 2003/04 to czas wielkiej dominacji Londyńczyków w Premier League i wielkiej formy Vieiry. Pojawiły się pogłoski o jego odejściu do Realu Madryt lecz Patrick zdecydował się zostać w dotychczasowym klubie. Kiedy jednak Arsenal kolejny raz zawiódł na arenie międzynarodowej, zapadła decyzja o gruntownych zmianach w kadrze. By zdobyć fundusze na zakup nowych piłkarzy, działacze „Kanonierów” przystali na ofertę Juventusu, opiewającą na 18mln euro.

  1.   09 maj 2006
  2.   Artykuly

Urodził się w Montevideo 5 grudnia 1978r. Karierę zaczynał w zespole Danubio –...

Urodził się w Montevideo 5 grudnia 1978r. Karierę zaczynał w zespole Danubio – ukochanym klubie swojego ojca (stąd też wzięło się jego drugie imię). Gdy mając 18 lat zdobył w jednym sezonie 12 bramek w 32 grach, zainteresował nim najsłynniejszy klub z Urugwaju – Penarol. Grał tam jednak tylko przez niecały rok (13 goli w 32 występach), bo już w listopadzie 1997 podpisał kontrakt z Juventusem. Szybko okazało się, że w Juventusie nie dane mu będzie przebić się do pierwszej jedenastki. By nie zatrzymywać jego rozwoju, działacze „Starej Damy” wysłali go na wypożyczenie do Empoli. To był – jak sam mówi – najgorszy okres w jego karierze. Często wtedy myślał o powrocie do ojczyzny.

Kolejnym klubem, do jakiego został wypożyczony młody gwiazdor urugwajskiej piłki, była hiszpańska Sevilla. Tam wreszcie Marcelo miał pewne miejsce w składzie. To właśnie tam najbardziej dojrzał jako piłkarz. Spędził tam dwa sezony strzelając 10 bramek w 50 spotkaniach i zapisując na swym koncie kilkanaście asyst.

Od sezonu 2001/02 Zalayeta pełni w Juventusie rolę czwartego napastnika. Szanse na grę dostaje rzadko, lecz nie narzeka. Jest człowiekiem pogodnym i skromnym: ciężko pracuje na treningach by zawsze być gotowym na wezwanie szkoleniowca bianconerich. O tym, że taki zawodnik to prawdziwy skarb, władze „La Vecchia Signora” przekonały się już parokrotnie. Najbardziej pamiętne są jego bramki zdobyte, w meczach Ligi Mistrzów, z Barceloną i Realem Madryt. W obu przypadkach jego trafienia w dogrywce przesądzały o awansie Juventusu do dalszych gier. Po tym drugim spotkaniu włoska „La Stampa” nazwała go „Skromnym pogromcą galaktyki”. Wydaje się, że doskonale oddaje to naturę tego sympatycznego Urugwajczyka.

Sezon 2006/07 Zalayeta spędził głównie na ławce Bianconerich. W pierwszym składzie zawodnik wystąpił 16 razy, czterokrotnie zdobywając gola. W czerwcu 2007 mówiło się o sprzedaży Urugwajczyka do Livorno, Regginy czy Deportivo La Coruna, jednak do Juventusu nie wpłynęła zadna konkretna oferta kupna Marcelo. Jak potoczą się losy Zalayety w sezonie 2007/08? Prawdopodobnie zawodnik pozostanie "żelaznym" rezerwowym, gdyż w drużynie zostają Del Piero, Trezeguet oraz Palladino, a dodatkowo Stara Dama wzmocniła się Vincenzo Iaquintą z Udinese.
  1.   21 kwiecień 2006
  2.   Artykuly
David Trezeguet urodził się 15 października 1977 r. w malowniczej francuskiej...
David Trezeguet urodził się 15 października 1977 r. w malowniczej francuskiej miejscowości Rouen. Jest synem Jorge Trezeguet, który grał w miejscowym klubie. Gdy ojciec postanowił zakończyć karierę młody David, razem z rodziną wrócił do rodzinnej Argentyny, do Buenos Aires. Tam spędził całe swoje dzieciństwo i wczesną młodość. Tam też – postanowiwszy podążyć śladami ojca – rozpoczął swoją przygodę z futbolem. Swoją karierę piłkarską rozpoczął w miejscowym Platense. Wspinając się po wszystkich szczeblach drużyn młodzieżowych, bardzo wcześnie bo zaledwie w wieku 16 lat David powoli przebijał się do pierwszej drużyny Platense, aż wreszcie w 1993 roku znalazł się w szerokiej kadrze tego zespołu. Niestety trener nie dawał mu szans na udowodnienie swych umiejętności, ani w tym, ani w następnym sezonie więc w ciągu 2 sezonów rozegrał on jedynie 5 spotkań nie strzelając przy tym żadnej bramki. Wtedy też młody napastnik postanowił spróbować swoich sił w Europie. Wrócił do Francji i przy pomocy ojca – swojego nowego menadżera - zaczął szukać sobie nowego klubu. Pierwszy wybór padł na słynne paryskie PSG. Jednak klub ze stolicy Francji może nie tyle był lecz raczej nie chciał sprostać wymaganiom finansowym zawodnika. Po tym niepowodzeniu pomocną dłoń do Treze wyciągnęli działacze AS Monaco. Miało się to okazać jedną z najlepszych transakcji w historii klubu z Księstwa. W Monaco również nie od razu przebił się do wyjściowego składu, lecz grał na tyle często by zwrócić na siebie uwagę selekcjonera francuskiej reprezentacji U-18. Kłopotów z nadaniem francuskiego obywatelstwa nie było. David czuł się niedoceniany przez Argentyńską federację ze względu na brak powołań do tamtejszej Młodzieżowej kadry, więc przystał na ofertę francuskiego szkoleniowca, i wkrótce później wywalczył z reprezentacją trójkolorowych Mistrzostwo Europy do lat 18. Przełomowym w jego karierze okazał się sezon 1997/98. Był wtedy już podstawowym graczem Monaco zdobywając 18 bramek w 27 spotkaniach. Był to wynik na tyle dobry, że Aime Jacquet powołał go na Mistrzostwa Świata ’98 których organizatorem była właśnie Francja. Mimo, że wiele na mundialu nie pograł to już sama gra w drużynie nowych mistrzów świata była olbrzymim wyróżnieniem dla młodego piłkarza. Jego kariera w dalszym ciągu rozwijała się bardzo szybo i płynnie. W następnym sezonie zdobył 12 bramek w 27 meczach a rok później aż 22 w 30 grach. Jasne się stało, że Francuskiej piłce rośnie nowa gwiazda i, że długo w Monaco nie zostanie. Na Euro 2000 jechał jednak jako rezerwowy. Nie przeszkodziło mu to jednak przejść do historii. Na boisku – w finałowym spotkaniu z Włochami - pojawił się dopiero kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry. Jego wielka chwila nastąpiła w dogrywce gdy zdobył dla „tricolores” złotego gola, a tym samym tytuł Mistrzów Starego Kontynentu. Po zakończonym turnieju Trezeguet nie wrócił już do Monaco – jego nowym pracodawcą był Juventus. Początki nie były łatwe: trener Bianconerich , Carlo Anelotti, wyraźnie nie miał do niego zaufania. Sytuację komplikowały ciągłe kontuzje, którym ulegał. Sezon jednak nie był dla niego stracony – mimo tych przeciwności David zdobył dla „Starej Damy” 14 bramek. W lecie 2001 do Milanu odszedł Filippo Inzaghi, robiąc tym samym miejsce dla Francuza. „Trez-gol” szybko spłacił kredyt zaufania – strzelił 24 bramki dzięki czemu Juventus zdobył Scudetto, a sam zawodnik razem z Dario Hubnerem podzielili się tytułem Króla Strzelców. Od tej pory nikt już nie kwestionował jego przydatności dla zespołu. Juventus z „Trezegolem” w składzie był bardzo bliski zwojowania Europy, niestety przegrał w finale Champions League z AC Milan (Trezeguet przestrzelił rzut karny). Kryzys nastąpił w bardzo słabym dla Juventusu sezonie 2003/2004.trezeguet1_art.png Po zakończeniu krajowych rozgrywek w drużynie Starej Damy zaszły wielkie zmiany. Z klubu odeszło paru zawodników i trener Marcello Lippi. Doszło też do sporu piłkarza z zarządem klubu o wysokość kontraktu. Odejście Trezeguet wydawało się nieuniknione. Sprawa stała się nieaktualna wraz z przyjściem do klubu trenera Fabio Capello. Nowy szkoleniowiec uważał go za pierwszoplanową postać w budowanej przez siebie drużynie i władze były zmuszone spełnić żądania zawodnika. Jego gra w sezonach 2004/05 oraz 2005/06 sprawiła, że zarząd na pewno nie żałuje swojej decyzji. Po zakończeniu krajowych rozgrywek w sezonie 05/06 Trezeguet udał się wraz z reprezentacją Francji do Niemiec, na Mistrzostwa Świata. Pomimo problemów z wyjściem z grupy Francja rozkręciła się na tyle, że dotarła aż do wielkiego finału – gdzie musiała zmierzyć się z… Włochami. W regulaminowym czasie oraz dogrywce po bramkach Zidane’a oraz Materazziego padł remis. Rozstrzygnięcie miały przynieść rzuty karne. Na nieszczęście dla „Trójkolorowych” – Trezeguet trafił w poprzeczkę bramki strzeżonej przez Gigiego Buffona. Był to jedyny niecelny strzał w serii rzutów karnych. Francja poległa. Ten, który przed sześcioma laty był sprawcą Euforii na boiskach Belgii i Holandii, stał się teraz kozłem ofiarnym. Na domiar złego tuż po mistrzostwach Juventus w wyniku afery Calciopoli został zdegradowany do Serie B. Odejście wielu podstawowych zawodników było nieuniknione, jednak pomimo ofert takich klubów jak FC Barcelona, Olimpique Lyon czy też Valencia – David zdecydował się zostać w klubie, potwierdzając swoją miłość i przywiązanie do Turyńskich barw. Niestety pomimo gry na zapleczu Serie A, Trezegueta złapał kryzys. Zdobył tylko 15 bramek. Po raz kolejny niezadowolony ze swojej sytuacji finansowej Trezeguet był bliski opuszczenia ekipy Bianconerich, i po raz kolejny sytuacja zmieniła się po przyjściu nowego trenera. Claudio Ranieri tchnął w „Trezegola” nowego ducha, i przywrócił go do formy. W nowym sezonie w ciągu 12 kolejek David strzelił 10 bramek. Czekamy z niecierpliwością na dalszy rozwój zdarzeń.
  1.   21 kwiecień 2006
  2.   Artykuly

Urodził się 3 października 1981 roku w Malmo. Jest dzieckiem emigrantów z Bałkanów, którzy...

Urodził się 3 października 1981 roku w Malmo. Jest dzieckiem emigrantów z Bałkanów, którzy w Szwecji szukali pracy i lepszego życia. To właśnie ze względu na pochodzenie rodziców, Zlatan - oprócz szwedzkiego -  ma również obywatelstwo Bośni i Hercegowiny. Z tego też powodu jego pierwszego klubem był etniczny Balakn, w którym grały dzieci (dziewczynki również) uchodźców z byłej Jugosławii. Grając w barwach tego amatorskiego klubu Ibrahimovic przerastał o parę klas swoich, starszych kilka lat, kolegów.

Gdy miał 13 lat stało się to, co stać się musiało: o młodego piłkarza dopomniał się klub zawodowy: Malmo FF. Przez parę następnych lat „Ibra” zdobywał umiejętności w szkółce piłkarskiej tego szweckiego klubu. Nie był to okres łatwy dla młodego chłopaka, który nie raz tęsknił do gry w Balkanie. Po jakimś czasie został przesunięty do drużyny seniorów a w sezonie 1998/99 zaliczył 6 występów w pierwszej lidze, zdobywając jedną bramkę. Kolejny sezon należał już do Zlatana: 26 występów i 12 bramek. Wtedy też zaczęli o niego pytać wysłannicy klubów z Anglii czy Hiszpanii. Oferty jednak nie były konkretne a Malmo FF nie miało ochoty pozbywać się swojej gwiazdy. W efekcie Zlatan trafił do silniejszego klubu dopiero w roku 2001. Na wyłożenie 8 mln euro zdecydował się Ajax Amsterdam.

W pierwszym sezonie w Holandii Szwed nie zachwycał. Sześć bramek w 27 spotkaniach to zdecydowanie poniżej oczekiwań, przyczyniły się jednak do wywalczenia Mistrzostwa, Pucharu i Superpucharu Holandii. Nagrodą było powołanie do reprezentacji – najpierw młodzieżowej a później seniorów. W tej drugiej zadebiutował trzy dni po swoich dwudziestych urodzinach: 6 października 2001 w meczu z Azerbejdżanem.

Ibrahimovic na mundial do Korei i Japonii wprawdzie pojechał ale zagrał w dwóch łącznie... 30 minut. Szansa dla piłkarza Ajaxu pojawiła się gdy po azjatyckich mistrzostwach Henrik Larsson zrezygnował z gry w reprezentacji „Trzech Koron”. Wykorzystał ją w pełni: w Ajaxie był już gwiazdą a w kadrze miał pewne miejsce na boisku. Nie zmienił tego nawet powrót Henrika Larssona. Stworzył z graczem Barcelony świetny duet a na ławkę powędrował Marcus Allback.

Gdy w sezonie 2003/04 strzelił 13 bramek w 22 meczach, pomagając Ajaxowi w zdobyciu 29 tytuły mistrza kraju, wiadomo było, że jego dni w Holandii dobiegają końca. Latem 2004 w ostatnim dniu okienka transferowego podpisał kontrakt ze słynnym Juventusem Turyn.

Podczas finałów Euro 2004 w Portugalii dał popis swoich umiejętności. Wszyscy pamiętają chyba jego bramkę strzeloną piętą w meczu z Włochami.

Po dwóch latach gry w Juve znany jest już na całym świecie. Kibice kojarzą go ze zdumiewającej techniki, sprawności fizycznej, błyskotliwości ale także z... głupich zachowań. Szwed nie zawsze potrafi trzymać nerwy na wodzy czego owocem są czerwone kartki jakimi „raczą” go sędziwie. Nie przeszkodziło mu to jednak pomóc Bianconerim w wywalczeniu dwóch scudetto z rzędu: w roku 2005 i 2006. Wielu fachowców widzi w nim największą, obok Ronaldinho, Rooney’a czy Messiego, gwiazdę najbliższych lat. Czy tak będzie czas pokaże.

  1.   18 kwiecień 2006
  2.   Artykuly
Póki co brak artykułów
Unable to load tooltip content.